poniedziałek, 7 marca 2016

Mam w domu czworo dzieci:)

Zbieram się do kupy. Pomału, ale do przodu. Kiedy człapię sobie na rehabilitację parę bloków dalej, chyba nawet nie widać, że mam jakiś problem z poruszaniem się.

Ale różowo nadal nie jest. Zakaz dźwigania nawet Marty, zakaz jazdy komunikacją miejską, zakaz wszystkiego, co nasila ból - schylanie się jeszcze jakoś ominąć można (wyrabiam sobie chwytne stopy, hehe), ale jak, zwłaszcza kobietą będąc uniknąć siadania?

Z tych mniej więcej powodów muszę do absolutnego minimum ograniczyć jazdę samochodem.
A tu jutro szczepienie Marty w punkcie konsultacyjnym.

No cóż, pojedzie mąż, a namiastkę mamy weźmie w termoopakowaniu. Boję się jednak.
Szczepionki 3w1 nadal nie ma.
Szczepionki 5w1 się boję.
Mąż nie podziela mojego strachu i twierdzi, że Marta nie podzieli losu Jędrusia, bo ma już 5,5 miesiąca jest zdrową i silną dziewczynką.
Jak pokonać swój strach i wizję nieprzytomnego po szczepieniu dziecka?

Tymczasem w domu chłopaki mają katar, co wcale nie przeszkadza im harcować jak pijane zające.
Jul ćwiczy śpiew "sto lat" na urodziny Jędrusia. W ogóle zdolny śpiewak z niego, potrafi wiernie odtworzyć cały refren "Zająca Poziomki" albo "Płonie ognisko w lesie". Dla mnie szok. W tej dziedzinie nawet Jędrka przebił. I zrobił się jeszcze bardziej przytulny. Kiedyś, zapytany, kto to przyszedł przytulić się do mamusi, odpowiedział: "To taki śłodki mały ja". Rozpłynęłam się.

A u Andrzejka kolejna fascynacja - Tomek i Przyjaciele. Ma już bluzkę z Tomkiem, piżamę z Tomkiem, pościel do przedszkola z Tomkiem, brakuje mu tylko... Tomka. Ale znając życie, pewnie wydębi na urodziny, bo już od jakiegoś tygodnia babcię zanudza. W ciągu 2 tygodni trwania nowej pasji dowiedział się o kolei więcej niż ja przez całe życie. I miłością do Tomka zaraził... tatusia.

I tak teraz (godz. 00:58) mój mąż siedzi przed laptopem i ogląda na yt co najmniej czwarty z rzędu odcinek.
I fajnie, że on, poważny pan doktor nauk, nadal ma w sobie dziecko:)

8 komentarzy:

  1. Bede się powtarzać: dalej jestem w szokujak szybko Twoje dzieci zaczęły mówić! Do tego pelnymi zdaniami!
    Moja za dwa tygodnie konczy dwa lata a dalej wypowiada pojedyncze slowa. Zaczynamy sie zastanawiac czy to nie przez to, że drugiego jezyka uczy sie poprzez ...bajki. Nie chce ogladac bajek po polsku. I np nie mwoi czewony tylko red lub zamiast palec finger. Nawet polecenia po angielsku rozumie "Clap Your Hands " Tylko nie wiem jak sie z nai dogadam bo ja slaba z angielskiego jestem ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już obcych języków w gębie zapominam. Czasem jeszcze po rosyjsku coś obejrzę albo przeczytam, ale angielski i francuski leżą odłogiem.

      Jul na razie bajek nie ogląda, ukróciliśmy mu to, zamiast tego czytamy książeczki. U nas w domu nie istnieje coś takiego jak cisza, cały czas ktoś gada, czyta na głos albo śpiewa, może to też przyczynia się do gadatliwości chłopaków;) A Twoja córa pewnie ruszy lada dzień:)

      Usuń
  2. Słodki mały ja. O ja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie cały Julek. Pieszczoch mamusi:)

      Usuń
  3. Podziwiam że sobie radzicie z takimi kłopotami zdrowotnymi! Twój mąż pracuje w domu? Bo zastanawiam się, jak sobie radzicie, skoro Tobie nie wolno Martusi podnieść. Zdrowia!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale to mojemu mężowi teraz należy się podziw:)
      On rzeczywiście znaczną część pracy może przynieść do domu, ale sporo zależy od semestru. W poprzednim często nie było go od rana do wieczora, w tym większość może robić z domu. Póki byłam całkiem na chodzie, mógł oddawać się obowiązkom zawodowym za dnia, teraz musi nocami niestety. Tak to jest, że choroba jednej osoby odbija się na całej rodzinie.
      No i jeszcze teściowa i moja ciocia nam pomagają bez tego mąż byłby uziemiony w domu.

      Usuń
  4. Także podziw dla męża :) Naprawdę jesteście dla mnie przykładem, że mimo takich przeciwności, można sobie jakoś poradzić - napewno Wam ciężko, dlatego życzę Tobie byś jak najszybciej mogła powrócić do swojej dawnej formy! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, zakaz siadania dla kobiety, hmmm... :)

    Nie dziwie sie, ze sie denerwujesz przed szczepieniem Martusi. Jedynymi "powiklaniami" moich dzieci byly zaczerwienienie w miejscach uklucia oraz goraczka (w przypadku synka), a przed kazdym szczepieniem mialam napady paniki. Gdybym przeszla to co Ty, nie wiem czy nie zaprzestalabym szczepienia dzieci w ogole...

    Z Julka jest taki slodziak, jak z mojego Nika. On tez przychodzi sie przytulac, albo wola, ze chce "buziacka i psytulanie". :)

    U nas fascynacja "Tomkiem" dopadla dzieciaki ponad rok temu. W tej chwili (jesli dobrze pamietam) nasza kolekcja liczy Henia, Czarka, Piotrusia, chyba ze trzech Tomkow oraz kolekcje ksiazeczek. Bajke musimy im wydzielac, bo mogliby ogladac ja bez konca. Bi woli ja nawet od innych, typowo dziewczecych. :O Na Wielkanoc zamowilam Mlodszemu puzzle z postaciami z bajki, bo probuje go zachecic do tego typu rozrywki, ale narazie bezskutecznie. Moze ukochani bohaterowie pomoga. ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...