sobota, 13 lutego 2016

Podaj dalej

Ciężko u nas ostatnio. Mieliśmy jutro wracać do Krakowa, ale posiedzimy co najmniej do środy, bo dzieci mi się pochorowały i musieliśmy wezwać pediatrę. Mnie też rozbolało gardło, męża bolało już wcześniej. W efekcie 4/5 naszej rodziny wylądowało na antybiotyku. Ostał się kto? Andrzejek oczywiście. Smarknął parę razy w zeszłym tygodniu i przekazał Julastemu. Julian posmarkany pojechał do moich rodziców i mimo wszelkich wysiłków nie mógł się doleczyć. Najgorzej było z Martą, bo ona, na domiar złego, miała też gorączkę. W każdym razie wszyscy prócz Jędrusia mamy gardziołka czerwone w białe kropki i powiększone węzły chłonne.

To tak na usprawiedliwienie mojej parodniowej nieobecności tutaj - ponieważ Jul uparcie odmawia nauki smarkania, jedziemy z mężem na dwa odciągacze kataru, dwie strzykawy z antybolem, dwa probiotyki, dwa inhalatory... jest grubo. A do tego w poniedziałek i wtorek mąż musi być w pracy, moi rodzice też, więc na większość czasu zostanę z tym kramem sama. Yeah...

Ale nie o tym miało być, a o pewnej osobie, której chcę zrobić reklamę.
Za darmo, bo na to zasługuje (i nawet nie przyznałam jej się, że mam bloga).



Zaczęło się od spodni, które jeszcze we wrześniu kupiłam Jędrusiowi z myślą o przedszkolu - z drugiej ręki, na bazarku chustoforum.
Spodnie jak spodnie - tak mi się na początku wydawało - z grubej, ale miękkiej dresówki, troszkę zmechacone, ale nie zeszmacone. Jak na dres nadal nazwałabym to stanem bardzo dobrym.
I jak uszyte - zero nierównych szwów, żadnych wystających nitek, pięknie wszyte ściągacze, fantazyjna kieszonka - od razu było widać, że to nie masówka i ktoś włożył w nie serce.

Przód. Trochę podrasowałam zdjęcie, żeby było widać, jak fajnie wszyto kieszonkę

tył

Nie mam lepszego zdjęcia "w akcji", ale tu widać, jak Jędrula szanuje swoje portki;p

Minęło prawie pół roku, Andrzejek tych spodni nie oszczędzał, a one dalej wyglądają tak samo jak w dniu, kiedy do mnie przyszły. Czyli materiał naprawdę dobrej jakości.

Znalazłam sobie na chustoforum wątek twórczyni jędrusiowych gatek. I tak dowiedziałam się, że

a) dziewczyna szyje nie tylko z dresówki, ale też z tkanin wełnianych nowych i z odzysku - co kto chce: otulacze wełniane do pieluszek wielorazowych, różne fasony spodni dla dorosłych i dzieci, spódnice i sukienki, body i kombinezony, bluzki i kurteczki, czapki, szaliki, rękawiczki, skarpetki... a na dodatek można poprosić o uszycie konkretnego wzoru czy motywu, a ona robi co może, by spełnić zachcianki:)

b)ona mieszka w Krośnie, a pracownię ma na sąsiedniej ulicy:)

Spojrzałam ne cennik: KLIK - jak na "hendmejd" ceny niby niewygórowane, ale niestety i tak nie stać mnie, żeby regularnie i w dużych ilościach ubierać u niej moje dzieci.
Kiedy jednak Magnolia - bo taki ma nick na forum - wystawiła na aukcji charytatywnej uszycie sukieneczki niemowlęcej, poczułam że mam dobry pretekst:)
Licytację udało mi się wygrać, więc napisałam do Magnolii, że poproszę o sukieneczkę w błękitach z motywem słoneczka za chmurką i że chętnie odbiorę osobiście. Wczoraj byłam po odbiór sukieneczki w jej pracowni - Magnolia, a właściwie Justyna, okazała się przesympatyczną osobą i bardzo miło mi się z nią rozmawiało. Widać było, że szycie sprawia jej radość.

Tu blog Justyny z kolejnymi próbkami jej umiejętności:
http://magnolia-podajdalej.blogspot.com

A na koniec Martunia w swoim nowym ciuszku z mięciutkiej wełny merynosa, który będzie z nią rósł - teraz jest sukieneczką, w jesieni bedzie tuniczką, a potem zostanie bezrękawniczkiem... i podam go dalej:)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...