czwartek, 18 lutego 2016

Co u Julka i Martusi

Przez choroby dzieci i połamanie własne umknęły mi jakoś comiesięczne miesięcznice ;P mojej młodszej dwójki. A jest co podsumowywać.

przytulasy przed odjazdem tatusia
Julian, miesięcy 22, ma ok. 90cm wzrostu, waży 11kg i dorabia się właśnie górnych piątek. Nie wyszły, ale widać już białe prześwity pod napuchniętymi dziąsłami, więc pewnie to już kwestia dni.
Mówi  zupełnie swobodnie, tylko jeszcze trochę zmiękcza i nie potrafi wyartykułować "r". Zasób słów też ma już całkiem ładny, a pojedyncze zabawne nieporozumienia są spowodowane głównie tym, że Julek mówi cichutko (albo raczej Jędrek bardzo głośno i w tym samym czasie co Julo).
Umie już nawet wyrecytować 6-8-wersów rymowanki np. fragmenty tuwimowskiej "Lokomotywy". Potrafi też zaśpiewać kawałek prostej piosenki zupełnie dobrze trzymając się rytmu i melodii.
Uwielbia bazgrać po kartce - ostatnio flamastrami. Każe sobie coś narysować, a potem dość dokładnie (jak na dwulatka oczywiście) koloruje środek. Tylko ruszać nie za bardzo mu się chce. Jedynym "sportem" na który ostatnio ma ochotę jest łażenie po schodach. I efekty widać. Pomału, bo pomału, ale radzi już zupełnie bez trzymanki z naprawdę wysokimi stopniami w domu moich rodziców. Tymczasem na spacerach nie ma ochoty na zajęcia ruchowe i najchętniej drzemałby sobie w wózku albo grzebał się w ziemi.



 Marta, miesięcy 5, mierzy 67cm wzrostu i waży ok. 6800g. Pomału przerzuca się na rozmiar 74. Zębów nie ma i na razie raczej mieć nie będzie. Karmiona nadal tylko piersią, z powodu ostatniego choróbska nie podałam jej glutenu.
Rozwojowo mamy szał: Tusia na moment dźwiga się na prostych rękach, potrafi przemieścić się o ok. 20-30cm do przodu, zjada swoje stopy, reaguje uśmiechem na wołanie po imieniu, wali o siebie dwoma zabawkami i GAWORZY. Ba-ba-ba i da-da-da są nasze już od ładnych kilku dni. Teraz czekam na ma-ma ;) Poza tym nadal stawia wszystkich na równe nogi, kiedy czegoś chce, ale potrafi też czarować swoimi tajemniczymi półuśmiechami i - nowość - długimi (choć jeszcze jasnymi) rzęsami.

Pełzolino:)

A w przyszłym miesiącu każde z dzieci będzie miało osobne podsumowanie z prawdziwego zdarzenia a w nich: Marta kontra gluten, Marta a DTPa (oby), i - przynajmniej w planach - Jul kontra rowerek biegowy:)

1 komentarz:

  1. A u nas pierwsze zdania dopiero, ale za to bieganie po schodach i stanie na głowie ;) fajnie jest, jak już się można porozumieć z własnym dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...