środa, 2 września 2015

Aby nie zapeszyć...

Źródło: rybnik.pl
Debiutuję jako mama przedszkolaka.
Debiutuję na razie siedząc w domu, bo wychowawczynie zalecają, by przynajmniej początkowo dziecko odprowadzał bardziej opanowany z rodziców,czyli u nas - tatuś.

Odprowadził więc tatuś dziecko we wtorek po raz pierwszy. Dziecko zmieniło kapcie, zajrzało do sali i wsiąkło, nawet nie pomachawszy tatusiowi na "do widzenia".
Pojechał tatuś po dziecko po przedszkola. Godzinę później (przedszkole jest góra 10min. drogi od nas), sam dumny jak paw, niemal za oszywę przyprowadził naburmuszonego syna.

M: Co to za mina, Andrzejku?
A: Bo tata mnie zabrał z przedszkola. A ja chciałem jeszcze zostać.

Odprowadził więc tatuś dziecko w środę po raz drugi i sytuacja z poprzedniego ranka powtórzyła się. By więc nie powtórzyła się ta z poprzedniego popołudnia, tatuś po dziecko wyruszył godzinę później, by znów usłyszeć "Co? Ale jak to juuuż??? Nieee!!!"

Aż mnie to zastanowiło - czy to dobrze świadczy o przedszkolu, bo takie fajne, że dziecko nie chce wychodzić, czy tak dobrze o rodzicach, że wychowali pewnego siebie, łatwo aklimatyzującego się i przyjacielskiego młodziana, czy też źle o nas - bo w domu nudzi się aż tak, że woli być w przedszkolu niż z własnymi rodzicami;p

Podpytałam męża, co mówiły o Jędrusiu opiekunki. Mówiły ponoć, że jest otwarty, serdeczny, sprawny fizycznie, ładnie się wypowiada, szybko się uczy. Ani słowa, że nieposłuszny, że nie je, że pyskuje.
Nie do wiary. Aż pomyślałam - świetnie, ciekawe tylko jak długo. Cisza przed burzą jak nic.

 A już zupełnie rozłożyła mnie na łopatki wiadomość, że Andrzejek LEŻAKOWAŁ. I to ponoć na własną prośbę. Co te panie i siostra mają takiego, czego nam brakuje? Może dowiem się we wtorek, bo już wymogłam na mężu, że na zebranie rodziców idę ja.

Na dodatek już drugi dzień Jędrula nie świruje mi w domu. To znaczy - świruje, ale ani w połowie tak jak do tej pory. I nową piosenką już się nawet popisywał... pozostaje mi tylko czekać na wiadomość, że Andrzejek poprosił o kredki i rysował. Wtedy będę potrzebować, by ktoś szybko podstawił mi krzesło.

Ale nie zapeszam. Dziękuję Opatrzności za stan obecny i proszę o jeszcze:)

7 komentarzy:

  1. No to gratuluje!

    U nas, po dwoch dniach wzglednego entuzjazmu, niestety nastapil kryzys... Cora plakala przy pozegnaniu wczoraj, plakala dzisiaj...

    A w domu z kolei mamy pogorszenie zachowania. Dziecko jakies pobudzone, rozkojarzone, nie sluchajace kompletnie... Ale fakt, ze wymeczone. Wieczorem pada jak mucha. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziw się temu - Twoja córa na pewno się przyzwyczai. U nas z kolei Julo ciężko się aklimatyzuje. Na dodatek wszedł w fazę totalnej "mamozy", a mnie względnie niedługo czeka operacja z tygodniowym pobytem w szpitalu i drżę na myśl, jak on wytrzyma bez mamy. Jest co prawda samoobsługowy, ale tylko kiedy mnie widzi lub/i słyszy.

      Usuń
  2. U nas niestety nie jest tak kolorowo :-( Myślę, że to nie tylko od wychowania zależy, ale od charakteru dziecka. Adaś (starszy syn) chętnie poszedł do przedszkola bez jakiegokolwiek płaczu i gdy drugiego lub trzeciego dnia przyszłam Go odebrać przed leżakowaniem, stwierdził, że On chce spać w przedszkolu, więc został dłużej i już przed leżakowaniem go nie odbierałam :-) A Anetka nie chce chodzić, płacze i marudzi :-( choć ostatnio już jest trochę lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też rodzeństwo skrajnie różne. Andrzejek śmiały i żywiołowy, Jul radoosny i uśmiechnięty, ale niepewny siebie i musi być blisko mamy. Miał iść do żłobka, ale jek tak patrzę na niego, to przestaję żałować, że się nie dostał, bo serducho mu się kraje nawet kiedy wychodzę do toalety.

      Usuń
    2. Haha Ola jakbym czytała o swoich rozterkach. Isie odbieralam cały pierwszy tydzień z płaczem codziennie ! Bo ona chce jeszcze się bawić ;) a zostawała od środy od razu na 5h. Teraz trochę lepiej,ale i tak co rano każe mi przyjść później niż wczoraj haha ;)

      Usuń
  3. Kurcze dało mi odp zamiast komentarza :-/ ale tak się pisze na tel ehh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, oby tak zostało. Z Twoich dawnych blogowych opisów Isia wydawała się właśnie taka błyskotliwa i otwarta, ale raczej spokojna, więc nie dziwi mnie, że łatwo dogadała się z przedszkolem. Bardziej dziwi mnie to, że Andrzejek się dogadał;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...