poniedziałek, 19 października 2015

Pierwszy miesiąc w piątkę

Minął niepostrzeżenie.
Najpierw niespodziewany, wymuszony sytuacją poród, potem kłopoty z karmieniem, w końcu buntownicza natura naszej córy i niestety kolki - oto, tak w skrócie, z czym przychodzi się nam ostatnio mierzyć.

Dobrym przykładem tego niech będzie fakt, że choć miesięcznicowego posta Marty piszę od trzech dni, to jednak nie było mi dane dokończyć, okrasić zdjęciami i opublikować go w terminie, a to właśnie za sprawą jego bohaterki.

No to od poczatku: Martusia urodziła się z wagą 2950g i nierzyła 51cm. Jej płacz słyszał chyba cały oddział, a problemy ze ssaniem były wyzwaniem nawet dla szpitalnej doradczyni laktacyjnej.
Ostateczna statystyka tego miesiąca karmienia:


  • 4 dni kieliszkiem/strzykawką
  • 3 dni butelką dla wcześniaków
  • 7 dni Medela Calma+pierś przez kapturek
  • 7 dni tylko pierś przez kapturek
  • po 3 tygodniach pierś bez kapturka
  • ilość awantur przy piersi - wolałam nie liczyć
  • ilość godzin, które spędziłam z laktatorem - j.w.
  • ilość godzin przy piersi - pierdyliard
  • ilość podanego mleka modyfikowanego: 0
  • ilość odciągniętego mojego mleka: ok. 40l
Z przybieraniem na wadze było bardzo różnie. Na kieliszku dobrze, na butli wcale, na kapturkach trochę. Teraz szał. Na chwilę obecną Marta waży 3300g i przybiera 30-50g dziennie. Oby tak dalej, to szybko nadrobi deficyty.

Jeśli chodzi o inne kwestie zdrowotne, to na razie nie jest źle - nie widać problemów z napięciem mięśniowym, nie zatykają się kanaliki łzowe, na ma ciemieniuchy, na policzkach mała ma tylko odrobinę trądziku noworodkowego, ja jem prawie wszystko bez wpływu na wygląd i zachowanie Martusi. Oby tak dalej:) Gdyby tylko kolki zechciały ustąpić, to bym się bardzo cieszyła.

Sprawnościowych i "społecznych" braków na szczęście moja córa również nie ma. Od drugiego dnia życia podnosi głowę z leżenia na brzuchu, teraz potrafi dobrą chwilę trzymać ją w pionie. Dźwigana do siadu trzyma główkę w linii ciała, noszona pionowo (dużo z powodu kolek) też się stara. Od dawna pięknie wodzi oczkami, łapie kontakt wzrokowy, szczególnie kiedy się do niej mówi, zaliczyliśmy też pierwsze uśmiechy, a łapki bez problemu trafiają do buzi. Cudnie mi się dziewczyna rozwija, serducho rośnie:)


Charakterna jest bardzo. Prawie tak jak Andrzejek. Może to dlatego tak świetnie się "dogadują".
Musi być tak jak ona chce. Oprotestowała matczyny krem na brzuch i żel do kąpieli, śpi nadal w nosidełku od wózka włożonym do łóżeczka i z jakiegoś powodu tylko na kolorowych tetrówkach, na białe od razu ulewa;p Biada matce, kiedy poda nie tę pierś, którą Martula chciała - zje, ale pół godziny użerania jak w banku. Rodzice przewinęli i zapięli ubranie? No to zróbmy kupę. Najlepiej taką, żeby nie zmieściła się w pampersie. Co do pampersów - też muszą być oryginalne. Biedronkowe i rossmannowskie parzyły jaśnie dupinkę księżniczki.





Na szczęście znalazła mamusia remedium na martusine marudzenie:



Ponieważ wiedziałam, że będę sporo nosić, kupiłam sobie drugą chustę, żeby mieć na zmianę, kiedy Johannes jest w praniu. Pożyczyłam też (wiwat chustoforum) cudownie miękką chustę z domieszką jedwabiu (to ta w ślimaki) - no i oczywiście Martuś moja ulubiła sobie tę pożyczoną, w naszych własnych już marudzi. Co to będzie, kiedy przyjdzie ją oddać?

Teraz przed nami badanie bioderek i szczepienia - podobnie jak w przypadku braci w punkcie konsultacyjnym.

A na koniec coś, czego jeszcze na moim blogu nie było (i nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie). Martusia miała profesjonalną sesję fotograficzną.O tym, jak to się stało i jak wyglądało - kiedy już dostanę zdjęcia. Na razie mam malutką próbkę, ale się pochwalę, a co:)





16 komentarzy:

  1. Najlepszego dla Martusi i mamusi :)

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam okazji pogratulować narodzin córki, a zatem, gratuluję! :) U mnie dzisiaj, wyczekana córa kończy miesiąc. Pozdrawiamy, Agata z Antkiem (2 l + 1 miesiąc) i Anią (1 miesiąc)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i nawzajem:) Wszystkiego najlepszego dla Was, niech się dzieciaki zdrowo chowają.

      Usuń
  3. sliczna dziewczynka ! Wielkie chapeau bas za 0 mleka modyfikowanego i - czy ja dobrze czytam- az czterdziesci litrow mleka odciagnietego? Olu, juz Ci kiedys pisalam, podziwiam Cie bardzo (choc ja tez mialam przygody z kp i dzis sama nie wiem, jak wtedy dalam rade tyle siedziec przy laktatorze). Pozdrawiam cieplo i serdecznie, Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy:)
      Co do mleka - dobrze czytasz;p ale w pierwszych dniach miałam wielką pomoc mamy i teściowej, więc mogłam zająć się głównie Martą i mlekiem;p teraz te zapasy i to, co odciągam na bieżąco (już nie takie straszne ilości) piją chłopcy.

      Usuń
  4. Dopiero przy Tobie widać, jaka Martusia jest maleńka ;) a po środkowym zdjęciu stwierdziłam, że Andrzejek jest bardzo do Ciebie podobny :-) Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w kp! Ania R

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Aniu.
      Na środkowym zdjęciu widać Julka, Jędruś to skóra zdarta z mojego męża:)

      Usuń
  5. Jejciu jaka ona malutka! Dopiero w chuście to widać! Doszłam do wniosku, że Marta na pierwszym zdjęciu podobna jest do Jula. Wszystkiego najlepszego dla Martusi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona w tej chuście ma plecki zgięte w literę "c", tak naprawdę jest dłuższa, ale nie zmienia to faktu, że drobna z niej panienka.

      Co do podobieństwa - mnie się wydaje, że jest bardziej podobna do Andrzejka, ma to samo zadziorne spojrzenie. Ale faktycznie sporo zależy od ujęcia. Postaram się robić jej więcej zdjęć, bo na razie jest najsłabiej obfocona z całej mojej trójki

      Usuń
  6. Nie umiem jej sobie wyobrazić takiej maleńkiej, Madzia ważyła po urodzeniu 3450 i wydawała mi się mikroskopijna... Sesja zapowiada się bajecznie, widzę tą koronkę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martusia właśnie zaczyna wypełniać ubranka w rozmiarze 56, w które żaden z chłopców nie zmieścił się tuż po urodzeniu;) dziś przebiła 3,5kg, a ja jestem dumna, jak nie wiem co, że taaaki postęp. A Jędruś przy porodzie ważył ponad 3600.

      ech, na sesję też czekam. Strasznie jestem ciekawa:)

      Usuń
  7. Gratuluję i życzę wszystkiego najlepszego :-) Dużooo... zdrowia dla wszystkich. Zdjęcie super, więc czekam z niecierpliwością na następne. Miło było przeczytać Twojego posta bo już zapomniałam jak to jest jak się ma takie maleństwo w domu :-) Anetka też szybko podnosiła główkę leżąc na brzuszku... Silna dziewczyna będzie z Martusi na pewno :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy:)

      Ja też niecierpliwie czekam na sesyjne zdjęcia Martusi, bo własnych zrobiłam niestety mało - nie bardzo mam jak stać nad nią z aparatem i polować:/
      Ja też tęskniłam za niemowlakiem w domu, a teraz ledwo spacyfikowałam zanoszącą się od kolki córę. Pamiętałam dotyk mięciutkich włosków i milion min na sekundę, ale zupełnie zapomniałam, że może być AŻ TAK ciężko. Chłopcy jednak przesypiali noce.
      A silna - owszem, już w ciąży boleśnie to odczuwałam, kopała nawet bardziej niż Jędruś.

      Usuń
  8. SIlna, zdrowa dziewczynka z Martusi! A jak karmienie sie do konca unormuje to szybciutko nadrobi wagowo! :)

    Ja rowniez juz czekam na zdjecia z sesji, zapowiada sie pieknie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z karmieniem, dzięki Bogu (i doradczyni laktacyjnej) jest coraz lepiej, żeby tylko jeszcze kolki minęły...

      A zdjęcie mnie też bardzo się podoba, choć akurat to jest z tych "stylizowanych" na prośbę fotografki. Szczególnie ciekawa jestem tych "domowych", kiedy ja zwyczajnie zajmowałam się Martą i Julem pani fotograf łapała interakcje między nami. Jeśli te zdjęcia też będa ładne, to chętnie zrobię ich autorce darmową (bo nawet jej się nie przyznałam do prowadzenia bloga) reklamę:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...