poniedziałek, 28 grudnia 2015

Bilanse, bilanse...

Święta, święta i po świętach, choć nie wracamy jeszcze do normalnego trybu funkcjonowania, bo w Krośnie zostajemy do Trzech Króli.
No i wygląda na to, że rozminiemy się z Zimą - bo właśnie po Trzech Królach zapowiadają śnieg. Łeee...

Tymczasem zbliża się Nowy Rok - czas podsumowań tego, co było i nadziei na nowe.

Ja miałam nadzieję na nową pracę - nie wyszło, ale nie żałuję, bo dostałam coś daleko cenniejszego niż etat.
Mąż też starał się o nową pracę i też nic z tego nie wyszło - i również całe szczęście, bo co nam po pieniądzach, nawet bardzo dużych, kiedy mielibyśmy się rozdzielić albo wynieść do stolycy, gdzie nie mamy nikogo...

Dla nas ten rok, podobnie jak poprzedni, był piękny z przyczyn rodzinnych. W zeszłym roku pojawił się Julianek, nasz promyczek, nasze wiecznie uśmiechnięte złotowłose słoneczko.
W tym roku powitaliśmy Martusię, naszą kochaną młodą damę, równie uroczą, co wymagającą Księżniczkę na Ziarnku Grochu.
I Jędrusia udało się posłać do przedszkola. I Julek tak ślicznie uczy się mówić. I Martunia z dość trudnego w obsłudze noworodka ze znamionami wcześniactwa wyrasta na silną, pięknie rozwijającą się dziewczynkę. W Boże Narodzenie zaliczyła pierwszą przewrotkę na brzuszek. A my możemy to wszystko obserwować - razem...

Problemy? Pewnie, że są. Jedne mniejsze, inne większe. Jedne odeszły, inne uparcie nie chcą się od nas odczepić. Zresztą - przecież każdy jakieś ma, więc dlaczego nas miałyby ominąć?

No nic, teraz postanowienia.
Na 2016 rok postanawiam...

  • wybrać się do lekarza po zaświadczenie do becikowego.
  • wymusić na mężu, by polazł do urzędu złożyć wnioski.
  • zameldować się wreszcie w Krakowie, a kiedy już to zrobię...
  • ...wyrobić nam kartę dużej rodziny. 

Tak, do dziś nie mam meldunku w Krakowie, choć mieszkam w nim tyle lat. Nadal czuję się krośnianką, nie krakuską. Na pytanie "skąd jesteś?" niezmiennie odpowiadam, że z Krosna.
Meldunek w Krakowie jest mi jednak potrzebny, by dostać lokalną wersję "Karty Dużej Rodziny". Bo podobno jest oddzielnie ogólnopolska i krakowska i można mieć obie, o ile ma się meldunek na terenie Krakowa. Mąż i dzieciaki mają, więc dostaną, ale ja też chcę taniej jeździć MPK, pobierać krew i zwiedzać muzea. Pora więc się przełamać i zostać "czasową" krakowianką;p

Swoją drogą, czy trójka dzieci to dużo? Kiedyś to był standard, w większości domów była właśnie trójka, rzadko dwoje lub 3+. W mojej klasie na 34 osoby było troje jedynaków. Teraz nagle troje to - aj waj! rodzina wielodzietna. Idąc tym tropem, czwórka to pewnie już patologia.


Ja nie czuję się "wielodzietna". No, może czasem - kiedy przyjeżdżam do rodziców. Jedno wspina się po stromych schodach na strych, drugie zapiernicza po schodach na dół, a trzecie płacze, by odwrócić uwagę od dwojga pozostałych. Ciasne M2 ma jednak swoje plusy;p

Innych postanowień nie mam. No, może szczęśliwie dotrwać w komplecie do roku 2017:)


10 komentarzy:

  1. Nas była 5 :) U kolegi z klasy 7:) Na 23 osoby nikt nei byl jedynakiem ;) Tez mi sie marzyl dawno temu model rodziny 2+3;p I tez musze sie w koncu zameldowac w Krakowie;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zazdroszczę. Nas jest tylko dwójka i to z duuużą różnicą wieku.
      A co do modelu rodziny - jeszcze nic straconego:)

      Usuń
  2. A u mnie jest 4 :)i wiesz co Ci powiem, zawsze w domu głośno, wesoło było, jak we włoskiej rodzinie. Teraz się trochę pozmieniało (nastała dorosłość), ale cieszę się z tak licznej rodziny. A co do pieniędzy, to mój tata mówił zawsze, że jak Bóg dzieci daje, to i na dzieci da. I tak też było. Więc myślę, że i u Was będzie ok. Tym bardziej, że rodziną jesteście cudowną! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ci dobrze:) Ja zawsze marzyłam, żeby mieć jeszcze siostrę. Najlepiej niewiele młodszą, zeby wypełnić trochę tę siedmioletnią lukę między mną a bratem. Szkoda, że tak się nie da. Choć znając moje rogate szczęście, gdybym miała siostrę, na pewno byłaby ładniejsza ode mnie;p.
      A tak poważnie - dziękuję:)

      Usuń
  3. Oprócz tego, że chciałam Wam życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, nie mogę nie napisać - jaka piękna paprotka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia:) Dla Ciebie również wszystkiego najlepszego.
      A ta paprotka to duma mojej mamy:)

      Usuń
  4. Oj mieszkasz w Krakowie?! Nie przepadam za tym miejscem.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...