sobota, 23 kwietnia 2016

Padaczka u dziecka. Niestety - naszego

W środę usłyszałam  dwie wiadomości: dobrą i złą.

Ta zła jest taka,  że Jędruś jednak ma padaczkę.

Lepsza jest taka, że nie ma drgawek, a jedynie napady nieświadomości, po których łatwo wraca do przerwanej czynności. Napady nie są też wyzwalane światłem, więc Andrzejek nie ma np. zakazu oglądania bajek czy pokazów świetlnych. Ograniczenia są jedynie takie, że Jędruś nie może zostawać sam np. na placu zabaw, musi być pilnowany, kiedy jedzie na rowerze (a jeździ jak szatan;p) i musi być pod  nadzorem, kiedy je i się myje. No i żadnych szczepień dopóki ma napady.
Słowem - na razie ma łagodną postać padaczki i wygląda na to, że opanujemy ją jednym lekiem i jest szansa, że z wiekiem choroba ustąpi.

Nie jestem oczywiście szczęśliwa, że Jędrula musi ów lek brać - leki przeciwpadaczkowe są dość toksyczne, bardzo obciążają wątrobę i trzustkę oraz mogą nasilać nadpobudliwość i zaburzenia koncentracji, a moje pierworodne dziecko i bez tego aniołkiem nie jest. Ale cóż robić - trzeba to trzeba i już.

Jest jeszcze jedna dobra wiadomość. Po usłyszeniu diagnozy bałam się, jak zareaguje na chorobę Jędrusia personel w jego przedszkolu. Zdążyłam już bowiem wejść na forum dla rodziców małych epileptyków i przeczytałam kilka historii o nakazach przeniesienia dzieci do placówki integracyjnej.
A u nas... wszystkie opiekunki są przeszkolone o pracy z takimi dziećmi, co więcej, powiedziano mi, że Andrzejek nie jest jedynym dzieckiem z padaczką w przedszkolu, mają też dziecko z cukrzycą, któremu trzeba mierzyć poziomy cukru i wstrzykiwać insulinę. Uff, ktoś jednak czuwał nad nami, kiedy wybieraliśmy przedszkole:)

Teraz Andrzejka czeka jeszcze rutynowa tomografia głowy, a nas notowanie w dzienniczku występowania napadów i ich okoliczności, ale najważniejsze, że będziemy żyć tak jak do tej pory.


PS. Chcecie post o EEG u takiego malucha i o tym, jak przygotowywałam o niego Andrzejka? 

10 komentarzy:

  1. Oj kochana. Czytając Twojego bloga mam wrażenie, że chorobowy pech Cię nie opuszcza :( dziwię się skąd czerpiesz na to wszystko siłę.

    A post o EEG bardzo się przyda


    Pozdrawiam cieplutko!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. Każdy ma jakieś swoje problemy, sama przeszłaś swoje z synkiem. Ale dobrze, że wyszliście na prostą, my też wyjdziemy :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ta padaczka to zapewne wynik wcześniejszego NOPu po szczepieniu i dalszych szczepień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak być, ale... w takim razie padaczka nie powinna się pojawiać u dzieci nieszczepionych. A zdarza się wcale nie rzadziej niż u szczepionych. Tak nam powiedziała neurolog, której opowiadaliśmy naszą NOPową historię.

      Usuń
  3. A skad ta pani neurolog zna tyle nieszczepionych dzeci?, rodzice o zdrowych zmyslach, ktorzy nie szczepia swoich dzieci, z pewnoscia nie donosza sluzbie zdrowia, jak czuja i rozwijaja sie ich dzieci, prawda? Wiem o czym mowie, mam sama nieszczepione dziecko. Pozdrawiam/ Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdego pyta, kiedy i na co dziecko było szczepione. Jeśli codziennie przez co najmniej naście lat po specjalizacji przyjmuje kilkanaścioro dzieci, to jakiś ogląd sytuacji ma. A nieszczepiący rodzice w dużych miastach wbrew pozorom nie są rzadkością.

      Usuń
    2. Trzymamy kciuki, żeby wszystko szybko wróciło do normy, a lek wyeliminował chorobę na zawsze!

      Usuń
  4. DOmyślam się, jak ta diagnoza musiała Cię zafrapować :/ Trzeba widzieć pozytywy, jak mówisz to łagodna postać, bez drgawek i z dużą szansą na całkowite wyleczenie. I niech tak się stanie! :) Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję...

      No cóż, diagnozy nie zmienimy - ale tak jak piszesz, staram się cieszyć tym, co mamy, bo mogło być znacznie gorzej.
      I chylę czoła prze naszą pediatrą, że w ogóle to zauważyła.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...