piątek, 15 kwietnia 2016

dwa lata Julianka

dwa lata...

Mój malutki, słodki do bólu zębów Julianek skończył dwa lata...
Nie do wiary.

Nieco ponad 90cm wzrostu, prawie 11,5 kilo wagi, lniane włosy, które można by spiąć w całkiem solidny kucyk, ogromniaste niebieskie oczęta, w których można czytać jak w książce, uśmiech - rozbrajający mimo że pociemniały o antybiotyków, i słodki cienki głosik, każący nazywać się "kochanym plomyckiem", "ulocym misiulkiem" albo jeszcze jakoś podobnie.

Przemiłe dziecko, choć ostatnio skóra na głowie wyraźnie go swędzi. Czyżby przebijały się różki? Może to latego "Zmienimy pieluchę, plosę", "dziękuję za socek. Był pysny", "Pseplasam, psejść chcem" albo "Psymisiulić się chciałem do mamy" przeplatają się z "To bzidkie", "nie będę jadł", "nie lubię cię", "mam cię uglyźć?"



Fizycznie nie jest zbyt sprawny. Ale jak ma być, skoro ćwiczy głównie głos? Śpiewa niesamowicie, aż żałuję, że o jakiegoś czasu filmy nie ładują mi się do yt. Trzyma melodię, pamięta teksty - no talent.
Lubi też prace manualne i grzebanie się w piachu/ziemi/błocie. Uwielbia zamiatać i wycierać podłogę mopem. Nie lubi zjeżdżali, drabinek, huśtawek, biegania... ciężki przypadek. Jak toto rozruszać? Może rower biegowy coś da... Velo po Andrzejku jest jeszcze za wysoki, rozglądam się za tanim Puky LR M. Najwyżej, jeśli Jul nie reflektuje, zostanie dla Marty.

Co zaś o spraw jedzeniowo - zdrowotnych... klapa. Tak chciałabym, żeby wrócił mu apetyt sprzed pół roku... i jakaś oporność, żeby nie łapał wszystkiego, co Andrzejek zwlecze z przedszkola. I żeby wytrzymał do wtorkowego bilansu dwulatka połączonego ze szczepieniem przeciw pneumokokom...
 I żeby trochę wreszcie okrzepł, bo na razie starszy brat zjada go na śniadanie...
Co tu mówić, Julasty ma serce na dłoni i Jędruś bezlitośnie to wykorzystuje. Zabiera Julkowi jego rzeczy, zwala na niego swoje przewinienia... a biedny  Julo nawet nie próbuje się bronić, tylko przychodzi wypłakać się w mój rękaw. Kocha Andrzejka, ślepo go podziwia, uwielbia się z nim bawić i słuchać, kiedy Jędruś mu coś opowiada albo "czyta" - i pewnie dlatego cierpi, kiedy Jędruś nie traktuje go fair.
Za to Marta - to jest miłość. Ona może go nawet bezkarnie ciągnąć za włosy i kopać po twarzy, a jeszcze dostanie buziaka w stópkę. Taki to człowieczek jest...



Zatem koniec już julkowych miesięcznic. Teraz będą już tylko postępy na bieżąco.
Naszego Jubilata wyściskaliśmy, wytuliliśmy, życzyliśmy wszystkiego najpiękniejszego... a dalsze obchody w sobotę.

5 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego dla Julianka. Mają bardzo podobne fryzury z moją córką. Długość identyczna i kolor też bardzo zbliżony. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego Najlepszego dla Julianka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ma włosy! :) Wszystkiego najlepszego, niech rośnie zdrowy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Buziaki dla Julka i zyczenia dzis dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego dobrego dla Julka! Trzymajcie się dzielnie, śliczne dzieciaki. I powodzenia na szczepieniu :) Pneumokoki to małe bakteryjki, ale niezwykle groźne zwłaszcza jeśli ma się osłabioną odporność.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...