piątek, 17 lutego 2017

Nie było mnie tu od tak dawna, że nie wiem, od czego zacząć.

Może od dzieci zatem.
Andrzejek  lada moment skończy pięć lat. Ostatnio był diagnozowany pod kątem zaburzeń integracji sensorycznej i ADHD. Na szczęście okazało się, że zaburzenia koordynacji oko-ręka to jedyne, co mu dolega. Odkąd wdrożyliśmy mu drugi lek przeciwpadaczkowy, nie ma już napadów. Poza tym daje czadu jak zwykle. Każe sobie czytać przypowieści Pana Jezusa.

Julo we wrześniu pójdzie do przedszkola. Przystopował trochę z rośnięciem i nie wystaje już na pół głowy z grona rówieśników. Nadal jest miłym, słodkim dzieckiem i okropnym pieszczochem. Niestety ostatnio on, który tak bardzo lubił prace manualne - ma problemy z rączkami. Ostatecznie trafił do reumatologa i ma zdiagnozowane zapalenie stawów, mam nadzieję, że to tylko powikłanie po infekcji, a nie autoimmunologia jak u mnie. Na razie wszystko trwa za krótko, żeby postawić ostateczne rozpoznanie, więc obserwujemy. 

Martusia to nasza iskiereczka. Jest uśmiechnięta i łagodna. Uwielbia się przebierać, stroić i wdzięczyć. Pięknie pozuje do zdjęć.
Bardzo wystrzeliła do góry, z drobinki stała się całkiem wysoką dziewczynką. Noga urosła jej o trzy rozmiary w dwa miesiące.
Zdań jeszcze nie składa, ale idzie ją zrozumieć, używa jednej lub dwóch sylab z każdego znanego sobie wyrazu, a tych jest dość sporo.

 Praca, na którą już zaczynałam się cieszyć, nie wypaliła. Dowiedziałam się o tym na kilka dni przed planowanym rozpoczęciem. Jestem w trakcie negocjacji gdzie indziej, ale idzie opornie, bo to cała sieć, a korpomłyny mielą powoli. Dowiedziałam się za to, że w tej sieci pracuje co najmniej kilka pań o poglądach i zasadach zbliżonych do moich i mają wolną rękę od szefostwa, więc może akurat.
Prawdę mówiac - coraz mniej mam ochotę wracać do pracy. Czuję, że choć nie jestem idealną gospodynią, to właśnie w domu jest moje miejsce. O wiele bardziej niż kręcić maści i realizować recepty, chciałabym zajść w kolejną ciążę i urodzić kolejną pociechę, ale powoli godzę się z tym, że z różnych względów może mi to już nie być dane. No cóż, trzeba zaufać Górze.

A dlaczego nie piszę? Ostatnio po prostu zmieniają mi się priorytety. Zamiast pisać posta w nocy, wolę poćwiczyć, bo z moją kondycją jest źle. Blogi też czytam ostatnio rzadziej - góra raz w tygodniu incognito pojawiam się  na kilku ulubionych, poczytam, pooglądam, uśmiechnę się.
Zapisałam się do lokalnej grupy mam na fb i czasem wyrywam się na jakieś spotkanie albo wymiankę ciuchowo-zabawkową. Albo padam na pyszczydło

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy nie zamknąć tego bloga, ale w sumie niech sobie będzie, dam sobie jeszcze czas. Może za jakiś czas poczuję potrzebę również takiej formy aktywności.

A na razie - dziękuję, że o nas pamiętacie, to bardzo miłe i budujące.
Pozdrawiamy :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...