piątek, 30 października 2015

Sesyja:)

Jakiś czas temu na chustoforum jedna z użytkowniczek ogłosiła, że startuje z własną działalnością jako fotograf dziecięcy, potrzebuje zbudować sobie portfolio i w tym celu oferuje zrobienie sesji noworodkowej za koszty dojazdu. Sesja miała odbywać się w domu, przy naturalnym świetle, w maksymalnie komfortowej atmosferze, pani fotograf obiecała przywieźć wszystkie niezbędne akcesoria i wziąć pod uwagę moje sugestie. Pomyślałam - fajnie, będzie pamiątka i prezenty dla dziadków;p

Napisałam i tak oto byłam umówiona na sesję noworodkową z Martyną Kuhn.
Chciałam, żeby zdjęcia Martusi były maksymalnie domowe, naturalne i niepozowane, ale Martyna poprosiła, by kilka takich typowo sesyjnych też zrobić, bo to "ma wzięcie" - no w porządku, ona w końcu robi sobie portfolio. Poprosiłam tylko - żadnych misek, wiaderek, układania z główką podpartą na rączkach, wieszania w hamaku, dzierganych pieluszek i innych tutu.
Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że Martyna ma podobne zdanie - sama jest mamą trójki dzieci wiekiem zbliżonych do moich i nawet własnym takich zdjęć nie robiła.

Sesja odbyła się 18 października - akurat w dniu, kiedy Marta kończyła miesiąc. Akurat była to ta niedziela, kiedy w parafii, przy której jest przedszkole Andrzejka odbywała się Msza dla przedszkolaków, początkowo w sesji wzięliśmy więc udział we trójkę - Martusia, Julianek i ja.

Zamysł zdjęć noworodków jest taki, że dziecko słodko sobie śpi, a fotograf rozbiera je do golaska, układa na brzuchu i pstryka jego co słodsze minki. Nakarmiłam więc Martusię "pod korek", ale ona, widząc obok siebie nową osobę, a może raczej czując obcy zapach i słysząc nieznany głos, ani myślała zasnąć i zaczęła się niecierpliwić. Wtedy Martyna, sama będąca przecież mamą maluchów, zawinęła Martusię w kokonik z pieluchy i malutka od razu zmieniła ton.

Najpierw zrobiłyśmy więc te "pozowane" zdjęcia małej. Julianek z zaciekawieniem przyglądał się tej nietypowej scenie i co jakiś czas przychodził pogłaskać siostrę. Potem chciałyśmy zrobić zdjęcia rodzeństwa, ale zbuntowała się o dziwo nie Marta - a Julo. On, który uwielbia, kiedy pstrykam go swoim "idiocikiem" i sam szczerzy się do zdjęć, teraz za nic nie chciał położyć się obok siostry i leżeć przez moment bez ruchu. Tak zakończyła się "pozowana" część sesji. Dalej było już tylko domowo i naturalnie, tym bardziej, że wrócili tatuś i Jędruś i dołączyli do nas.

Całość przebiegła w miłej atmosferze, z Martyną bez problemu znalazłam wspólny język i mam nadzieję, że znajomość nie zakończy się na tej sesyjce. Podejście do dzieci też bez zarzutu, profesjonalizm, elastyczność, szacunek do dzieci i rodziców. Od tej strony - jak najbardziej polecam, a efekty oceńcie sami.

















Dla zainteresowanych mieszkających w Krakowie i okolicach - namiary:

Martyna Kuhn - facebook
www.martynakuhn.pl



PS. Były jeszcze zdjęcia całej naszej piątki, ale męża nie pokazuję, bo w garniturze i z Martusią na rękach jest zbyt przystojny;p

9 komentarzy:

  1. Śliczne zdjęcia! Ale oczywiście zdjęcia Twojego z całą trójką brak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, ale wyszłam na nim tak, że nie nadaje się do pokazania.

      Usuń
  2. Uroczo! Zwłaszcza Ty i Martusia na łóżku, wyglądasz tu przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że na profilowe na fejsika się nada?;p

      Usuń
    2. Piękne zdjęcia..naturalne niewymuszone ..lubie to. Brawo dla fotografa i dla modeli oczywiście :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Olu śliczne zdjęcia!!!!! Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...