piątek, 6 listopada 2015

Kosmetyki do skóry atopowej DEMSA Topic - KONKURS

Jakiś czas temu, dzięki uprzejmości firmy USP Zdrowie, dostałam do zrecenzowania zestaw kosmetyków marki DEMSA.


W skład zestawu wchodzą:




Kosmetyki DEMSA są przeznaczone dla skóry suchej, bardzo suchej, wrażliwej i atopowej, do stosowania w remisji, ale i zaostrzeniu atopowego zapalenia skóry. Nie zawierają sterydów, SLS, SLES, parabenów, barwników ani substancji zapachowych.
Są przebadane dermatologicznie, przeszły nawet testy kliniczne.
Są bezpieczne dla dzieci powyżej 6 miesiąca życia - z testów odpadła więc miesięczna Martusia, ale od czego dwaj atopicy i ich mama? Na wszelki wypadek skonsultowałam się też z ginekologiem - by upewnić się, że mogę stosować kosmetyki DEMSA karmiąc piersią.

Preparaty, które ja otrzymałam, przeznaczone są do codziennej pielęgnacji skóry w remisji AZS - za wyjątkiem balsamu polecanego do łagodzenia zaostrzeniowego świądu.

Przyznaję się bez bicia, nie znałam wcześniej tej marki. Na współpracę zgodziłam się z czystej ciekawości - kosmetyki te miały intrygujące składy i pomyślałam, że raz kozie śmierć, najpierw wypróbuję na sobie, a jeśli mnie nic nie będzie, to spróbuję nieśmiało zastosować je u chłopców.

Bardzo ciekawym składnikiem kosmetyków dla skóry atopowej jest ekstrakt z korzenia lukrecji. Roślina ta, znana przede wszystkim z działania wykrztuśnego, wykazuje też właściwości  przeciwzapalne. Podobne przypisuje sie również rzewieniowi dłoniastemu (czyli rabarbarowi) znanemu dotąd jako środek przeczyszczający. Jako składnik łagodzący świąd wykorzystano wyciąg z selernicy - z tym składnikiem dotąd nie miałam do czynienia.

Przejdźmy do testu właściwego

Testerzy:
Mama, lat 30 - bez AZS, ale z chorobą Hashimoto i jej skórnymi konsekwencjami
Atopików Dwóch, lat 1,5 i 3,5 - od kilku miesięcy bez zaostrzeń, z ładną, zadbaną skórą - codziennie kąpani w emoliencie i smarowani kremem do twarzy oraz balsamem do ciała.

Wrażenia:

DEMSA TOPIC krem do twarzy (70ml, ok. 35-40zł)

Lekki, ładnie wchłaniający się żółtawy kremik o chemiczno-aptecznym zapachu, który na szczęście dość szybko sie ulatnia.



Skład:

Stosowałam przez tydzień na moją własną facjatę. Mam skórę łojotokową z trądzikiem, ale też ze skłonnością do łuszczenia się.
Krem nie zapycha porów, nie powoduje wysypu niespodzianek, a po nałożeniu na świeżo przemytą tonikiem twarz ładnie się wchłonął i już po ok. 5 minutach mogłam nałożyć podkład. Wielki plus za to, że dzięki niemu podkład przestaje tak bardzo podkreślać suche skórki.

Następnie przyszła pora na próbę u chłopców. Zaczęłam od starszego, bo ma dojrzalszą i mniej wrażliwą skórę - najpierw odrobina, potem po dobie znów jedno maźnięcie - objawów alergii nie było, więc zaczęłam smarować pyszczydło po kąpieli. Następnie identycznie postępowałam z młodszym synkiem.


Objawów alergii brak, skóra ładnie nawilżona i natłuszczona - czyli w remisji AZS sprawdza się bardzo dobrze i jest co najmniej równie skuteczny jak nasz poprzedni krem.

DEMSA TOPIC krem do ciała (100ml, ok. 35-40zł).

Konsystencja tego kremu przypomina mi raczej masło do ciała. Dość ciężko wyciska się go z twardej tuby.
Jest tłustawy, łatwo się rozprowadza, ale zostawia na skórze film, jeszcze przez jakieś 15min. mógłby zostawić plamy na cienkiej bluzce.


Po prawej zdjęcie z fleszem, na którym widać film kremu


Skład:

Producent poleca stosowanie raz dziennie poniżej trzeciego roku życia i do trzech razy dziennie u osób 3+.

U siebie stosowałam go na brzuch, łokcie i kolana, u chłopców na całe ciało. Starczył nam na niecałe dwa tygodnie - pierwsze 5 dni tylko dla mnie, a potem tydzień tylko dla synków - obu smarowałam raz dziennie po kąpieli.
Krem na pewno dobrze nawilża i natłuszcza - widać to nawet nie tyle po chłopcach, co po skórze na moim brzuchu mocno nadwerężonej po niedawnej ciąży. I choć efektu ujędrniającego nie oczekiwałam, to skóra stała się jakby milsza w dotyku. Dzięki temu,  że nie wchłania się od razu, krem nadaje się do wykonania krótkiego masażu - ja w ten sposób nakładam go na brzuch. Chłopcy na masaż nie mają czasu - wiecznie gdzieś pędzą, więc musi wystarczyć im szybkie rozsmarowanie - i chyba wystarcza, bo obaj mają ładną, dobrze natłuszczoną skórę.

DEMSA TOPIC Preparat do mycia (200ml, ok. 25-30zł)

Gęsty żel, w pierwszej chwili skojarzył mi się ze świeżą żywicą. Wyciśnięty na suchą dłoń jest nieco lepki i trudny do rozprowadzenia, ale dobrze rozprowadza się po mokrej skórze. Wlany do wody właściwie znika.

Skład:



I tu skucha - DMDM-hydantoin - pochodna formaldehydu (=formaliny!)  podejrzewana o działanie rakotwórcze... Ja wiem, że kosmetyk do mycia zwykle nie ma długiego kontaktu ze skórą, ale w kosmetykach tej klasy to wpadka spora.

Opinia: żel dobrze myje ciało, nie przesusza skóry. Jest dość wydajny - do porządnego umycia całego ciała wystarcza mi mniej niż łyżeczka żelu. Minus - nie radzi sobie z myciem nawet krótkiej męskiej fryzury. Mąż musiałby osobno używać szamponu, a że on minimalistą jest, został przy swoim żelu.
U synków nie zastosowałam go wcale, bo oni uwielbiają długo siedzieć w wannie, a ta pochodna formaldehydu wpędzałaby mnie w poczucie winy. Podejrzewam jednak, że ilość tego składnika jest  minimalna, więc przed umyciem ich tym żelem na szybko pod prysznicem już bym się tak nie broniła.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Edit (13.11.2015): analizując skład preparatu do mycia zastosowałam pewien skrót myślowy, więc prostuję: DMDM-hydantoina sama w sobie rakotwórcza nie jest, ona uwalnia szkodliwy formaldehyd, który takie działanie już posiada (moje źródło). Poniżej odpowiedź doradcy medycznego USP Zdrowie:

„DMDM Hydantoin to konserwant powszechnie używany w kosmetykach. Dzięki niemu w kosmetykach nie rozwijają się mikroorganizmy. Należy on do tzw. „uwalniaczy formaldehydu”. To oznacza, że uwalnia z siebie aldehyd mrówkowy, który stwarza niekorzystne warunki do rozwoju mikroorganizmów. Nie ma doniesień naukowych o rakotwórczym działaniu DMDM hydantoiny. Co najwyżej kosmetyków zawierających DMDM hydantoinę powinny unikać osoby uczulone na formaldehyd, gdyż mogą u nich wywołać podrażnienie. Sam formaldehyd faktycznie może być szkodliwy dla zdrowia człowieka w odpowiednio wysokich dawkach. Zwracam jednak uwagę, że hydantoina słabo się wchłania przez skórę, więc ilości formaldehydu, które mogą przedostać się do organizmu w wyniku używania kosmetyku z hydantoiną są minimalne. Prawdopodobnie więcej formaldehydu wchłoniemy do organizmu jeśli zjemy gruszkę (do 6 mg/100g).”
----------------------------------------------------------------------------------------------------------


DEMSA TOPIC Intensywny balsam łagodzący swędzenie (50ml, ok. 40zł)

Cięższa artyleria - bo już nie do codziennej pielęgnacji, a na zaostrzenia. Flagowy produkt marki, chyba najbardziej chwalony na forach. Ma łagodzić nawet świąd uniemożliwiający zaśnięcie. Ech, czemu nie wpadł mi w ręce, kiedy Jul dostał wysypki po kontakcie z psem dziadków... kto wie, może udałoby się uniknąć sterydów?
Balsam jest dość rzadki i wchłania się błyskawicznie nawet bez rozsmarowywania


Skład:


W zasadzie o skuteczności tego preparatu mogłaby się wypowiedzieć jedynie osoba, której właśnie doskwiera swędzenie. Np. atopik w zaostrzeniu albo ofiara komara. U nas chłopcy na szczęście w remisji i na świąd się nie skarżą, a i na komary już nie sezon, więc znalazłam temu cudowi kosmetyki jedno bardzo naciągane zastosowanie - łagodzenie podrażnień pod zakatarzonym nosem Juliana. Pomogło, ale prawdę mówiąc z tym poradzi sobie i zwykły Linomag, więc balsam Demsy zachomikuję sobie na sezon wiosna/lato 2016.

Moje uwagi do całości:
  1. Wypuśćcie większe opakowania. Krem do ciała i preparat do mycia przydałyby się np. w półlitrowych opakowaniach
  2. W linii odczuwalnie brakuje szamponu.
  3. Ceny... pozornie nie robią wrażenia, ale akurat skóra atopowa wymaga obfitszego smarowania - i jeśli taki krem do ciała, nawet najfantastycznejszy, kosztuje ok. 100zł miesięcznie (a do tego jeszcze coś do mycia, coś do twarzy, coś na świąd), to koszta rosną.
A teraz niespodzianka dla Was, moi Czytelnicy:

 KONKURS!!!


 - mam do rozdania trzy zestawy kosmetyków DEMSA, takie oto:



By jeden z nich zgarnąć, wystarczy zapoznać się z regulaminem konkursu (klik),  a następnie w komentarzu podać swój adres e-mail oraz odpowiedzieć na dwa pytania:

Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny/bliskich znajomych cierpi na AZS?
Jaki jest Twój ulubiony rytuał pielęgnacyjny?

Na zgłoszenia czekam do godziny 23.59 w piątek 13-go listopada
Wyniki podam 15 listopada i skontaktuję się ze zwycięzcami w sprawie wysyłki nagród




8 komentarzy:

  1. Moj synek Mateusz ma AZS a od kilku dni ma pokrzywke na nogach ale nie moge znalezc przyczyny. Drapie sie przy tym bardzo ale po posmarowaniu wysypki kremem na azs wszystko wraca do normy w ciagu godziny.

    nasz rytual wyglada mniej wiecej tak.
    1. Kapiel w emoliencie sprawdzony od urodzenia synka raz zmienilam na inny skora nie byla tak nawilzona a raz zastosowalam zwykly plyn do kapieli i synek drapal sie strasznie wiec musialam drugi raz wykapac go w emoliencie.
    2. Mateusz uczulony byl na wiele produktow jaja, gluten, bialko mleka krowiego, pomidory, banany, w tej chwili skora i brzuszek reaguja na zoltko jaja, bialko mleka krowiego i pomidory.
    Mati ma delikatna skore na buzce ktora pokryta jest drobnymi szorstkimi krostkami i to wlasnie na buzce widac wszystkie zaostrzenia choroby swedzi go tez cale cialo choc nie widac krostek dlatego raz dziennie smaruje kremem do skory atopowej cale cialko synka a kilka razy dziennie buzie. Synek jest dosyc uparty i swego czasu nie buntowal sie przed smarowaniem buzi wtedy Twoj wpis Olu na blogu mi pomogł ktory ukazal sie daawno temu. Od tamtej pory jak smarujemy buzke mowie "policzki chomiczki"

    3. Jesli wychodzimy na mroz wiatr smaruje Mateuszka gestym kremem odpowiednim na taka pogode, w upaly smaruje odslonieta skore kremem z filtrem UV+50. Gdy slonce nie jest mocne a synek bawi sie w cieniu nie smaruje go wcale badz uzywam mniejszego filtra.

    4. krotkie paznokcie:) Mati czesto drapie sie po zjedzeniu roznych produktow a ostatnio przy wystapieniu pokrzywki musze czesto obcinac mu paznokcie srednio raz na 3 dni zeby nie zadrapal sie do krwi, ostatnio pokrzywka mnie zaskoczyla ale synek zrobil na nozce tylko 2 ryski.

    kosmateusz2013

    OdpowiedzUsuń
  2. magena1@libero.it
    1.Moja 2-letnia corka ma AZS, ujawnilo sie w wieku 8 miesiecy, tylko na nogach i chwilowo to znika to powraca:(
    2. Moj ulubiony rytual pielegnacyjny jest bardzo prosty: prysznic, na mokra skore wklepuje troche olejku migdalowego lub jojoba, tez na twarz, czasami na twarz wklepuje krem, zawsze na bazie naturalnych skladnikow i bez zapachu, pochodnych ropy naftowej, parabenow, PEG-ow. Zwracam na to duza uwage. Natomiast moim ulubionym rytualem pielegnacyjnym bylby 2-dniowy pobyt w SPA, najchetniej raz w miesiacu, ale nie ma na to MIEDZY INNYMI czasu ;).
    Pozdrawiam serdecznie Ole i jej dzieci, Marzena

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, nigdy w swojej rodzinie nie miałam do czynienia z AZS aż do początku października 2015, kiedy to u mojego 4 miesięcznego synka zaczęły wychodzić okropne liszaje na policzkach. Walczymy z tą straszną chorobą już miesiąc, straszną bo mały drapie się, smaruję go i potem znów się drapie i tak w kółko. Jesteśmy po wizycie u dermatologa dziecięcego, który polecił m.in. emolienty DEMSA. Zaciekawiła mnie ta marka i tak trafiłam do Ciebie na blog, już widzę że sporo czytania przede mną ;)

    2. Mój ulubiony rytułał pielęgnacyjny? Mój - prysznic z gorącej wody - działa na mnie niezwykle relaksująco, jakby cały brud, stres, zło całego dnia spływało - schodziło z mojego ciała, mogłabym tak stać i stać, jest to dla mnie szybki relaks i uwielbiam te chwilę samotności w gorącej wodzie... może to śmieszne ale tak mam. Co poradzić. A rytułał mojego synka? to masaż wieczorny właśnie jakimś kosmetykiem i wspólnie...rozrabianie na przewijaku, całowanie maleńkich stópek...mmm uwielbiam. Czas ucieka...dzieci są starsze z każdym dniem...trzeba łapać te chwile bliskości.
    2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups... skleroza, mój mail: rigo1909@gmail.com

      Usuń
  4. 1. AZS jest jak ninja, skrada się, skrada – by za chwilę wyskoczyć z głośnym „Ija!” i powalić na kolana. Dobrze o tym wie mój synek, który co jakiś czas budzi się z nóżkami pokrytymi suchymi plackami, które swędzą i bezgłośnie krzyczą do mojego dziecka: „Drap nas, drap!”. Skutek jest taki, iż zaczerwienienia na jego nóżkach to norma, a swędzenie przeszkadza mu czasem nawet w zasypianiu. A ja płączę z nim…

    2. Podstawą pielęgnacji jest kąpiel w delikatnych emolientach, które natłuszczają skórę - dlatego codziennie mój synek kąpie się w "mleku Kleopatry "(tak wyglądają emolienty w wannie;) Obmywam jego ciało delikatnie myjką z Kubusiem Puchatkiem, który zręcznie odciąga uwagę Malucha od zabiegów:) Jeśli nie mam pod ręką emolientów lub właśnie "wyszły" - do wanny wlewam trochę naturalnego oleju z awokado, rewelacja. Ostatnio połączyłam fakty i już wiem dlaczego mam takie "fajne" , nawilżone dłonie! Na czas mycia głowy zaś (tego synek nie znosi) - dostaje do rączek kredki do rysowania po wannie . Zdobywam już minutę, a to wystarczy:)
    Następnie wycieram jego ciałko delikatnym ręcznikiem (dlatego prasuję je, mimo że prasowania nie znoszę - żeby nie były szorstkie) i zaczynamy balsamowanie:) Mówię: " Teraz będziemy balsamować mumię!", a synek zaczyna chichotać. "Najpierw podnosisz rękę, potem nóżkę.." i tak dalej - a on w tym czasie udaje, że jest właśnie mumią:) Gdy już mumia jest zabalsamowana i owinięta w bandaże (=piżamka), zaczyna mnie gonić po całym mieszkaniu z wyciągniętymi rękami (wiesz, o co chodzi:) Taka nasza zabawa umilająca AZSową rutynę.
    Dermokosmetyki dla AZS-owców to coś, co mamy stosować według zaleceń dermatologa, lecz znalezienie odpowiednich to nie lada wyczyn. Teraz jesteśmy w fazie słodko-gorzkiego testowania produktu wiodącej marki, lecz miłości między nami nie ma. Szukamy więc dalej, a DEMSA wyjątkowo wpadła nam w oko – porządny skład i profesjonalna marka. Będziemy wdzięczni za możliwość przetestowania:)

    3. zytkamarta@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Z AZS u mojego starszego syna walczymy już prawie 10 lat. Niestety z czasem ta walka staje się coraz trudniejsza. Bo o ile młody szybko zaakceptował fakt, że nie może jeść wszystkiego z tego co jedzą inne dzieci, sam czyta składy produktów i sprawdza czy nie ma w nich uczulajacych go konserwantow i barwników, to pielęgnacja skóry dziesięciolatka to już wyższa szkoła jazdy. Tak więc od pewnego czasu nasz rytuał pielęgnacyjny wygląda tak. Najpierw jest długie zaganianie pod prysznic. Kiedy wreszcie mi się to uda marzeniem światla w łazience muszę go stamtąd wyganiac, bo inaczej rozpuściłby się w strugach ciepłej wody. Potem następuje namawianie " Synu posmaruj się kremem, cały się drapiesz" Odpowiedź jest zawsze w tym samym tonie " Nie muszę, a po co, nie swedzi, za chwilę..." Powoli kończą mi się pomysły jak go przekonać że facet też powinien dbać o skórę.

    gdymarz@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być gaszeniem a nie marzeniem. Telefoniczny chochlik :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...