poniedziałek, 4 stycznia 2016

Książki zamiast nart

Na narty chciałoby się pojechać, ech... a tu śniegu brak. W odległości, która pozwalałaby wyskoczyć między karmieniami, nie działa żaden wyciąg, a na jedyny, który działa musiałabym brać Martulca i osobę towarzyszącą do zabawiania waćpanny w knajpie przy stoku, gdzie małej nie byłoby nawet jak przewinąć. Czy muszę dodawać, że chętnych brak?
Wyjazd na narty jest więc chwilowo poza moimi możliwościami, ale od czego prezenty świąteczne?
W tym roku pod naszą choinką królowały książki. W mojej paczce również, ale swoje Akuniny zostawiam na ostatek, bo jadą ze mną do Krakowa. A przeczytać trzeba wszystkie:)
Jak czyta matka maluchów? Jak za starych dobrych nastoletnich czasów, latara pod kołdrą i jedziemy. Różnica jest taka, że kiedyś nie chciałam obudzić rodziców, a teraz nie chcę obudzić dzieci:)

Na pierwszy ogień poszła bratowa "Morfina" Twardocha. Kawał cegły, ale w 3 zarwane noce da radę. Dobrze się czytało.
Potem jednak wpadł mi w ręce prezent mojej mamy i 1:0 dla Kaczkowskiego. Wydawałoby się - kolejny wywiad rzeka. Ale chyba najlepszy, jaki dotąd czytałam. A na pewno wyzwalający emocje. Od gniewu po radość, smutek, strach i znowu radość - a zdarzało się, że wszystko to podczas lektury jednej strony.
Odwaga, niesztampowe myślenie, autoironia - mam nadzieję, że autorzy się nie obrażą, wszak darmową reklamę im robię:








9 komentarzy:

  1. O tak, o tej książce sama popełniłam post na Marteczniku, re-we-la-cja! Czytaj na zdrowie, dla odskoczni psychicznej trzeba, najwyżej zafundujesz sobie stylowe okularki :P Też mam kilka pozycji do nadrobienia, ale za stara jestem na latarkę pod kołdrą i mam już -4 na oczach :-)Zarywam raczej obowiązki dzienne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadzam się jeszcze na "Szału nie ma..." Dobrze, że mąż ma bony do Matrasa:)
      A okularów nienawidzę. Noszę szkła. Mam -3.

      Usuń
  2. U nas to samo... Najblizszy stok, na ktorym panuja przyzwoite warunki tej zimy-niezimy, jest jakies 2 godziny od nas. Mimo, ze Nika mozna by juz pomalu przymierzac do nart (w grudniu skonczyl 3 lata), wiec nie musimy szukac nianki, to jednak to troche daleko, zeby sie tluc z dwojka malych dzieci. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Jędrulę przymierzyłam na razie do takich zapinanych na buty paskami. Zapowiada się dobrze. W przyszłym roku dostanie prawdziwe:)

      Usuń
    2. My zaczelismy uczyc Bi rok temu, kiedy miala 3.5 roku, ale po prostu wypozyczalismy jej sprzet. Radzila sobie naprawde fajnie jak na pierwszy kontakt z tym sportem i baaardzo chcialabym to kontynuowac w tym roku. Tyle, ze zima plata figle... Pozostaje tez pytanie co bedzie jesli jej brat znienawidzi narty? ;)

      Usuń
  3. A ja nie umiem jeździć na nartach. Jakos chyba tego nie czuje..;) a ksiazka "wygląda" na ciekawa. Olus co tan u Martusi Julka i Andrzejka? Czytam was od daaawna. Trafiłam na Twojego bloga gdy bylas w ciąży z Julasem przeczytałam archiwum od deski do deski i nie ma dnia żebym do ciebie nie zajrzala z nadzieja ze będzie nowy post ;)Uwielbiam wasza rodzinke i czekam na wieści co u was. Pozdrawiam. Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham narty, kiedyś nawet znajomym rodziców uczyłam dzieci.
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Postaram się częściej w tym moim małym urwaniu głowy znaleźć czas na pisanie.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. Ja to się cieszę, że nie ma śniegu.

    A książek nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Morfina" jest specyficzna, ale to dobre studium człowieka równie inteligentnego, co małego moralnie, pustego wewnętrznie i tego, co robi z nim II wojna światowa. A niektóre opisy mój wrażliwy żołądek z trudem wytrzymywał. No, ale robi wrażenie.

      "Życie na pełnej petardzie" podniosło mnie po po poprzedniej lekturze na duchu. To idealna książka na trudne momenty w życiu. Bez słodzenia, bez owijania, dosadnie, ale pozytywnie.
      Nie wiem, na ile znasz postać ks. Kaczkowskiego. To założyciel i dyrektor hospicjum w Pucku, które stworzył i prowadzi mimo tego, że sam choruje na nowotwór mózgu.

      Co do śniegu - nie dziwię Ci się. Dwa razy byłam w zaawansowanej ciąży w zimie, ale teraz, mając porównanie, stwierdzam, że lepiej znosi się trudy III trymestru w zimie niż upalnym latem:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...