piątek, 2 października 2015

2 tygodnie po porodzie

Dwa tygodnie po pierwszym porodzie miałam baby blues wielkości smogu nad Krakowem. Ciągle łaziłam zgięta wpół, paprała mi się rana po cięciu, nie mogłam dobić się do mojej ówczesnej położnej środowiskowej, moje dziecko darło się całymi dniami, a wyjście ze śmieciami jawiło mi się jako wspaniała odskocznia od tego wycia.

Dwa tygodnie po drugim porodzie zmierzyłam sobie obwód talii i brzuszka i pstryknęłam słit focię swojemu odbiciu w lustrze. I tak dobrze że bez dzióbka;p Bezproblemowy noworodek rozpuścił matkę:)

Dwa tygodnie po trzecim porodzie, wymęczona fochami córci, walką o karmienie piersią i nieprzespanymi nocami w znacznej części spędzanymi z laktatorem, oporządziłam chałupę, n razy walczyłam z córą, by przystawiła się w końcu do piersi, n razy myłam i wyparzałam laktator i również n razy odciągałam mleko, wydarłam się na mamę, która po n-tym razie zasugerowała mi przejście na mm, przytaszczyłam z drogerii chyba z tonę pampersów jedynek, ale zapomniałam o zapasie eko-owsianki dla Jula (trudno, zje rano kanapkę) i jeszcze przed chwilą użerałam się z Andrzejkiem, który zapalił sobie światło w pokoju, bo postanowił się pobawić.
Aha, i jeszcze kupiłam sobie "masło ujędrniające po porodzie", ale z ujędrniania będzie kicha, bo Marta oprotestowała zapach mojego upiększacza i stwierdziła, że jeśli ja będę się tym smarować, to ona ogłasza strajk głodowy.
Figura? Chrzanić figurę, prędzej przyda mi się farba do włosów, bo jak tak dalej pójdzie, to osiwieję.

8 komentarzy:

  1. jestes wielka , radzisz sobie swietnie !!!! I znajdujesz jeszcze czas na pisanie bloga !!!!I brawo za nieposluchanie mamy, 3 dzieci to jest cos, masz super rodzinke, pozdrawiam, Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale do wielkości jeszcze mi daleko, kiedy mam całą trójcę naraz, nie wyrabiam na zakrętach, a dom przypomina stajnię Augiasza. Ale dojdę do wprawy, już prawie opanowałam jednoczesne przewijanie Juliana i Marty;p

      Usuń
  2. Rozumiem, że mam traktować ten post z przymrużeniem oka? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki trochę śmiech przez łzy - patrzę na nich, cieszę się, że ich mam, potem patrzę na bajzel w domu i przeklinam sobie w duchu, że jak zwykle nic mi się nie chce.

      Usuń
  3. Ale żyjesz! I to się liczy! Gdy się wszystko unormuje będzie lepiej! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Żyję nadzieją, że tak właśnie będzie.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...