piątek, 8 stycznia 2016

Święta w kadrze i paru zdaniach

Co tam u nas?

Żyjemy. Jakoś:)
Do Krakowa wracaliśmy przedwczoraj. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie cyrk, który Jędrula odstawił w restauracji. Jeszcze trochę, a nasze mordki ozdobiłyby tablicę z napisem "tych klientów nie obsługujemy" - którą właściciel kupiłby specjalnie dla nas.

Ale od początku:)
Wywieźliśmy do Krosna jednego zasmarkańca i dwoje kaszlących zasmarkańców. Importowaliśmy troje zdrowych. No, prawie - Julian pewnie przytulił się do psiura albo podwędził ze stołu coś trefnego, bo na pamiątkę przywiózł sobie zaostrzenie AZS. Bye bye, prowokacjo mlekiem...
Oczekujcie więc za jakiś czas nowej recenzji DEMSY - zostało nam jeszcze trochę kremu do twarzy, żelu do kąpieli i balsamu na swędzenie. Od wczoraj sprawdzam w praktyce krem, dziś dałam szansę balsamowi. Jeśli jej nie wykorzysta, to na Jula czeka już maść ze sterydem. Daję nowości jedną noc - jeśli Jul w całości ją prześpi, nie włączę sterydu.

Jędrul jeździł na nartach:)
Dostał od Mikołaja takie przypinane paskami do butów z kijkami w zestawie. Szkoda jedynie, że warunki były tylko jednego dnia - akurat wtedy, kiedy my z mężem musieliśmy pakować dobytek do wyjazdu. Nie widziałam więc i muszę uwierzyć na słowo, że radził sobie, mało się wywalał i zasłużył na prawdziwy sprzęt - w przyszłym roku na pewno. Dziadek namawia, żeby spróbować już w lutym, ale dawno temu uczyłam od podstaw pięciolatka i mam mieszane uczucia, bo marudził, że mu niewygodnie. Mój czterolatek niby bardzo sprawny, ale to jednak twardy, sztywny but i staw skokowy w nienaturalnej pozycji. Zobaczymy.

Córę mam obrotną. Na boki od dawna idzie jej swobodnie, z brzucha na plecy coraz ładniej. Już nie robi łup głową o podłoże:) Z pleców na brzuch na razie były trzy przewroty. Martuli się nie podoba, bo ciągle strasznie się z tym mozoli i nie potrafi wyciągnąć łapki, którą zostawia pod brzuchem - więc wrzaski z cyklu "mamo ratuj!".
Postępów było więcej, ale to materiał na posta miesięcznicowego:)
No i w ciągu 2 tygodni  prawie całkiem wyrosła z rozmiaru 62. Niektóre większe bodziaki są jeszcze na styk, ale pajace i półśpiochy musiałam wymienić na numer większe. Długie nogi panna ma:) I dobrze, niech jej tak zostanie;p Dobrze, że wcześniej nie przyszło mi do głowy zabierać do Krakowa pudła z rozmiarem 68, dzięki temu mała u babci miała co na siebie włożyć.

Julo śpiewa. Ostatnio na tapecie "Tak tak tak, tylko Kszak"  Ręka w górę, kto pamięta?;p Tak, wiem, stara jestem...
I drugi hit:




Ech, teraz te urocze dzieciaki są w moim wieku:)

Dobra, dość smęcenia, fotorelacja musi być:)



Sukienka kameleon czyli motylem byłam, ale utyłam (i w kieckę z Chrztu się nie zmieściłam;p)
niedopięte guziki czyli stylizacja wigilijna podejście drugie

DJ Julo miksuje: Wśróóóóód nocnej ciiiiszyyyyyy kaczka pstra dziatki ma...

Znalazła się sukienka dobra na Martę - wigilijna stylizacja podejście 3.

Martusia zapakowana w swój prezent:)

Zimowy spacer


Sporty zimowe

Buziak od Jędrusia

Nie będę pozować. Foch.

Siostra, patrz i ucz się. Lans na BLW musi być;p



11 komentarzy:

  1. Wlasnie, wlasnie, niech Martunia zostanie juz taka dlugonoga lasencja! ;)
    Moja cora spala w takich spiworkach do 3 roku zycia. Nie moglam odzalowac, kiedy wyrosla z najwiekszego, dostepnego rozmiaru. ;) A syn zbuntowal sie krotko po drugich urodzinach i nie dal sie juz "zapakowac". A szkoda, bo dla mnie to byla taka ulga, wiedziec, ze jest opatulony i sie nie rozkryl. :/
    Co do nart, to napisalam juz pod poprzednim postem, ze my zaczelismy zabierac corke na stok rok temu, kiedy miala 3.5 roku. Wypozyczalismy jej sprzet, wiec miala normalne, sztywne buty. Tez obawialam sie jak zareguje, ale okazalo sie, ze z miejsca pokochala narty. Sila musielismy ja sciagac ze stoku! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas żaden z chłopaków nie daje się wpakować w śpiworek. Andrzejek nie chciał, a dla Jula to niebezpieczne, bo zdarza mu się lunatykować. U nas pół biedy, bo śpi w łóżeczku turystycznym i po ciemku nie umiałby otworzyć się od środka, ale u rodziców śpi w szczebelkowym, w którym te wyjmowane szczebelki wypadają przy byle dotknięciu.
      Do Krosna znów pojedziemy w lutym, mam nadzieję sama trochę pojeździć na nartach (mamy zupełnie przyzwoity stok 10min. od domu), ale na naukę od zera za trudny, no i bez wypożyczalni. Może dziadzio z wujkiem zabiorą go na inny. A na razie Jędruś łazi sobie na swoich nartkach wokół bloku i nawet mu się podoba

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o narty to ja od 4 roku życia jeżdżę i kocham to! Mój brat też i bez problemu się nauczył, ale z moją siostrą to rodzice musieli się namordować. Udało im się i też teraz uwielbia.
    Co do piosenek to nie śpiewało ich się tak dawno bo jakieś 15 lat temu były one "na topie" pamiętam jak je śpiewałam jak byłam w najmłodszej grupie. Takie miłe wspomnienie z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeżdżę od 5 klasy podstawówki i też to kocham. W liceum znajomi rodziców podsyłali mi już swoje dzieci do uczenia. Super sprawa, zarabiałam sobie na własne karnety.

      Piosenka o Pięknym Maryjanie "Krzaku" Krzaklewskim faktycznie ma 15 lat. Dziś sama się z siebie śmieję, a wtedy chciałam na niego głosować. Trzech lat mi ino brakowało:)
      A jamniczek to hicior z czasów mojej zerówki. Do dziś uwielbiam - tylko 4 zwrotki inaczej nas uczono niż na tym filmiku;p

      Usuń
  3. Czy ja tam widzę na półce pięciotomówkę Plezi? Myślałam, że znasz łacinę związaną z medycyną, ale chyba klasyczna też nie jest Ci obca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to PWN, po polsku:)Mojego brata, to jego pokój.
      A ja rzeczywiście uczyłam się łaciny pod kątem medycznym. Z innej przyswoiłam jedynie Dezyderatę (kiedyś nawet umiałam na pamięć), Gaudeamus i co nieco liturgii Mszy Świętej - skutkiem chodzenia od 10lat na Tridentinę;p

      Usuń
  4. A prawdziwa gwiazda programu jest szanowny Pan Malzonek;) dobry patent. Mam ladne zdjecie rodzinne z choinka i co- zamiescic nie moge bo musialabym tez gwiazdke jakas trzasnac;) oby sie sprawdzila Wam masc. Po Twoim poscie kiedys kupilam dermaveel ale Anie piecze i nie da sie posmarowac. Wdrozylam advantan ale po 2 smarowaniach mysle ze linoderm i balneum starcza+dieta. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie stosowałam dermaveelu na zaostrzenie. Kiedy go testowałam, chłopaki byli w remisji, zresztą próbna tubka starczyła nam tylko na ten test. Więcej go nie kupiłam, bo za drogo wychodzi jak na moje łokcie.
      Ja Jula w Krośnie 2 razy Cutivate w maści smarowałam, też już zaczęło schodzić, ale w podróży różnica temperatur miedzy mrozem na zewnątrz a ogrzewanym autem i znów się nasiliło. No ale teraz już schodzi, tylko dietę musi znów twardo trzymać. Na szczęście już ponownie odstawił się od piersi, więc nie muszę cierpieć razem z nim.
      Pozdrawiam:*

      Usuń
  5. Powiem Ci Olus ze przystojnego masz męża ;) a Martunia rosnie jak na drozdzach. Piekny motyl z niej wyrasta. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego go nie pokazuję:)
      I muszę się starać bo jego w pracy studentki otaczają;p

      A Martusia faktycznie sie wydłuża. Robi się jak bracia - długa i smukła.

      Usuń
  6. Śliczne zdjęcia i wesołe święta przy takiej gromadce :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...