środa, 12 sierpnia 2015

Na wakacjach wszystko jest BARDZIEJ

Co u nas?


Jędrek zapoznaje nas z nowymi znaczeniami słowa "BUNT" ostatnio nawet kochająca babcia miała dość i zwiała na całodobowy dyżur do szpitala.
A jakich komplementów się nasłuchaliśmy (z cyklu "podziwiam waszą cierpliwość)... generalnie ostatnio wszystko jest na nie. Dotychczasowe "wady" Andrzejka nasilają się coraz bardziej. Jest jeszcze bardziej energiczny, jeszcze bardziej krnąbrny, jeszcze bardziej kłótliwy i jeszcze bardziej pyskaty. A, i jeszcze bardziej nienawidzi wszystkiego, co wymaga choć minuty siedzenia w jednym miejscu. Doszło do tego, że świruje po całym pokoju nawet kiedy czyta mu się bajkę, o która sam poprosił. Ciężki będzie jego żywot w szkole, choć nie sposób odmówić mu błyskotliwości - zapytany o to, co się mówiło przed chwilą lub poproszony o wskazanie czegoś w książeczce typu "Mamoko" zrobi to bez problemu, by sekundę później znów wspinać się na regał. Dojrzewam do sprawdzenia go pod kątem integracji sensorycznej, bo to, że potrzebuje fachowo prowadzonych zajęć ruchowych już od dawna jest dla mnie oczywiste i czekam tylko na dzień, w którym młody zostanie przyjęty do dziecięcej sekcji ju-jitsu.

A Julasty... gada.
Chyba muszę zacząć spisywać nowe słowa, bo błyskawicznie uciekają... na razie we względnie stałym użyciu: mama (lub mami), tata, tatuś, baba, dado (dziadzio), Gaja (imie psa), pani (o pani, która gotuje u mojej mamy), kote (kotek), tui (tulić się), myć (wszystko, co związane ze sprzątaniem albo kąpielą), tup tup (kiedy idzie), odź! (no chodźże;p), Olek (lub rzadziej Ola - imię mamy), Ade/Deje (Andrzej/Andrzejek), Kubek (imię wujka), kupa (sygnalizowana po fakcie), pejiii (proszę), dek (dziękuję), to, tu, tam, tota (szczotka lub ciocia), lala (śpiewanie albo lalka), koło (wszystko, co okrągłe, ale głównie kółko do pływania), kak(kask), kaki (kwiatki), kamyk, patyk, boty (chyba buty - dziś padło pierwszy raz na widok kapci do wody), tela (niekapek/butelka), jaja (jajko), miii (miś - ale tylko ten ulubiony, inne są "to"), piii (pić/napój w niekapku), da/dać (dawaj, ale już!), tak, nie, ojej, dzidzi, noga, gega (chyba zegarek), popa (stopa), peja (pielucha), oko (oko albo pępek), am, niam, kaka (kaszka), pupa (zupa), be (śmieć), ble (niedobre), bana (banan), masa bardziej lub mniej udanych wyrazów dźwiękonaśladowczych... i pewnie coś by się jeszcze znalazło.

Zlepków znanych mi słów jest mało i zdarzają się dość rzadko, ale są sensowne (da am, dać to,  to be, patyk bam). Za to zlepków przypadkowych sylab jet mnóstwo i brzmią jak obcy język. Czasem też próbuje Julo coś powtórzyć tak jak dziś, kiedy Jędruś popisywał się przed wujkiem wymową "r" i wujek kazał mu wypowiedzieć "rabarbar" - Jędruś powiedział i dodał, Julek, ty tez powiedz "rabarbar" - na co Julo: "jababa";p

W domu Julek wzgardziłby tymi biszkoptami
No i Jul we wszystkim próbuje naśladować brata. Na szczęście jeszcze się nam nie sprzeciwia, ale co ma Jędruś, musi mieć i Jul. Tak było z klockami, z piłką, a ostatnio z kółkiem do pływania. Myślałam, że Jul jest na to jeszcze za mały, ale tak uparcie próbował zabrać Andrzejkowi jego kółko, że odgrzebałam zeszłoroczne koło Andrzejka z "majtkami" - Jędrusiek go nie polubił, wolał zwykłe koło albo rękawki, ale Jul był przeszczęśliwy, że mogą pływać sobie po rzece razem. Teraz Julasty próbuje dobrać się do rowerka biegowego - ale jest jeszcze za niski - rowerek Jędruli jest z tych większych, a i tak dla Andrzejka podnieśliśmy już siodełko, więc te 10-12cm różnicy wzrostu, jaka dzieli chłopców jest tu nie do przeskoczenia, nie mówiąc o różnicy w sprawności. Na szczęście na Jula czeka w Krakowie rowerek na pedały z kijkiem do pchania dla rodzica - Jędruś już z niego wyrósł, dla Jula będzie akurat.



A tymczasem żegnamy się do piątkowego podsumowania 16 (!!!) miesiąca Julka:)

4 komentarze:

  1. To ja akurat mam u swojej 16 miesiecznej jakis bunt. Wszystko na nie, a przebranei pieluchy to maraton po calym mieszkaniu ;) Jejku Julo wygadany po bracie ;) Moja tylko standardowe wyrazy: mama, tata, daj, be, dzoś, tak, nie i odglosy zwierzat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Jula te słówka też nie są jakieś wyrafinowane - przysłuchaj się swojej córeczce, to pewnie wyłapiesz więcej. Też myśleliśmy z mężem, że Julek mało mówi, ale po zwróceniu na to baczniejszej uwagi okazało się, że tych zrozumiałych słów zebrało się całkiem sporo:)

      Usuń
  2. U nas na szczęście bunt przeszedł. Mam nadzieję, że na dłużej, bo wieczna agresja na każdym kroku nas nieźle zmęczyła...
    Niech i u Was będzie trochę spokojniej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Kasia:)

      Dobrze, że Olek się uspokoił, choć ja na spokój u nas nie liczę - przynajmniej na razie. Może w przedszkolu Andrzejek trochę się wyżyje - bo u rozpuszczających go dziadków raczej trudno o to. Choc teraz już nawet oni zauważyli, że mały jeszcze bardziej się rozbisurmanił, zobaczymy, czy zaostrzą swoją politykę wobec niego;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...