wtorek, 15 grudnia 2015

20 miesięcy minęło...

Tak niedawno byłam w ciąży... z Andrzejkiem:) A teraz Andrzejek ma już dwójkę młodszego rodzeństwa.
Siostrę, której mimo jej głośnego sprzeciwu montuje karuzelę na łóżeczku, i brata, który właśnie kończy 20 (!!!) miesięcy.

Statystyk nie ma. Wymiary podobne jak poprzednio, bo rozmiar ubrań się nie zmienił. Tylko stopa urosła - kozaki kupiliśmy w rozmiarze 24. Ech, szkoda tylko, że na razie zaprezentowały się jedynie na trasie dom-przychodnia dom...

Brat Andrzejka bidny był bowiem w tym miesiącu. No bo co zdążył się wykurować, to Jędruś zwlekał do domu kolejnego bakcyla. Ciekawe, jak będzie teraz - Julo właśnie wyzdrowiał po drugim od września zapaleniu oskrzeli...

Smutne to, ale już nie pamiętam, kiedy wszyscy razem byliśmy na rodzinnym spacerze. Podwójny wózek na razie służy samej Marcie - doczepiane siedzisko dla Julianka nadal czeka na swój debiut. Może jutro po południu, jeśli nie będzie pluć żabami?

Jul kisi się zatem w domu. Wbrew pozorom, jakieś plusy takiego stanu rzeczy jednak są. Julasty grzebie się w plastelinie, podbiera bratu ciastolinę, buduje z klocków, rysuje (najchętniej długopisem), polubił czytanie książeczek i niesamowicie rozwija słownictwo. Mówi krótkimi, prostymi zdaniami, całkiem nieźle odmienia, każde słowo wymawia z wielką starannością. Wiadomo - nie wszystkie głoski wypowiedzieć potrafi. Nie wymawia jeszcze "r", "sz", "cz", "ż", "s" i "z", ale i bez nich daje radę.

"Mamo, nalej mi hoku! Kubusia! wody w hokiem chtem.", 
"Mamo, odłów Maltę do łówka", 
"Mamo, otwów lodówkę! Kepup daj mi! I bulaki!!!", 
"Tatusiu, długopif chtem"
"Będę/Nie będę lulał"
"To długopif tatusia. Andwejek oftaw to!"
"To lubię. Lubię piejogi. Daj mi!!!"
"O potągu/kotku/piefku/Mai/ułanach mi pewaj"
"Palek ała. Boli. Kochamy" (=uderzyłem się w palec. Boli. Pocałuj, mama)
"Malta jet kochaaana, kochamy Maltę" (głaszcząc siostrę po stopie w czasie karmienia)

Tak mniej więcej wyraża się obecnie Julianek. Do całych opowieści i wierszyków może i jeszcze daleko, ale postęp i tak jest potężny.
Dogadujemy się bez większego problemu. Nawet kiedy Jul nie zna jakiegoś słowa. Ostatnio przyszedł do mnie w rękawiczkach Jędrka i oznajmił "Mamo, nałapki mam":)

Wszystko w książeczce pokaże, wie, gdzie co jest w domu, wie, że do babci idzie się na górę, co rano sam wyciąga ręczny odkurzacz i "sprząta".

Minus kiszenia się w domu, oprócz tych oczywistych jak brak możliwości hartowania przez zabawę na polu i treningu fizycznego, jest jednak taki, że o ile wcześniej Julka trzeba było ode mnie odklejać, to teraz jest już do mnie totalnie przyspawany. Łazi dosłownie 10cm za mną, pilnuje mnie na każdym kroku. Co chwilę chce na kolana albo prosi, żeby go przytulić. Kiedy zamykam się w kuchni, stoi ze smutną miną przy bramce i czeka. Kiedy ide do toalety i uda mi się nie zatrzasnąć drzwi na Julastym - waruje pod drzwiami. Liczę, że sytuacja unormuje się, kiedy mały trochę pobędzie zdrowy. Bo unormuje się, prawda?

Mamoza bywa uciążliwa, jednak bratoza zaczyna mnie zatrważać. Tym bardziej, że - wykorzystując bezkrytyczny zachwyt Julka - Andrzejek momentami złośliwie uczy go niepożądanych zachowań. Przykład z wczoraj:  Andrzejek proponuje zabawę w ogrodnika: bierze kubek Julastego i podlewa kwiatki. Szkoda tylko, że te na dywanie, a w "konewce" jest woda z sokiem jabłkowym... A Jul oczywiście zachwycony - gdy dostaje kubek z powrotem, radośnie zaczyna podlewanie.


Z niepokojem czekam na moment, kiedy chłopaki podrosną i zaczną się walki o pozycję w domu. Na razie sytuacja jest jasna: Jędrek jest guru, Jul się podporządkowuje. Marta jest maskotką obu chłopców, ale widać, że zaczynają rywalizować o jej względy.
"Husiu husiu, Maltusiu!"

No siostra, daj buziaka!

A w nowym miesiącu - uodparnianie, kontrola w poradni rehabilitacji, stomatolog i święta u dziadków - oczywiście jeśli choroby nam nie przeszkodzą.

3 komentarze:

  1. OMG! JAk duzo mowi! Moja dalej ma z tym problem :) Mowi mama tata, dziadzia, baba, pies, leb (chleb), daj, ciuchciuch, ajta (spacer), os tu, jajo, kot, raz dwa,. Zdarza sie jej powiedziec jakis wyraz a potem o nim "zapomina". Duzo mowi "po swojemu" ale o takich zlozonych zdaniach to nawet nei mysle jeszcze :) A za poltora tygodnai konczy 21 miesiecy. ZA to pod wzgledem ruchowo manualnym to jest az nadto rozwinieta ;) Wszedzie wejdzie, fikolki robi, nie starszne jej przeszkody ;) No i w koncu zaczyna tollerowac mleko ;)
    Andrzejek tez wczesniejzaczal mowic. Cwiczycie jakos z chlopcami w domu mowe? Gdzies czytalam ze raczkowanie ma wplyw na nauke mowy. Akurat u mnei mala nie raczkowala wcale. Nie wiem czy to przypadek czy cos w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj oglądałam wpis w telefoni i myślałam, że to Marta w bujaczku na pierwszym zdjęciu. Dopiero dziś na ekranie monitora wyjaśniło się dlaczego leży taka roznegliżowana, ufff :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW ale sporo doświadczeń przede mną :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...