wtorek, 8 września 2015

Moja pierwsza "wywiadówka"

Przedszkolnie tu ostatnio. Dziś też będzie przedszkolnie, bo z innych tematów na tapecie mamy tylko kwoty imigrantów, którymi nie chcę się dołować, moje wątpliwości zdrowotne, którymi nie chcę Was zanudzać i przeziębionego Julastego, który w kółko domaga się malin.
A tymczasem ja byłam dziś na zebraniu w przedszkolu Jędrusia. Mąż zawozi go i przywozi, więc zebrania są moje;p

Pierwsza obserwacja była smutna - zebranie miało zacząć się o 17.00, ale nie mogło, bo o tej godzinie w przedszkolu było jeszcze całkiem sporo nieodebranych dzieci z różnych grup. Niektóre z nich bawiły się grzecznie w kąciku pod okiem jednej z opiekunek, ale kilkoro wyło wniebogłosy. Jakich czasów doczekaliśmy, skoro spośród niespełna setki przedszkolaków około dziesięcioro spędza w przedszkolu cały dzień i nie ma nikogo, kto mógłby je odebrać do domu?

Druga - matko, iloma przepisami, nakazami i zakazami obwarowane jest prowadzenie przedszkola... na każdą, za przeproszeniem, pierdołę musiałam podpisać osobną zgodę: żeby dziecko mogło być zbadane przez psychologa, żeby mogło uczestniczyć w wyjściach i wycieczkach, żeby dziecko mogło być okresowo badane przez pielęgniarkę, dentystę i pediatrę (podpisała ok. połowa, dlaczego? Czy reszcie nie zależy na zdrowiu dziecka?), żeby mogło być na fotografii grupowej, żeby można było zbadać mu włosy pod kątem wszy (i tu jestem wściekła - na 25 rodziców zgodę na przegląd głów podpisało 8 osób)... Takich formularzy dano nam do podpisania 8 różnych. Najbardziej absurdalny wydał mi się wymóg wyrażenia zgody na udział w katechezie. W zwykłym przedszkolu - w pełni zrozumiały, ale - halo! - to jest przedszkole prowadzone przez rzymskokatolicką parafię, które katolicki charakter ma wpisany w statut:) Nie wiem, jak inni rodzice, ale my WŁAŚNIE DLATEGO je wybraliśmy.

Trzecia - zajęcia dodatkowe. Mnie się podoba, że nie ma ich dużo, ale szmer oburzenia przetoczył się po sali, kiedy wychowawczyni oznajmiła, że trzylatki nie będą uczone angielskiego. Na pytanie jedynego na sali ojca o powód odparła, że są w grupie dzieci, które przez cały tydzień ani raz się jeszcze nie odezwały i należy dać im szansę nadrobić najpierw zaległości w języku ojczystym, a dopiero potem wymagać nauki obcego. Będzie więc prowadzona przez jednego z trenerów Wisły Kraków szkółka piłkarska dla chętnych (my chętni), również dla ochotników comiesięczne spotkania z Biblią (jasne, że chcemy), zajęcia muzyczno-taneczne zamiast typowej rytmiki, zajęcia kompensacyjne, dyżury logopedyczne i gimnastyka korekcyjna dla "potrzebujących" oraz ognisko teatralne - ale uwaga! - dla RODZICÓW. Już przebieram odnóżami z radości:)

Po zebraniu wychowawczyni miała czas na indywidualne konsultacje, więc i ja poszłam dowiedzieć się, jak się mój syn sprawuje. I o dziwo, Jędruś był tylko chwalony - że samodzielny, że koleżeński (choć bardziej garnie się do dorosłych), że bardzo elokwentny i ciekawy świata, że pani widzi go jako przyszłą gwiazdę przedszkolnych przedstawień. Tylko na pytanie o jego stosunek do zajęć plastycznych wymijająco odparła, że nie każdy musi być artystą, filozofowie też są potrzebni;p


A w domu po zebraniu...

M: Jędrusiu, pani Jola (przyp. red.: pomoc wychowawcy, równa, bezpośrednia kobitka) mówiła, że ty mądraliński jesteś i wszystko wiesz najlepiej;p
A: No co ty powiesz, mamusiu...

2 komentarze:

  1. Haha mądrala !!
    Mi wychowawczyni powiedziała, że Isia ogólnie mało mówi ale za to jak już się odezwie to klekajcie narody :-P i że jest bardzo mądra i rezolutna. Ksiądz po religii zresztą to samo powiedział hmmm ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas religia od października, ale już w przyszłym tygodniu zaczynają się Msze specjalnie dla przedszkolaków, Jędruś już się cieszy. Za to wesoło się zrobiło na zebraniu, kiedy okazało się, że siostra dyrektor, zakonnica, logopeda i pedagog w trakcie doktoratu, nie ma uprawnień do nauczania religii i musi ustąpić to zaszczytne zadanie innej siostrze:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...