poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Jutro...

Wróciliśmy cało i zdrowo.
Jędruś urósł 3cm w ciągu miesiąca, wyhasał się za wszystkie czasy, objadł się jak bąk malinami, nadwerężył cierpliwość dziadka i babci, zaprzyjaźnił się z rok starszą sąsiadką zza płota, miał okazję samodzielnie popływać łódką i poszaleć w wodnej kuli, do której nawet ja nie odważyłam się wejść, wkręcił się na urodziny zupełnie obcego dziecka, grał na prawdziwych afrykańskich tam-tamach...
Jul rozgadał się na potęgę, pokochał pływanie w rzece, totalnie już obraził się na owoce, zaczął brać przykład z brata i wymuszać krzykiem, ma za sobą pierwsze przypadkiem udane próby nocnikowe...
Zdjęć przywieźliśmy bardzo mało, ale może będzie jakaś fotorelacja, kiedy się w końcu ogarnę i odrobię - najpierw ze stertami prania, a potem z Picasą.

Tymczasem jutro 1 września.
Mój pierwszy poważniejszy sprawdzian z wychowania.

Jutro Andrzejek idzie do przedszkola na cały dzień.
Czeka na niego spakowany plecaczek, a w nim podpisane kapcie, kubeczek ze szczoteczką i pastą, zmiana ubrań, ręczniczek, bidon wygrany przez dziadka na zawodach rowerowych, do którego tuż przed wyjściem mama wleje mu wodę.
Sam w Krośnie wybierał swój ekwipunek, sam się spakował.
Sam zdecydował, w co się ubierze. Nawet żadnej zabawki nie chce zabierać na pociechę.
Poduszeczki i piżamy nie chciał - jako jedno z dwójki dzieci w grupie stanowczo odmówił leżakowania. Dobrze, że w naszym przedszkolu to uszanowano i nie będzie do tego zmuszany.

Jędrek to twardziel, bez problemu wytrzyma bez nas te parę godzin. Próby już były.
Jeszcze miał żal, że tak szybko po niego przyszłam.
Gorzej ze mną - będę siedzieć jak na szpilkach.

Czy nie dał się we znaki opiekunkom?
Czy zjadł? Nie marzę o komplecie posiłków - cokolwiek?
Czy nie zrobił cyrku na zajęciach plastycznych?
Czy dał innym dzieciom leżakować w spokoju?
Czy znów nie zwarł się z tym małym terrorystą, co na adaptacjach?
Jak zareagował na płacz innych dzieci?

Na pewno będę przeżywać bardziej niż on.
Dobrze, że to mąż go odwozi. Też się denerwuje, ale udaje, że trzyma fason.

Będę miała problem, żeby od razu nie rzucić się na niego z gradem pytań z cyklu "No i jak było?"
Matka-wariatka?



3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, przepraszam, źle mi się coś nacisnęło i usunęłam. Ja daję Jędrusiowi koszulkę polo i dżinsowe szorty, a w szafce zostawimy mu jeszcze dres na wypadek ochłodzenia.
      A Jędruś też przejęty. Dziś omal nie poturbował Juliana, który zainteresował się jego plecaczkiem, cały dzień nie chciał nic jeść, oporządzony do spania został ponad godzinę temu, a dalej śpiewy słychać zza ściany:/

      Usuń
    2. No i szkoda, że usunęłaś drugiego bloga. Bardzo go lubiłam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...