poniedziałek, 19 września 2016

Rok z Martusią

Martusia...
Moja jedyna dziewczynka. Od początku wyjątkowa.
Jako jedyna nie dała mi popalić w ciąży.
I nie wymagała podtrzymania, ba, na nartach ze mną parę razy była i sprzęt pod górę pomagała nieść;)
Jedyna urodzona przez cc na zimno - jedyne cięcie, które naprawdę dobrze zniosłam i po którym tego samego dnia szłam do góry po schodach, a po tygodniu, jeszcze pozszywana, wieszałam zasłony i śmigałam z zakupami.
Moja jedyna wcześniaczka.
Jedyna z żółtaczką i tak dużymi problemami ze ssaniem.
Jedyna bez żadnych problemów z napięciem mięśniowym, właściwie nie wymagająca rehabilitacji.
Jedyna bez alergii na mleko i AZS.
Jedyna taka kokietka w okolicy. Ma dopiero rok, a już zawodowo trzepocze rzęsami. Po mnie na pewno tego nie ma, bo ja do dziś tego nie umiem ;)
Jedyna, która tak omotała tatusia, że publicznie nosił ją w nosidle.
Cudowna, słodka, kochana istota, której udało się sprawić, że mama, kiedyś marząca o trójce dzieci, przestała bać się czwartej cesarki. I że bracia średnio raz w tygodniu błagają o drugą siostrę.

Nadal lubi jazdę na mamie

Martunia wczoraj skończyła rok.
Ma osiem zębów, waży okrągłe 9kg i mierzy ok. 75-76cm, nosi body na 80, spodnie na 86, kapciuszki w rozmiarze 20/21 i pieluchy rozm. 4/L. Nocnik próbuje wkładać sobie na głowę.

I kto jest mistrzem selfie?


Ostatni miesiąc jej nie oszczędzał - zaliczyła bostonkę, a ledwo z jej łapek przestała złazić skóra po wysypce - złapała trzydniówkę, po której ciągle jeszcze ma kropeczki i apetyt na niepiersiowe posiłki równy zeru.

Nie miała też specjalnej ochoty na harce i wcale się jej nie dziwię.
Na chwilę obecną Martusia umie sama stać, chodzić za dwie ręce i przy pchaczu, przejść kawałek za jedną rękę (lekarka podała jej rękę i Martusia zrobiła 5 kroków, po czym usiadła na ziemi i zaczęła ostentacyjnie bawić się swoją skarpetką). Nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie zechciała spróbować samodzielnie.





Za to bardzo dużo mówi (myślę, że naście słów na pewno - mama, tata, An, Jaja, Mata, baba, dziadzia, dzidzia, ta, nie, tam, da, to, am, niam, lala), dużo rozumie, sporo pokaże, próbuje powtarzać - w ogóle jest bardzo pojętna, chwyta wszystko w lot. Ostatnio nauczyła się na przykład, jak wejść na kanapę - podsuwa sobie pudło z zabawkami. A jeśli pudło jest akurat bez pokrywki, to je sobie przewraca do góry dnem i włazi po nim. Wozi też swoje po mieszkaniu ciężarówką chłopców albo jeździkiem, a kiedy usłyszy jakąś muzykę, chwyta lalę za obie ręce i sobie z nią "tańczy". Uwielbia bawić się z braćmi, a ewentualne drobne konflikty on zabawki łagodzi przymilnym uśmiechem, przytuleniem i głaskaniem, po którym chłopaki zwykle miękną, wszystko jej oddają i jeszcze głaszczą po łepetynie.

Gimnastyka buzi i języka

Ćwiczymy pokazywanie :)


Martusia jest dość sprawna manualnie - potrafi założyć sobie czapkę, całkiem dobrze trzyma kredkę, przewraca kartki w książeczkach, nawet tych miękkich, celnie rzuca albo toczy piłkę w kierunku drugiej osoby.
Rozpoznaje kształt koła i okrągłe klocki wkłada do właściwej dziurki w sorterze, inne próbuje wciskać na chybił-trafił.

Z przodu jest napis "Babcia tu była". Stylizację uzupełnia najmodniejszy kaszkiet z szafy starszego brata.

A w następnym miesiącu - zaplanowane małe przyjątko roczkowe - oby zdrowie dopisało, zaległe szczepienia i kolejne osiągnięcia :)

9 komentarzy:

  1. Sto lat Martusiu

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego Martusiu, rośnij zdrowo :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego , dużo zdrówka !

    OdpowiedzUsuń
  4. Roczek już! Szczęśliwego dzieciństwa Martusiu!
    Cudowną masz rodzinę Olu. Pozdrawiamy :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodzinka bystra. Błogosławieństwa!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana. Piekna! Buziaczki od blogowej cioci ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam po bardzo dlugiej przerwie!! Nie mogę uwierzyć ile mnie omineło przez te dwa lata! Ale ciągnie mnie do pisania także mam nadzieję że nadrobie zaległości w czytaniu :)

    No i moja droga gratulucje cudnej córeczki! Widzę, że rodzinka sie powiększyła - to podobnie jak u mnie i skład ten sam ;) po tych moich dwóch urwisach też doczekalam sie córeczki - właśnie kończy 8 tygodni :)
    Na pewno o tym napiszę także zapraszam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sto lat, sto lat!!!

    Maly bystrzak z Martusi! Moje Potworki konczac rok juz samodzielnie dreptaly, ale za to mowily zaledwie po jednym slowie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Martusia jest kochana:) Pięknie o niej napisałaś...
    Serdecznie pozdrawiam i zdrowia życzę:))))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...