wtorek, 19 stycznia 2016

Noc z atopikiem i chrzest bojowy DEMSY

Martusia skończyła wczoraj 4 miesiące.
Ale - jako że pewne wydarzenia z czwartego miesiąca jej życia czekają jeszcze na swoje wyjaśnienie najprawdopodobniej do jutra - to dziś Martula ustąpi swój dzień bratu u którego właśnie - mam nadzieję - udało się już zwalczyć do końca ostatnie zaostrzenie atopowego zapalenia skóry.

Kto ma AZS (lub dziecko z AZS), ten wie, o czym piszę.

Zaczyna się od okropnego swędzenia. Jeszcze zanim skóra zacznie przypominać paznokcie pomalowane pękającym lakierem, a potem papier ścierny. Zaczyna się drapanie.
Paznokcie trzeba obciąć najkrócej jak się da, inaczej w 1 dzień dziecko może podrapać się do krwi, a to wspaniałe wrota zakażenia. Potem trzeba ulżyć w świądzie. Leci balsam natłuszczający na całe ciało, a na miejsca zmienione megatłusta maść łagodząca, zwykle Linoderm z alantoiną. Do tego krople lub syrop z lekiem antyhistaminowym. Jędrusiowi to wystarczało, zwykle nawet bez leku się obywał. Julkowi nie wystarcza. U Jula w zaostrzeniu dochodziła jeszcze maść ze sterydem.
W dzień pretekstem do smarowania było każde przewijanie. W nocy - każde stęknięcie świadczące o wybudzeniu.
"Mama, fędzi" = mama leci smarować. Jeśli po zwykłych emolientach udaje się małemu przespać noc, sterydów nie włączam, ale w dwóch ostatnich zaostrzeniach już się nie udawało.
Wyglądało to tak:
Jul się budzi, skarży się, że go swędzi.
Smaruję.
Jul się wycisza i przestaje się drapać - czyli jest ulga.
Mały próbuje zasnąć, ale już skutecznie się wybił ze spania, więc picie, tulenie, sweterek mamusi pod główkę i po 2-3 kwadransach się udaje.
Wracam do łóżka. Mija pół godziny, czasem godzina...
"Mama, fędzi!" i tak do rana.
A po sterydzie noc przespana, więc rachunek zysków i strat jest prosty - tym bardziej, że lek jest potrzebny zwykle 2-3 pierwsze dni, potem radzimy sobie już samym natłuszczaniem.

Obecnie właśnie dorżnęliśmy zaostrzenie przywiezione z Krosna. Na chwilę dzień dzisiejszy Julowi wystarczają 2 smarowania za dnia i jedno przed nocą, a w noce są bez sensacji z maksymalnie 1 pobudką. Ale jeszcze parę dni temu mieliśmy sajgon.

Jeszcze będąc w Krośnie przypomniałam sobie, że mam w domu coś takiego:

W czasie testu właściwego nie miałam jak wypróbować tego preparatu, bo chłopców akurat nic nie swędziało. Ale teraz mógł dostać swoją szansę. Zamiast więc smarowania Julkowych łokci, ud, kolan i polików maścią Cutivate, w ruch poszła DEMSA.
Oprócz tego na buzię w dzień stosowałam krem do twarzy, a do kąpieli - żel tej samej marki, które jeszcze nam się uchowały.
Powiem tak: w remisji te preparaty są świetne. W zaostrzeniu balsam radzi sobie może i nieźle, ale szału nie ma. Ilość nocnych pobudek z powodu świądu spadła z ok. 6-7 do ok. 3. Czyli efekt jest zauważalny, ale znacznie słabszy niż po sterydzie. Ale w sumie mogłam się tego spodziewać.
Natomiast rozczarował mnie krem do twarzy. Fakt - mam wersję "codzienną", a nie tę zaostrzeniową, ale jego działanie w zaostrzeniu jest właściwie niezauważalne, zwykły Linoderm radzi sobie z buzią Julianka lepiej.
Na czas największego nasilenia objawów wróciłam więc do starego systemu pielęgnacji a do kemu do twarzy wrócimy pewnie za parę dni.

Moja ocena: jednak co steryd to steryd. Balsam dał radę, ale dopiero kiedy sytuacja była już w znacznej mierze opanowana. Wypróbuję go jednak jeszcze na ukąszenia owadów i myślę, że tu będzie sprawdzał się bardzo dobrze. Atopowy świąd Julka to jednak za wysokie progi.


4 komentarze:

  1. U nas na szczeście aż tak bardzo mała się ne idrapie ale wygląda straszmie :/ Powoli jej dajemy ser, lyżeczkę jogutu czy chleb posmarowany masłem... Z róznym skutkiem. Jak na razie mogę dodać masło do ciasta czy też mleko do babeczek. Wczesniej też bardzo reagowała na chociazby oblizanie łyżki po takim ciescie. I tylk osterydy pomagały. Przy czym smarowalismy ją po kąpieli raz dziennie przez dzień czy dwa i ustepowało. Kiedy się to skonczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas przeszedł żółty i biały ser, kefir i jogurt bez mleka w proszku. Mieliśmy już pół roku bez zaostrzenia skórnego, miałam nadzieję, że Jul z tego wyjdzie,a tu klops:(

      Usuń
  2. Olus jesteś wielka. Trojka dzieci w tym dwójka z AZSem. A wlasni jak u Martusi? Możesz jeść wszystko, u niej nie ma oznak alergii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Na szczęście chyba nigdy nie było tak, żeby zaostrzenie mieli obaj naraz. Wtedy chyba skończyłabym w psychiatryku.
      A Martusia skórnych objawów na razie nie ma. Ma za to brzuszne, ale nie wiadomo od czego, bo mimo mojego przejścia na "dietę powietrzną" nie chce jej to przejść. Czekają nas badania krwi.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...