piątek, 30 września 2016

Biega, krzyczy pan Hilary...

Chyba niewiele mi już brakuje...

Scenka z wczoraj

Postanowiłam podać Martusi zupę. Nawołuję, ale Tusinka nie przychodzi. Obłażę kolejno wszystkie pomieszczenia, do których mogłaby wejść.
Zapadła się pod ziemię.
Proszę męża, żeby pomógł mi szukać - i on też obszedł wszystkie pomieszczenia, by w końcu odkrywczo oznajmić, że pewnie znowu usnęła w skrzyni z pluszakami.
Wszystkiemu temu przypatrywał się tyle co przywieziony przez tatę z przedszkola najstarszak:
A: mamo, możesz ponosić mnie w manduce*?
M: Nie, Andrzejku, jesteś za duży.
A: Ale mamo...
M: no dobra, znajdź mi mandukę i razem poszukamy Marty.
A: Mamo... ale masz Martę w manduce na plecach...

Kurtyna.




*dla niewtajemniczonych - to nazwa naszego nosidła

6 komentarzy:

  1. hahaha faktycznie nie zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo matko. Boska jestes;) starość nir radość ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. I tatuś też bystrzacha :) fajni jesteście ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha ha czytalam post juz 5razy i za kazdym razem smieje sie do lez:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...