czwartek, 14 lipca 2016

Marta na kozetce: Neurologopeda

Do niedawna nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. A jednak, życie zaskakuje, kazano mi się do takowego udać i to wcale nie z problemami z mową lub wymową. To byłoby zbyt oczywiste.
Mnie posłano tam z powodu problemów z jedzeniem.
Marty jedzeniem.

Mając skierowanie do neurologopedy, obdzwoniłam wszystkie szpitale i przychodnie, które oferują toto na NFZ. Zero terminów na ten rok - a mnie tu prawie 10-miesięczna panna pluje wszystkim, krztusi się już nawet jaglanką i jest coraz gorzej. To co by było za te parę miesięcy?

No to obdzwoniłam prywatnych. Tu jedna z pań zlitowała się nad niemowlakiem i znalazła nam szybki termin.

Totalnie nie wiedziałam, czego się po tej wizycie spodziewać.  Najpierw pani rozsypała po podłodze przeróżne zabawki i poprosiła o puszczenie Tusi na podłogę. Malutka, z początku nieufna, dość szybko się ośmieliła. Najpierw fachowo przekartkowała książeczkę, potem spróbowała powrzucać klocki do sortera, ale nie poradziła sobie z dopasowaniem kształtów, a następnie sprawdziła dźwięki wszystkich grzechotek i instrumentów, po odraczkowała na bok z pałeczkami od bębenka i za ich pomocą ulżyła sobie w ząbkowaniu. Cały czas też zaczepiała nas różnymi piskami albo półsłówkami. Pani Kasia cały czas ją obserwowała i powiedziała, że to bardzo inteligentne, dobrze rozwinięte i zsocjalizowane dziecko.

Potem wywiad, który zaczął się od przebiegu ciąży i porodu. Następnie przeszłyśmy przez początki naszego karmienia piersią (KLIK dla przypomnienia).
I tu doznałam olśnienia: TO MOGŁO BYĆ POWIĄZANE.
W końcu dotarłyśmy do rozszerzania diety, które właściwie od początku było pasmem porażek.

Dziesięciomiesięczna konkurentka Anji Rubik
Potem moja demonstracja - wzięłam ze sobą słoik z ulubioną zupką Martuli, krojone owoce, skórkę z chleba i wszystkie nasze łyżeczki.
Owoce jednym zdecydowanym ruchem zostały posłane w kosmos.
Skórka z chleba została użyta do masowania dziąsła w miejscu, gdzie wychodzi dwójka.
Potem pani Kasia kazała mi podać małej papkę najbardziej płaską łyżeczką. Skąd wiedziała, że to jej ulubiona? Martusia zjadła aż pięć łyżeczek i zacisnęła paszczę. Neurologopeda bez podpowiadania wiedziała, że teraz już nic z tego nie będzie.

No i wtedy zaczęła się najbardziej niemiła część. Pani Kasia pokazała mi tak zwany masaż logopedyczny. Najpierw wykonała go sama i wyjaśniła, skąd nasze niepowodzenia: Martusia ma skrócone wędzidełka obu warg (dlatego nie umie zgarnąć górną wargą papki z łyżeczki i już po paru tak się denerwuje) i potężną nadwrażliwość dotykową na podniebieniu  (stąd to krztuszenie się byle grudeczką). Z jednej strony - żal mi dziecka, że ma takie problemy, a z drugiej ulżyło mi, że to JEDNAK NIE MOJA WINA, że to nie jest tak, jak mówi moja teściowa:
   
"trzecie dziecko macie i go karmić nie umiecie"

A gdyby nikt mi nie doradził sprawdzenia (brawo moja pediatra!!!), to pewnie dalej wpędzałabym Martę w nerwicę, nieudolnie próbując ją nakarmić, a siebie w poczucie winy, że mi się nie udaje.

Teraz został jeszcze tylko instruktaż jak dla debila, żebym sama umiała to zrobić 3 razy dziennie. I trzeba przyznać, że to się udało - zrozumiałam :)

Do tego polecenie karmienia malutkiej szpatułką laryngologiczną - mam jej kłaść szpatułkę z jedzeniem na dolnej wardze tak, by zgarniała papkę górną wargą. I pilnować, żeby nie robiła tego dziąsłami i zębami tylko właśnie wargą. O dziwo, właśnie to w praktyce okazuje się najtrudniejsze.

Na te ćwiczenia mamy 10dni. Potem mamy stawić się do kontroli i - jeśli nie będzie poprawy - do chirurga na podcięcie obu wędzidełek. Po tym zabiegu poprawa powinna pojawić się niemal od razu.

No nic, na razie ćwiczymy i chyba coś jakby drgnęło, Marta zjadła dziś ponad pół dużego słoika, choć tylko kilka razy zgarnęła sobie papkę wargą idealnie poprawnie. Ale to już coś.
Trzymajcie kciuki, żeby zabieg okazał się niepotrzebny. Jestem dobrej myśli, ale kciuków nigdy dość.


PS. od naszej neurologopedy dostałam mailem instrukcję naszego masażu. Jeśli ktoś z Was njest zainteresowany, proszę o kontakt prywatny, podeślę :)

8 komentarzy:

  1. WOW gratuluję na prawde dobrego pediatry!!!

    My z Maleństwem przy wyjściu ze szpitala usłyszeliśmy, że Młody ma za krótkie wędzidełko przy dolnej wardze i że będzie trzeba go podciąć. Na szczęście nie mamy problemòw z jedzeniem łyżeczką, więc chyba wsio jest OK :)

    Powodzenia Wam życzę!!

    A jak mogę podeślij mi proszę masaž nairda29@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znów parodniowy przestój... daruj, już wysyłam. Zdrówka dla kawalera :)

      Usuń
  2. O matko i corko, nie ma jak kochana tesciowa! :D

    O neurologopedach slyszalam, ale nie przyszloby mi do glowy, ze moga byc potrzebni juz niemowleciu... Ciesze sie, ze wyjasnilo sie, z czym Martusia ma problem i trzymam kciuki, zeby obylo sie bez zabiegu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano...

      Też nie sądziłam. A już za dni parę kolejna wizyta. Strach mnie ogarnia, bo poprawa jest widoczna, ale szał to to nadal nie jest

      Usuń
  3. Miło mi do Ciebie znowu zajrzeć, chwilę mnie tu nie było i powiem, że jestem w szoku, macie córeczkę ! ja zatrzymałam się na Andrzejku i Julianku, super, pozdrawiam serdecznie całą waszą rodzinkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wrześniu ta panna skończy rok... Czas leci strasznie. Od paru dni męczę jej posta mesięcznicowego, ale zawsze jest coś pilniejszego. Do Was cały czas zaglądam, mało piszę, ale podziwiam :)

      Usuń
  4. Ola, mogę napisać do Ciebie w tej sprawie na facebook'u? :) kiedyś Ciebie zaczepiałam na chustowej grupie :) Pozdrawiam! Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :) Ostatnio nawet częściej jestem na fb niż tutaj, tam umiem pisać z telefonu ;) Pozdrawiam

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...