niedziela, 19 czerwca 2016

9-miesięczna Martusia

Panna Martusia już sama się husia :)
Marta ma już 9 miesięcy. Gdyby nie fakt, że urodziła się przed terminem, można by rzec, że to jak
druga ciąża;)

Wyszła z brzucha taka mała krupka, a teraz to już panna:) Wzrostowo dogoniła rówieśników, nosi ubranka na 78/80. Wagowo... no cóż, w końcu pokonała 8kg. Tap madl mi rośnie.

No ale jak tu wyglądać "papuśnie", kiedy się NIC nie je? Młoda właściwie nadal żyje na moim mleku. Zębów w paszczy pięć, właściwie prawie sześć, a jedynym, co ta skubanica chce gryźć, jest - a jakże - moja pierś.
Po chwilowej poprawie skończyło się wciąganie papek i gryzienie skórki z chleba, teraz po spróbowaniu lub zjedzeniu paru łyżeczek Marta na resztę się wypina (znany z czasów wczesnoniemowlęcych płacz z bezdechami wrócił do użycia). Papki nie, kawałki nie. Owoce nie, warzywa nie. Chleb nie, woda w kubeczku nie - szlag mnie trafia. Niech ktoś rozszerza jej dietę za mnie.

Poza jedzeniem, Marta jest absolutnie cudowna. Na razie odpuściła nieco rozwój ruchowy i stawia na komunikację. Rozumie proste gesty (wyciągnięcie piersi, bujanie na rękach) i w odpowiedzi na nie twierdząco kiwa lub przecząco kręci głową, po czym zachowuje się adekwatnie do tego, co pokazała.
Mówi. "Ta-ta" to obije rodzice i coś w rodzaju "na ręce" (wzmocnione wyciągnięciem łapek), "ba-ba" to babcia Bogusia, "la-la" to lalka (ale tylko ulubiona szmacianka), a "jaaa!" to brat. Na obu woła tak samo i zwykle na wezwanie stawiają się obaj:)




 Tusia wnikliwie obserwuje wszystko, co ją otacza. Od dłuższego już czasu sama wyciąga sobie zabawki z pudeł, od niedawna potrafi je wkładać z powrotem. Kiedy siedzi w wózku albo foteliku, niemal na pewno wyrzuci wszystko, co jej się poda, a potem będzie podążać za tym czymś wzrokiem i płakać, by jej tę rzecz oddać z powrotem. 
Kilka dni temu mnie jednak zaskoczyła: raczkując po placu zabaw, zgubiła skarpetkę. Kiedy to zauważyła, zawróciła, znalazła zgubę, usiadła w trawie i zaczęła się tą skarpetką miziać po bosej stópce.

Z ruchowych nowości mamy tylko wstawanie. Marta faktycznie zaczęła wstawać krótko po poprzedniej miesięcznicy, ale długo było to ciągnięcie się na rękach bez jakiejkolwiek pracy nóżkami. Właściwe wstawanie jest od dwóch, może trzech dni. Nóżki na razie jednak ciągle chwiejne, więc stanie kończy się lądowaniem na pupie. Umie też sama lekko rozbujać sobie huśtawkę i aż piszczy wtedy z radości.
No i jeszcze siebie muszę pochwalić, bom z siebie dumna. Odważyłam się, jupiii!!! Nauczyłam się wrzucać Martę na plecy i motać plecak prosty. 


Z początku wychodził tragicznie, ale jestem wytrwała i idzie nam coraz lepiej, choć mała podczas wiązania bynajmniej spokojna nie jest.

Jeszcze tylko trochę fotospamu...

Stylizacja na Bożociałową procesję :)

Koci koci łapci:)

Ej, mama, co to za wielki robal?

Dodaj napis

selfik z nosidłem


 
 A raport z następnej miesięcznicy prawdopodobnie zdamy już z naszej letniej kwatery na Podkarpaciu.
A tymczasem - musicie uwierzyć mi na słowo, bo fota nie wyszła - Marta robi Wam "papa" :)

3 komentarze:

  1. Świetne foty!!

    Gratuluję postępów.

    Mój 22go skończył 5 miesięcy i niestety też jest niejadek. A może to wina gorąca?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowicie się rozwija jak na ten wiek! Wybitne dzieci mają charakterek...myślę jednak, że zagłodzić się nie pozwoli :-)na swoich zasadach oczywiście :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowicie się rozwija jak na ten wiek! Wybitne dzieci mają charakterek...myślę jednak, że zagłodzić się nie pozwoli :-)na swoich zasadach oczywiście :p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...