sobota, 16 stycznia 2016

Oczko Julianka

Mój cudowny młodszy synek skończył 21 miesięcy. Rany, jaki to fajny wiek:) Dzieciaki są już rezolutne, wygadane, chcą zdobywać świat, ale w tym wszystkim pozostają tak uroczo nieporadne.
Przynajmniej mój Julianek:)

Rozmiarowo się nie zmienił. Ciuch na 92, but 22/23, pielucha na L/4+. Zębów 16 i w drodze górne piątki. Ciekawe, czy będziemy się z nimi tak mordować jak z czwórkami, obawiam się, że tak.

Norma ilości używanych słów na pewno już wyrobiona. Jul mówi pełnymi zdaniami, czasem nawet złożonymi, ale nie są one szczególnie wyrafinowane. Raczej coś w stylu: "Nalej mi soku i daj mi".
Poprawnie odmienia, ale w czasownikach zwrotnych zjada "się". Lubi zdrobnienia - butelecka, kubecek i Julecek brzmią przecież lepiej niż "butelka", "kubek" i "Julian", podzielacie jego zdanie? No więc Jul rano zjadł kaseckę z wujawinką, potem wyszedł z ciociusią na spatelek, zjadł obiadek i poszedł lulać.
Podobnie jak Andrzejek w podobnym wieku, Jul uczy się już wierszyków i piosenek. Na razie jednak nie recytuje całych tekstów, a uzupełnia brakujące wyrazy, zdarza mu się wtrącić cały wers.

Lubi prace plastyczne. Wczoraj pierwszy raz dałam mu ciastolinę, pokazałam, jak zrobić kulkę, a jak wężyka - i od razu załapał. Ulepił nawet konstrukcję z kilku kulek i był nią zachwycony. Uczy się też składać kartkę papieru (na razie zupełnie nierówno, ale nie od razu Kraków...) i uwielbia bazgrać kredkami. Trzeba go przy tym bardzo pilnować, bo radosna twórczość ma tendencję do opuszczania kartki i kolonizowania przestrzeni wokół - dziś na przykład szorowałam pomalowane na zielono szczebelki łóżeczka Marty.

Poza tym - komitywa między braćmi coraz lepsza, więź między Juliankiem a Martą też coraz mocniejsza. Julek głaszcze i przytula siostrę, kiedy tylko może, ona odwdzięcza mu się zalotnymi spojrzeniami.

Mistrz i Uczeń:)


Rusza wyobraźnia. Pewnie duża w tym zasługa zabaw ze starszym bratem, ale Julo jest właśnie na etapie gotowania. Do prawdziwego garnka wrzuca klocki i papierki, stawia garnek na książeczkach udających palniki, miesza prawdziwą drewnianą łychą, a potem nabiera na łychę po jednym klocku i częstuje wszystkich "zupą".

Może zostanę doradcą noszenia w chuście? Kolejkę chętnych na naukę już mam.

A dzień wcześniej obłowił się pod choinką
(#nacholerędzieciomdrogiezabawki)


Trochę gorzej idzie nam z jedzeniem i spaniem. Nie wiem, co się stało, ale Jul nam ostatnio nie chce jeść. Najchętniej w kółko jadłby krupnik i jogurt truskawkowy, na wszystko inne reaguje wrzaskiem i trzeba uciekać się do forteli, żeby zjadł cokolwiek.
Jak w zeszłym miesiącu zasypiał samodzielnie zarówno na dzienną drzemkę, jak i na noc, tak teraz nie ma o tym mowy. Mały oznajmia, że chce iść spać, po czym tonem nieznoszącym sprzeciwu mówi do mnie: Dawaj śfetel. Oczywiście w grę wchodzi tylko i wyłącznie ten, który właśnie mam na sobie, żaden inny. Potem Julasty życzy sobie wszystkich dostępnych pluszaków, picia, mojej obecności i łaskawie pomału odpływa, jeśli jednak któryś z warunków nie jest spełniony, to o drzemce mogę zapomnieć i przygotowywać się na to, że zaryje nosem w talerz z kolacją.
Czy tak też może objawiać się bunt dwulatka?

Wspomnienia

Mamusiu, idę lulu, daj śwetel.


Ale i tak najważniejsze, że Julo był w tym miesiącu ZDROWY, co ostatnimi czasy wcale nie jest regułą. Babcia Gosia  twierdzi, że to zasługa soku z aloesu, który Julo sobie popija, a ja twierdzę, że to pobyt w Krośnie i codzienne spacery na naprawdę świeżym powietrzu. No, z jednym wyjątkiem - doleczamy właśnie resztki zaostrzenia AZS.

A w następnym miesiącu - kontrola w poradni rehabilitacji i może pierwsza świadomie przeżywana zima?

U dziadków wolno więcej, czyli co zastaję, uśpiwszy Martusię ok.10-tej wieczorem

Pora na fryzjera?

4 komentarze:

  1. Julas juz niedługo i skończy 2 lata. A dopiero co z brzuszka sie "wykluł" slodki aniolek..wloskow nie obcinaj. Sa meeega słodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale już dojrzały facet! Podkradnę pomysł zabawy z kartkami, może uda mi się zachęcić Madzię do czynności innych niż rysowanie po WSZYSTKIM, oraz kremowanie WSZYSTKIEGO ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Olu. Przeczytałam w poście o soku z aloesu. Powiedz proszę o tym specyfiku coś więcej.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, to sok z jagód aloesu marki FOREVER. Moja mama gdzieś to dla nas zamówiła, nie spotkałam się z nm wcześniej. Podaję Julkowi łyżeczkę dziennie z jakimś sokiem - gorzkawe to i Julo nie chciał tego pić saute;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...