sobota, 19 grudnia 2015

Marta ma kwartał:)

Martusia dziękuje: Babci za spódniczkę
i cioci za buciki;p
Wczoraj Martula skończyła 3 miesiące.
Według miarki na naszym przewijaku mierzy 60-61cm, a waży jakieś 5500-5600g. Czyli nadal kruszyna, ale przynajmniej na siatki się wdrapała. Nosi ubranka w rozmiarze 62 (pojedyncze 56 i 68 też ma) i pieluszki w rozmiarze 3. Powoli przymierzam się do przesiadki na pieluchy wielorazowe - przynajmniej częściowej, w środku dnia, kiedy mała nie robi "dwójek" - pojulkowe otulacze już na nią pasują, trzeba by tylko spinać je do rozmiaru "S".

W tym miesiącu zaliczyliśmy choróbsko, katar, chrzest i kilka kontroli. Endokrynologicznie jest w porządku, bioderka w normie, ale jeszcze coś tam jest do sprawdzenia w 6 miesiącu, za to przypadkiem lekarka odkryła nieznacznie wzmożone napięcie mięśniowe - ale na kontroli w poradni rehabilitacyjnej dowiedziałam się, że to nadgorliwość, a Marta mieści się w normie - tym bardziej, że jest nieco przedterminowa. Mamy zatem jeszcze jedną kontrole w styczniu, a jeśli i tym razem będzie ok, to współpracę z rehabilitacją zakończymy.

Bardziej martwi mnie co innego - Marta jak dotąd jest nieszczepiona. Chciałam zrobić to już dawno, jeszcze przed katarami, ale okazało się, że brakuje szczepionki 3w1. Jest tylko 5w1, ta sama, którą brał Andrzejek - ale po tym, co go spotkało, po prostu drżę na samą myśl o podaniu Martusi tego preparatu. Więc odwlekamy - może za czas jakiś uda się dostać "naszą" szczepionkę...

Martusia nadal złośnicą jest. Noce przesypia ładnie, ale w dzień daje popalić nam, przyległym piętrom i
Matka, coś ty mi włożyła? #wstydzioch#
mieszkańcom sąsiedniej klatki.
Zapinanie pieluchy po przewijaniu to według niej tragedia.
Wózek na spacerze musi być w ruchu nawet, kiedy księżniczka mocno śpi. Kiedy wózek staje (np. żeby mama kupiła w kiosku gazetę) można sie bowiem łatwo przekonać, że księżniczka wcale tak mocno nie spała.
Chrzest już opisywałam. Słysząc wrzaski nowoochrzczonej, sam diabeł wiał, gdzie pieprz rośnie - a takie histerie zdarzają nam się prawie codziennie. Czasem nawet pierś nie pomaga. Ale jest coś, co daje radę:
chusta. Nadal w codziennym użyciu. Gdyby nie ona, mieszkalibyśmy w chlewiku i bylibyśmy zdani na talent kulinarny mojego męża czyli pizzę na telefon i słoiki dla niemowląt. A tak może porządek to za dużo powiedziane, ale nie zarastamy, a i coś ciepłego na obiad codziennie jest.

 Bracia Martusię zaakceptowali już w pełni. Z młodszym jest przyjaźń i głaskanie po główce, starszy zakochał się na zabój, w przedszkolu głosi cnoty siostry i żenić się chce. Oczywiście jak dorośnie i będzie tak duży jak tatuś. No ale co się dziwić - podobieństwa się przyciągają. Gdyby Marta była chłopcem, powiedziałabym, że to klon Andrzejka:

Inne mieszkanie, inna fryzura, inna bluzka - to samo dziecko? ;p

a co potrafi?

Przewrócić się z brzucha na plecy - już tak elegancko:)
Chwycić grzechotkę i spróbować ją zjeść
Chwytać się za dłonie zaplatając palce (i spróbować je zjeść)
Trzymać głowę dowolnie długo w każdej pozycji
Głużyć (choć jak na razie panna z tych mniej gadatliwych)
Odwrócić głowę za znanym sobie głosem
Próbować złapać zabawkę, która wisi nad nią (np. warkocz mamy;p)

A w nowym miesiącu - pierwsza dłuższa podróż i pobyt poza domem:)
Za powyższą sesyjkę dziękujemy Wujkowi. Na koniec jeszcze trochę Martulca:





5 komentarzy:

  1. Sliczna dziewczynka. Ty tez pieknie wygladasz, a przy 3 malych dzieci chyba czasu na odpoczynek masz malo.... Fajnie, ze znajdujesz jeszcze czas na pisanie bloga. Juz Cie nie raz komplementowalam, powtarzac sie nie bede:) Pozdrawiam serdecznie i Wesolych Swiat, Marzena

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie rośnie Twoja księżniczka. Nic tylko gratulować. Piękne ma te niebieskie oczka:-)
    Jest taka malutka, jak moja, która zawsze ledwo mieściła się w statkach centylowych. Cóż taka jej uroda:-)
    Życzę dużo zdrowia i jeszcze raz gratuluję córeczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne fotki!!!
    No i osiągnięcia ładne :)

    Ja nadal czekam na rozłączenie, bo ostatnie dni dają mi popalić trochę. Ciężko się zgiąć, a napięcie mięśni brzucha to tragedia :)

    Chciałam też po porodzie korzystać z tej chusty, ale nie wiem gdzie ją kupić i jak się z nią dogadać, bo to podobno nie takie łatwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wejdź na forum chusty.info, załóż sobie tam konto. To forum to kopalnia wiedzy o chustonoszeniu, dziewczyny chętnie Ci pomogą.

      A ja ze swej strony mogę doradzić - mocno używaną, "złamaną" chustę i konsultację z doradcą noszenia. Zresztą na forum jest bazarek chustowy, a sporo forumek to doradczynie, dość łatwo znaleźć kogoś z dowolnego zakątka Polski, na Śląsku sporo doradczyń działa, z tego, co mi wiadomo.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...