wtorek, 10 listopada 2015

Noworodek w dom: czy zabrać starszaka z przedszkola?

Jędruś od września jest dumnym przedszkolakiem.

Wraz z pójściem do przedszkola zaczęło się to, czego chyba wszyscy rodzice się obawiają - choroby.

Jędruś jest dosyć odporny. Jak dotąd każda przedszkolna infekcja kończyła się u niego na katarze, teraz ma niewielki stan zapalny w jednym uchu. Jak dotąd mamy system 1 tydzień w domu: 2 tygodnie w przedszkolu.

I wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że wszystko, co on na sobie zwlecze, przechorowuje Julian i to w znacznie większym nasileniu, a ostatnio również mój mąż, Marta i ja. Julowi rzuciło się na uszy, katarzył i gorączkował. Mąż i ja mieliśmy zapalenie krtani z gorączką, całkowitą utratą głosu i megabólem gardła. I dzięki Bogu - przynajmniej za moją infekcję - nic tak nie chroni dziecka przed chorobą jak mleko od chorej mamy;p U Marty też skończyło się na glucie, którego dżilion razy na dobę trzeba traktować solą morską i odsysać fridą. Zresztą - o naszych sposobach na katar u tak małego bajtla pewnie jeszcze będzie, ale dziś nie o tym.

Dziś o tym, że zewsząd słyszymy, że powinniśmy Jędrusia zabrać z przedszkola. Przynajmniej na rok. Ze względu na Juliana, ale przede wszystkim na Martę.
Bo nie wiadomo, co przywlecze.
Bo wiadomo, że inni rodzice przyprowadzają chore dzieci, a wtedy j.w.
Bo młodsze dzieci się tym zarażą.
Bo dla niemowlaka katar to tragedia stulecia, a co dopiero większe komplikacje jak np. zapalenie ucha.
Bo nie mamy warunków, żeby odizolować to chore dziecko od pozostałych.

No tak.
pełna zgoda.
j.w.
Jul pewnie tak, Marta już dwie choroby "ominęła" - i przypisuję to karmieniu piersią. Dopiero teraz się zasmarkała
Nie wiem, jak te poważniejsze komplikacje, ale katar to tylko upierdliwość. Marta śpi, je i przybiera, a że przed każdym karmieniem trzeba ją spacyfikować (bo robi się ciut zołzowata), zakropić nos i odessać jej gluty... przecież to nie koniec świata.
No, nie mamy... ale Jędrusia nawet w wielkim domu moich rodziców nie dałoby się izolować. Nawet w zeszłym roku w szpitalu było go wszędzie pełno.

A tymczasem przedszkole fantastycznie rozwija Jędrusia. Codziennie znosi stamtąd nowe wierszyki i piosenki. Wystąpił już w akademii o życiu Jana Pawła II, zaśpiewał "Sygnał" w konkursie pieśni patriotycznych, był w kinie, co miesiąc mają w przedszkolu przedstawienie teatralne i wizytę jakiegoś ciekawego gościa - a to piłkarzy Wisły, a to strażników miejskich, a to żołnierzy...
Chodzi tam na zajęcia szkółki piłkarskiej, lepi z pucholiny, szaleje na najbardziej wypasionym placu zabaw jaki w życiu widziałam... ja nie dałabym rady zapewnić mu tylu atrakcji. Po powrocie z przedszkola mały jest spokojniejszy, a mnie aż zazdrość kłuje, kiedy Jędruś opowiada, że ładnie zjadł i dał się namówic na rysowanie. Poza tym ma już swoją "paczkę" - dwóch najlepszych kolegów i najlepszą koleżankę, o których bardzo często opowiada.
Miałabym mu to teraz zabrać?
I jak ja mu to wytłumaczę? Że nie pójdzie do przedszkola, bo Jul i Marta będą chorzy?

Ale dlaczego on ma na tym tracić... on kocha to swoje przedszkole i bardzo dobrze się tam odnalazł. Lubi swoje opiekunki i kolegów, przez te dwa miesiące bardzo się rozwinął.

Tymczasem wszyscy dookoła jakby uwzięli się i przypuścili zmasowany atak na Andrzejka i jego przedszkole. Obie babcie, położna środowiskowa, nawet lekarka zastępująca chwilowo naszą rodzinną, u której mąż był dziś z uchem Jędruli. Kiedy Jędruś usłyszał to u niej w gabinecie, zareagował dokładnie tak jak przypuszczałam - rozpłakał się i powiedział, że pani doktor jest niedobra, brzydka (musiało ją to dotknąć do żywego, bo jest młoda), wstrętna i jak ona śmie.

Rozmawiałam z mężem i jest tego samego zdania, co ja - Jędrek w przedszkolu zostaje.
Czy podjęliśmy dobrą decyzję - czas pokaże.



18 komentarzy:

  1. Uważam, że podjeliście bardzo dobrą decyzję. Będzie ciężko, bo Jędrek będzie pewnie przynosił choroby, ale z czasem się uodporni i on i Julian - będzie lepiej. Na pewno przedszkole pomoże mu w tym, by się bardziej uspołecznił i będzie się rozwijał coraz lepiej.
    Gorzej z Martusią, ale jeżeli ją karmisz piersią to powinna być bardziej odporna. Gdy urodziłam Karinkę Tomek był w żłobku i bardzo chorował. Ona nigdy się od niego niczym nie zaraziła. No miewała czasami katarki. Myślę, że to dzięki temu, że ją karmiłam piersią.

    Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla Ciebie i dla dzieci:) (dla męża także:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. na to właśnie liczę - że te choróbska, kiedy już je przetrwamy - uodpornią mi dzieci.

      Usuń
    2. Tymczasem życzę jeszcze raz dużo zdrowia:)))))

      Usuń
  2. niestety tak to już jest z przedszkolakiem ale wszystko się ułoży za jakiś czas jak dzieci złapią odporność

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczyłam się z tym, że Jedruś będzie co chwilę przeziębiony... ale nie przewidziałam, że wszyscy będziemy odchorowywać to trzy razy bardziej niż on sam. Nic to, obyśmy się szybko uodpornili.

      Usuń
  3. Myślę, że ten pierwszy rok pod względem chorób jest najgorszy, potem dziecko powinno nabierać odporności. U nas na razie mamy tylko tydzień opuszczony w szkole - zobaczymy jak będzie dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tydzień w ciągu dwóch miesięcy - to super:) Jędruś w październiku opuścił tydzień cięgiem, a we wrześniu 2 tygodnie w trzech turach.

      Usuń
  4. Też bym zostawiła...Chociaż szkoda, że musicie to wszyscy odchorować... Ale chyba rozniósł by Ci chatę ;-) i nerwy w proch. Swoją drogą Ani grupa RAZ była w parku, na placu zabaw przy placówce jeszcze nie. I dobrze, bo nic tam nie ma, a kilka drabinek pamięta lata 80te przynajmniej. A nie wychodzą, bo uczą się wierszyków na pasowanie ;-) Ania zresztą była w październiku 4 dni...Pucholina?Co to jest :-) Na pewno nie kupują u nas z tych składek a papier do rysowania 5 zł na miesiąc...żenada publicznego przedszkola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mielibyśmy byle jakie przedszkole, to bym rozważała - ale mamy świetne. Na dodatek płacimy jak za publiczne plus dodatkowo za szkółkę piłkarską i atrakcje typu warsztaty garncarskie (do poniedziałku Jędrula MUSI wyzdrowieć;p)
      Co to pucholina - nie wiem, ale Jędruś mówi, że jest trochę jak taty pianka do golenia tylko nożykiem daje się kroić.
      Co do wyprawki "plastycznej" - u nas płaciło się bodajże 120zł rocznie i w tym są wszystkie kredki, farby, lepiszcza, fartuszki, bloki i inne takie.

      Usuń
  5. www.obytylkoniezwariowac.blogspot.com11 listopada 2015 13:37

    I właśnie z tego powodu ja mojego starszaka nie poslalam do przedszkola.Mam w domu 3miesieczna corcie i bardzo się balam choróbsk.... Pozdrawiam cala wasza piąteczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyszłam z założenia, że szkoda żeby starszak tracił, zwłaszcza, że wraz z pojawieniem się Martusi ubyło mi czasu, który mogłabym poświęcić tylko jemu. Pieszczochem co prawda nigdy nie był, ale zawsze potrzebował dużo ruchu i wymagał, żeby bawić się razem z nim - kiedy mam ich wszystkich pod opieką mam wrażenie, że przydałby się dar multilokacji. No ale cóż, coś za coś. Liczę tylko na to, że te choróbska, które teraz znosi Jędruś, uodpornią nie tylko jego, ale młodszą dwójkę też.

      Usuń
  6. Olu jestem w takiej samej sytuacji jak Ty tylko nie mamy dzidziusia takiego jak Marta ;)
    Mojego synka również przedszkole bardzo rozwija! Choć na początku był trochę oporny na chodzenie do takiej placówki, teraz widzę ile mu to daje! Siostrzyczka osiemnaście miesięcy młodsza też wiele z tego korzysta. Synalek również choruje we wrześniu z racji tego ze nie mógł się tam odnaleźć nic nie chciał jeść a wiadomo przecież, że podstawą odporności jest dieta- suplementy także nic nie pomagały i we wrześniu chodził całe 8 dni. Wszyscy byli przerażeni bo młodsza pociecha w ciągu miesiąca zaliczyła 2 krotne zapalenie skrzeli. Październik był za to łaskawy bo opuścił zaledwie 3 dni. Dzięki uparciu męża( bo nie ukrywam chciałam go już wypisać z przedszkola) jest teraz szczęśliwym przedszkolakiem i widzę jak bardzo się cieszypo całym dniu spędzonym z kolegami i paniami.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dlaczego on ma być stratny... To otwarty, kontaktowy berbeć z wielkim pędem do wiedzy. Przy dwójce młodszych dzieci i domu na głowie nie jestem w stanie zapewnić mu tylu rozrywek, ile daje przedszkole zwłaszcza że nie zawsze ma ochotę razem ze mną gotować czy zabawiać Martę, a na usadzenie go przed kreskówką albo z blokiem i farbami, kiedy ja zajmuję się młodszymi nie ma najmniejszych szans - nie usiedzi.

      Usuń
  7. oj brawo.... też to słyszałam.... Starszy w przedszkolu od września, a z końcem listopada pojawiła się Młodsza.... też słyszałam o zabraniu z przedszkola i uległam namową... tzn. pośrednio, bo i tak Starszy był wtedy na antybiotyku, więc nie chodził :) al zatrzymałam go już cały grudzień.... i chyba miał po dziurki w nosie Młodszej, do przedszkola wrócił jak na skrzydłach, a wcześniej trochę marudził... Młodszą kocha, al wtedy to była chyba dla niego za dużo.... nie dość, że zycie przewróciło mu się do góry nogami, to jeszcze nie miał chwili wytchnienia w przedszkolu od tego nowego..... pod koniec grudnia nie wymawiał nawet jej imienia, a na samym początku sam ją kołysał jak sie obudziła.... a staralam się nie stracic go z oczu, zauważac go tak samo jak wczesniej,ale siłą rzeczy ta uwaga była nieco podzielona...
    a choroby? katar może przynieść też z podwórka.... a czemu on ma się poświęcać?

    myślę, że to najlepsza decyzja z możliwych! a z chorobami dacie radę! powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to.
      Jędrek zakochał się w przedszkolu od pierwszych adaptacji. Nie mogłabym go stamtąd zabrać, bo to złamałoby mu serce - i masz rację, mógłby uznać, że to wszystko przez rodzeństwo i zwrócić się przeciwko nim. To do niego całkiem podobne.

      Usuń
  8. Nie dajcie się! ;-) przecież chorobę może przynieść z dworu,sklepu czy kościoła, niekoniecznie z pkola. Julo się uodporni, Marta podobnie nabierze odporności i później gdy oni pójdą do pkola będzie łatwiej i spokojniej chorobowo. Tak myślę przynajmniej :-)
    U nas Isia na razie 3dni opuściła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super wynik macie:)

      Andrzejek opuścił więcej, ale ja go zabieram kiedy tylko smarknie i puszczam z powrotem bez śladu kataru. Tylko co z tego, skoro inni nie mają skrupułów...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...