czwartek, 19 maja 2016

Miesięcy osiem z kochanym Ktosiem*

Tytuł autorstwa Mamanki, mam nadzieję, że się nie obrazi, że podkradłam;)

A tymczasem ów kochany Ktoś - moja Martusia - ma już osiem miesięcy.
Osiem miesięcy, dwa zęby na wierzchu i co najmniej dwa w natarciu i ok. 8kg kochanego ciałka.
Nosi bodziaki i bluzeczki w rozmiarze 74, spodenki i pajace na 80, kapciuszki 18/19 i pieluchy 4/L.

Prawie nadrobiła zaległości szczepienne. Ponieważ dobrze toleruje szczepienia skojarzone i nie ma po nich nawet odczynów miejscowych, może iść"normalnym" trybem i, choć i tak uparłam się przy tylko jednym kłuciu na jedną wizytę, do końca pierwszego roku życia musi przyjąć jeszcze tylko jedną dawkę 5w1.

Z jedzeniem też jakby drgnęło. Marta polubiła szpinak i dynię w wersji słoiczkowej i potrafi wciągnąć całą porcję - taką na 120g. Porównując to ze stanem sprzed miesiąca uważam to za sukces. W zupce z marchewki, pietruszki, selera, ziemniaka i dyni lub szpinaku udaje się też przemycić mięso - niestety tylko drobiowe i królika.Wołowina, cielęcina i jagnięcina mają chyba za mocny smak, bo zupką z nimi Martusia pluje. Jej zupa musi też być idealnie zmiksowana. Najmniejsza grudka oznacza koniec posiłku jaśnie panny.
Jedzenie w kawałkach nadal służy do rzucania. Oraz rozgniatania w dłoniach i rozmazywania po stole.
Raz tylko Marta dała się namówić na nieco chleba, ale jak dotąd powtórki nie było.
Niekapek też nie  spełnia swojej roli. Mimo demonstracji Marta w ogóle nie chce z niego pić.

W tym miesiącu na dobre wróciłyśmy też do chustowania. Ja wytrzymuję ok. pół godziny noszenia, a mojej pannie w to graj, uwielbia się przytulać, a czasem nawet w chuście zasypia:)


Chłopcy dostrzegli, że z Martą można się bawić. Że umie zrobić akuku, że będzie próbowała ich naśladować. Kopara mi opadła, kiedy dziś zobaczyłam, jak moja ośmiomiesięczna panienka, dorwawszy resoraka braci, kręciła jego kółkami, robiąc przy tym głośne pierdziochy ustami. Skąd to takie pojętne? No i empatyczne - kiedy widzi któregoś z braci z miną w podkówkę, przyłazi do niego i po swojemu go pociesza - śmiechem, gaworzeniem, trącaniem łapką - często z pozytywnym skutkiem:)


O ile jednak domowników Marta szczodrze obdarowuje swoją miłością, o tyle innych... już nie. Przekonali się o tym ostatnio mój brat i jego dziewczyna. Lęk separacyjny jak się patrzy. To pierwsze moje dziecko, które objawiło go tak wcześnie, chłopaki stali się tacy nieufni, kiedy byli jakieś dwa razy starsi.

A co potrafi nasza ośmiomiesięczna panna?

  • siada sama z dowolnej pozycji
  • siedzi dowolnie długo, stabilnie i prosto jak struna. W pozycji siedzącej potrafi sięgnąć po przedmiot, który leży za nią.
  • Klęka i klęczy bez podparcia.
  • Próbuje wstać. Na razie bez skutku, ale idzie coraz lepiej. Myślę, że to już kwestia dni.
  • Czworakuje. W przeciwieństwie do braci potrafi przemieszczać się bardzo cicho, bez plaskania dłońmi po podłodze.
  • Wyjmuje zabawki z pudeł (i plądruje pokój braci)
  • Chwyta dwoma palcami - na razie chwytem "nożycowym"
  • Rozbiera piramidę z kółek na czynniki pierwsze
  • Rozdziera kartkę papieru na dość drobne kawałki
  • Gaworzy i gada po chińsku
  • piszczy, szepcze, krzyczy, robi brrrm, pierdzioszki, cmoka i wydaje masę innych zabawnych dźwięków 




Wreszcie jakiś rozmówca na poziomie ;)



13 komentarzy:

  1. Kochany ten Twój "Ktoś" :-) Na pewno dzieci mające starsze rodzeństwo zwykle szybciej się uczą, naśladując ich... Widzę to na przykładzie moich dzieci jak Aneta naśladuje we wszystkim Adasia, niestety nie tylko w dobrych rzeczach, np. Aneta uwielbia pomidory a Adaś nie i gdy tylko On zaczyna marudzić, że nie chce ich jeść, Ona robi to samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znamy to... u nas Julasty też przejmuje od Jędrusia niekoniecznie to, co byśmy chcieli;)

      Usuń
  2. Kochane te Twoje szkraby!!!!
    Martusia super sobie radzi i to pocieszanie braci, słodkie.

    Ja mojemu prawie 4 miesięcznemu maleństwu daję na małą łyżeczkę jabłuszka spróbować. Hipp nam nie podszedł ale bobovita tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:)
      U nas rządzi domowa kuchnia, tylko dynię daję ze słoika, bo teraz nie ma świeżej.

      A Marta na razie lgnie do braci, a oni są dla niej bardzo czuli i pobłażliwi. Ciekawe, kiedy to się skończy;)

      Usuń
    2. Boję się dawać kupione owoce, bo nie wiem co w nich siedzi, a swoich niestety nie mam.
      Mojemu dynia w ogóle nie podeszła. Póki co najbardziej mu smakuje banan z jabłkiem :)

      Usuń
  3. Super, że Martusia tak ładnie sie rozwija a Ty tak dobrze sobie radzisz.
    Ja mam pytanie, jeśli odpowiesz, będzie super:) Jak organizujecie sobie przestrzeń? Bo z tego co pamiętam mieszkacie w dwupokojowym mieszkaniu - to dalej aktualne? Gdzie śpi Martusia, z Wami? Chłopcy w drugim pokoju? Sama mam małe dwa pokoje i niedługo będę miała dwójkę maluchów, 2 lata różnicy.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieścimy się w piątkę na 35m i nie ma tragedii. Chłopaki śpią w jednym pokoju - Jędruś na tapczanie, Julo na razie w łóżeczku turystycznym, ale wielkimi krokami zbliża się dzień, kiedy będzie trzeba kupić im piętrusa, bo Julek najzwyczajniej wyrośnie. Myślę, że w tym roku na pewno.

      Martusia śpi z nami w "salonie" - ma swoje szczebelkowe łóżeczko. Chcieliśmy, żeby spała z nami, ale wolała u siebie. Ma więc wyrko tuż przy naszym tapczanie ustawione prostopadle. Wraz z pojawieniem się trzeciego malucha, z pokoju musiała zniknąć rozkładana suszarka na pranie - zamontowaliśmy podwieszaną pod sufitem w łazience.

      Zdaję sobie sprawę, że to mieszkanie już niedługo zrobi się dla nas za ciasne - za 3 lata Jędruś pójdzie do zerówki, a potem do szkoły i będzie mu potrzebne biurko. Najpóźniej wtedy lokum będzie do wymiany na większe. No i za parę lat będzie potrzebny dodatkowy pokój dla Marty, żeby dorastająca dziewczynka nie musiała mieszkać razem z dwoma dorastającymi chłopakami. Na razie jednak ten układ jest dla nas optymalny, bo łatwiej mi opanować troje dzieci na małej przestrzeni i jednym poziomie niż u moich rodziców (3 kondygnacje po 100m2 każda). Myślę, że spokojnie sobie poradzicie:)

      Usuń
    2. Ojej, przestrzeń u Twoich rodziców imponująca :)
      Dziękuje za odpowiedź - my dysponujemy 42 m, pokoik plus pokój z kuchnia, tzw aneks kuchenny. Skoro Wy sobie radzicie my też musimy, tylko, niestety, mam tak, że chyba nie dałabym rady mieszkać z łóżeczkiem w salonie :( To tak już mam. Ale napewno inaczej sobie poradzimy!

      Pozdrowienia, powodzenia we wszystkim, zdrowia dla całej Twojej rodziny i dla Ciebie!

      Usuń
    3. Też mamy podobny problem. Niestety, w małych mieszkaniach nie metraż się liczy, a układ. U nas niby 40m ale drzwi mamy tylko do łazienki, kuchnia otwarta, "drugi pokój" oddzielony od salonu-sypialni małą ścianką z książkami. Zero intymności. Dla przykładu, moja siostra ma 35m i mieszkanie sprawia wrażenie większego niż nasze przez dobre strefowanie - dwa oddzielne pokoje, zamknięta kuchnia i wszystkie pomieszczenia dostępne z korytarza robią swoje. Dlatego niebawem zmieniamy szczęśliwie mieszkanie. Znowu będę się przeprowadzać w 9miesiącu ;)

      Usuń
    4. Wiem coś na temat przeprowadzki w 9tym miesiącu. Dla mnie był to duży stres...

      Usuń
  4. I cały czas jest uśmiechnięta co widać po zdjeciach. :)
    Dzieci tak szybko rosną. :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. I cały czas jest uśmiechnięta co widać po zdjeciach. :)
    Dzieci tak szybko rosną. :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Martusia jest zdolna. Już siedzi i chodzi na czworaka to rewelacja! Moje dzieci zaczynały wszystko dość późno robić. Zobaczymy, jak będzie z Klarą:) Pięknie wygląda Twoja córka:):)
    Wszystkiego dobrego dla Was:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...