sobota, 10 września 2016

By starszaki nie były zazdrosne - sposobiki matki trojga

Każdy rodzic, który ma więcej niż jedno dziecko, prędzej czy później spotka się z pytaniem - czy starsze są zazdrosne o młodsze.

Spotkałam się i ja - wielokrotnie pomimo krótkiego macierzyńskiego stażu.

I nie wiem, jak to będzie dalej, kiedy moje dzieci będą rosły, dojrzewały, wkraczały w kolejne fazy buntu i zdobywały kolejne stopnie wtajemniczenia we wkurzaniu i dobijaniu rodziców, ale na razie moi synowie nie są zazdrośni.
Ani Andrzej o Julastego, ani żaden z chłopców o Martę.
Owszem, chłopaki się czubią, ale też nieustannie wyznają sobie nawzajem miłość. Podrapani,posiniaczeni, pogryzieni, po prostu kochają się na zabój ;)

Za to Martusię obaj, gdyby tylko dali radę, nosiliby na rękach. Martusiu to, Martusiu tamto, Martusiu, kocham cię.

A jak to zrobić?
Mam swoje dwa sposoby, które u nas na razie działają.

Pierwszy to opowiadanie dzieciom o zaletach rodzeństwa. Oczywiście na głos przy chwalonym. Tylko trzeba się starać mniej więcej równo rozkładać pochwały i chwalić szczególnie za to, do czego dziecko naprawdę się przykłada, ściema jest momentalnie wychwytywana i wszystko bierze w łeb.


"Zobacz Martusiu, jak ten Julianek dużo potrafi. Widzisz, on już tak pięknie..."
"Popatrz, Andrzejku, Martusia to wcale nie jest głupiutka dzidzia. Widzisz jak sprytnie radzi sobie z... ?"

"Ty, Julo to masz szczęście, Andrzej jest w tym świetny i może Cię nauczyć. Nikt tak jak Jędruś nie..."

"Zobacz jak on/ona cieszy się na twój widok. Musi cię baaardzo kochać!"

"Czy widzisz jak on/ona na ciebie patrzy? Podziwia, że potrafisz już... . On/ona jeszcze nie umie i pewnie myśli sobie, że jesteś już taki duży/silny/sprytny/mądry"


No i drugi to dawanie albo chociaż zaoferowanie starszemu tego, co młodszaki mają z marszu.

"Andrzejku, chcesz się przymisiulić?"

"Juluś, chciałbyś napić się z piersi mamy?"

"Jędruś, mam cię potrzymać za rękę, kiedy będziesz zasypiał?"

"Julo, zanieść cię na plac zabaw w chuście?"

"Chłopcy, kto chce pierdziochy w brzuszek?"

I może nieco niepedagogiczne, ale czasem pomocne: "nakarmić cię tą zupą?"

I nieważne, co odpowiedzą, w sporej części przypadków odpowiedź jest przecząca. Ważne, że dostali ofertę, która świadczy o tym, ze zostali zauważeni. Tu jednak haczyk jest taki, żeby propozycje te składać im ZANIM sami o to poproszą, w momencie, kiedy naprawdę mamy czas, by propozycję spełnić. Wtedy, nawet jeśli odmówią, nie czują, że bezpowrotnie stracili coś na rzecz młodszego rodzeństwa i uwaga czy czułość okazywana młodszemu dziecku przestaje budzić zazdrość.

A z czasem będę pewnie przyjdzie mi wymyślać sposoby na: "dlaczego jemu wolno, a mnie nie" i "a dlaczego on nie musi?" ;)

5 komentarzy:

  1. matkaniepitol@blogspot.com12 września 2016 22:44

    Tez mam podobne" metody". Mam dwójeczkę i nie chce aby syn czul sie odtrącony czy mniej ważny. Czasem słabo mi to wychodzi ale najważniejsze ze wie ze go bardzo kochan i w tej kwestii nic się nie zmieniło.
    Zapraszam do mnie bo mimo ze jesten w blogosferze już parę ładnych lat to zaczelan dopiero dziś pisać. Pozdrawiam, wierna fanka Twoich wypocin ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A podasz adres własnych wypocin? Chętnie wpadnę z rewizytą ;)

      PS. adres e-mail masz super :*

      Usuń
    2. To adres bloga. Malpa mi sie wkradla ;)

      matkaniepitol.blogspot.com

      Usuń
  2. Fajny pomysł, zapamiętam na przyszłość, choć odległą, to może przyszłość :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...