poniedziałek, 31 października 2016

Dzieje się :)

Od czego by tu zacząć...

Dużo się u nas dzieje.

Jędruś dostał drugi lek przeciwpadaczkowy. W Polsce nie jest dostępny w formie zjadliwej dla dziecka, więc sprowadzamy syrop z Francji. Niestety okazał się gorzki i Jędrula nie chce go pić. Trzeba wymyślać naprawdę diabelskie sztuczki, żeby wypił. Ale warto, bo odkąd go włączyliśmy (ok. 2 tygodnie) zauważyłam może ze trzy napady nieświadomości. Trzy króciutkie w dwa tygodnie zamiast nastu znacznie dłuższych dziennie :D Czekamy jeszcze tylko na EEG, odpinamy boczne kółka od roweru i szukamy zajęć akrobatycznych, bo Andrzejek sam z siebie nauczy się stawać na głowie i drżę czy wystarczająco tę swoją czachę asekuruje.
Jest też diagnozowany w kierunku ADHD. O ironio, nigdy nie wierzyłam w istnienie tej choroby, a tu podejrzenie u mojego dziecka... na razie psycholog mówi jednak, że to raczej "zwykła" nadpobudliwość, ale wyłapała zaburzenia integracji sensorycznej i koordynacji oko-ręka. Na większości testów Andrzejek wypadał rewelacyjnie, jego rozwój intelektualny oceniono na 6-7lat. Schody zaczynały się tam, gdzie trzeba było wykonać coś precyzyjnego - coś narysować, nawlec koraliki, przewlec sznurowadło przez dziurki (duże) atrapy buta etc. I tak Jędruś chodzi na zajęcia wyrównawcze w swoim przedszkolu, gdzie bawi się piaskiem kinetycznym, rysuje na tablicy i wykonuje ćwiczenia mające trenować jego łapki. Szkoda tylko, że w domu woli stać na głowie.

Julasty nam się odpieluchował. Całkowicie :) I kiedy już straciłam nadzieję, że nastąpi to zanim pójdzie do gimnazjum, on z własnej woli w jeden dzień odrzucił pieluchy. Dostaje je tylko na noc i na wyjścia, ale to tylko przewrażliwienie męża, bo, jak dotąd pieluchy zawsze zdejmujemy suche.

Martula zaczęła chodzić. Bardzo nieśmiało, co krok robiąc przystanek i bijąc sobie brawo, ale tylko z asekuracją. Wystarczy, że dotykam jej bioderka - wtedy idzie. Odrywam palec - natychmiast siada. Nie upada, po prostu robi foch, z gracją siada na podłodze i dalej sunie już na czterech. Poza tym wspina się na potęgę wszędzie, a gdzie nie wlezie, tam sobie coś dosunie. Na nasze szczęście jest bardzo ostrożna i kalkuluje, czy da radę tą samą drogą zejść.
Nauczyła się też naśladować zwierzaki - po swojemu. Piesek i koń jej zdaniem robią "ha ha" (różnią się akcentem, ale tylko ja i Jędruś rozróżniamy ;p), kotek robi "mau", a lew robi "łaaa" - i Marta, poproszona o naśladowanie lwa, nie mówi, tylko naprawdę ryczy :)
Kolejna nowość - smarkamy :) Od tygodnia Martusia katarzy. Inhalacji za Chiny nie da sobie zrobić,
nawet w chuście za bardzo wierci głową. Parę razy udało mi się na śpiocha, ale bywa, że ją to budzi. Za to ze zdumieniem odkryłam, że Marta potrafi wydmuchiwać nos. I robi to sama, kiedy wydzielina jej przeszkadza. Kiedy dostaje do ręki chusteczkę, od razu wie, jak jej użyć. Nie umie jeszcze tylko przytkać sobie jednej dziurki, ale pozwala sobie pomóc, więc jest ok :) Co ciekawe - Julo nadal jest na tę wiedzę oporny i jego wciąż musimy odsmarczać Fridą.

A wracając do chusty... sprawiłam nam prezent. Marcie na urodziny, a sobie za sześcioletnią wytrwałość w małżeństwie ;) Wreszcie sprawiłam sobie kurtkę do noszenia. Oczywiście kupiłam używaną za pół ceny, ale i tak się nią cieszę:) Nasze wyjścia z Martusią są teraz znacznie sprawniejsze, bo odpada mi ubieranie jej w milion warstw - wystarczy komin, czapka i to, w czym chodzi po domu.

No i na koniec - ja. W końcu się odważyłam i zaczęłam szukać pracy. Łatwo nie jest. Raz, że matka maluchów, a dwa, że z takimi a nie innymi zasadami. I znalazłam czasowe rozwiązanie - wolontariat w aptece katolickiej. Obecnie jestem na etapie dogadywania szczegółów w izbie aptekarskiej, bo na hasło "wolontariat" rozmawiająca ze mną prawniczka zdębiała. W każdym razie kiedy już uda się przebrnąć formalności, będę chciała chodzić na pół etatu przez kilka 3-6 miesięcy, a w międzyczasie szukać czegoś etycznego już nie pro publico bono ;) A tę aptekę znam i już się cieszę, że mimo pełnej obsady chcą mnie przyjąć. A na koniec jeszcze tradycyjny fotospam :)


Zatrzymał pojazd, żeby dać jej buziaka

Marta dostała prezent pod kolor do roczkowej stylówy


goście poszli, można szaleć

Czterolatek też dzidzia ;)

Marta olała przymiarki,więc znalazłam innego chuściocha

jedziemy na szczepienie :)

dwa kroki do zdjęcia i siadam,dobra?


13 komentarzy:

  1. Och!! Jak dobrze, że napisałaś coś! Od ostatniego posta codziennie wchodzę tutaj, aby sprawdzić czy czegoś nowego nie dodałaś :) Dobrze, że u Was nic złego w gruncie rzeczy się nie dzieje, chociaż miałam różne pomysły dlaczego nie piszesz, ale jak zwykle to był ten jeden powód :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Standard, oczy dookoła głowy plus obiad, pranie, kalendarz wizyt lekarskich całej trójki i takie tam. Do kompa mam dostęp głównie wieczorem i w nocy, ale sprawiłam sobie internet w telefonie. Jednak jak na technofoba przystało, czytać na nim umiem, ale napisać posta to wyzwanie, zwłaszcza że mój smerfonik jest mały i nieporęcznie mi pisać na ekranie dotykowym.

      Usuń
    2. Hahaha wooow to teraz już level up w zaawansowaniu technologicznym! Ja w sumie wolę pisać na komputerze, bo na smartfonie (a zwłaszcza małym) to bardzo nie wygodnie.

      Usuń
  2. O co chodzi z wolontariatem i izbą aptekarską??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu nie słyszeli, żeby farmaceuta chciał pracować w takim charakterze, nie mieli jeszcze takiego przypadku i sprawdzają, czy to w ogóle możliwe :)

      Usuń
  3. Pamiętam, jak my diagnozowaliśmy ewentualną padaczkę u mojej Kai. A miał już jakieś EEG? Czy czekacie na pierwsze? Jeśli miał, wyszło w nim coś niepokojącego czy bierze syropek na podstawie samych objawów?
    marny puch

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jędruś miał dwa badania EEG, w których wyszły napady, tomografię, która nic nie wykazała i rezonans magnetyczny głowy, który wykazał nieznacznie poszerzony układ komór. Podobno nic groźnego, ale oczywiście jesteśmy pod obserwacją. Teraz po włączeniu nowego leku i wycofaniu napadów Jędrusia czeka trzecie EEG.

      Usuń
  4. Oj, jak dobrze Cię rozumiem ze wszystkim i bardzo CIę podziwiam, jak sobie dobrze radzisz:) Zwłąszcza, że zaczynasz z pracą. Mnie to jeszcze czeka i nie wiem, jak ja wszystko pogodzę ze sobą:) Tymczasem bardzo ciepło Cię Olu pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla Ciebie i dla Twoich aniołków:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego dla całej Waszej piątki w nowym roku! Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku, pewnie jesteś bardzo zabiegana, więc życzę dużo zdrowia i sił!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego Najlepszego w nowym roku! Dużo zdrowia dla każdego i wielu błogosławieństw Bożych!

    OdpowiedzUsuń
  7. Olu napisz chociaz krotki post co u was. Wchodze tu codziennie i czekam..czekam...pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hop, hop Ola. Co u Was? Mam nadzieje, ze wszystko dobrze? Napisz coś :*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...