wtorek, 14 lipca 2015

15 miesięcy po raz drugi

Julianek kończy 15 miesięcy.
Tym razem jednak zdjęć nie będzie, bo ich... nie mam. Nie zdążyłam zgrać z aparatu zanim się zepsuł, aparat trafił do serwisu, a potem pan serwisant wyjechał sobie na urlop - więc jeśli zdjęcia się nie skasowały, to uzupełnię później.

Na razie więc statystyka.

Waga: nadal 9,5kg
Wzrost: 84cm
Rozmiar ubrań: 86/92
Pieluchy: pampy 4/4+, wielorazowe L
Nr buta: 20
Zębów: 10 wyrżniętych w całości, po kawałku obu dolnych czwórek + zmasowany atak trójek.

Na początek odkrycie miesiąca: Julkowi zasmakowały surowe maliny. Uff, czyli ISTNIEJĄ owoce, które on naprawdę lubi, a nie tylko dziubnie, skrzywi się i porzuci.

Z dietą jest coraz lepiej - Jul rano wcina michę kaszki lub owsianki ze szklanki mleka (nadal Bebilon pepti), na drugie śniadanie zwykle jogurt lub domowy koktajl owocowy w podobnej ilości, czasem domowe ciasto z owocami (ale skubaniec wydłubuje owoce), potem dwudaniowy obiad, na podwieczorek staram się dawać surowe owoce (ostatnio banan lub maliny, inne akceptowalne tylko w formie kisielu lub koktajlu, czasem zje też sorbet), a na kolację 2 kromy chleba z masłem i twarożkiem/serem żółtym/pastą mięsną lub rybną/jajem na twardo czy co tam akurat wymyślę.
Jedyne, co mnie trochę martwi, to to, że tej jego żarłoczności wcale nie widać na wadze - ale zlecone przez lekarkę badania wyszły w normie, więc może taka uroda i już. Wszystkie metody podrasowywania kaloryczności posiłków już dawno wdrożyliśmy - może dzięki temu Julo nam nie chudnie.

Zdrowotnie - było szczepienie Priorixem zniesione bez zarzutu, ale tydzień po nim pojawiła się kilkudniowa biegunka. Do dziś nie wiem, czym była spowodowana i czy można ją powiązać ze szczepionką, w każdym razie skończyła się wraz z wybiciem dolnych czwórek (na razie tylko po czubeczku, ale zawsze to krok naprzód). Jutro kolejne szczepienie - zaległe Di-Per-Te - o ile lekarka go nie odroczy z powodu tej biegunki. A potem parę miesięcy spokoju i dawki przypominające.

Zrobił się Julianek jakby ciut bardziej ruchliwy. Po domu coraz częściej porusza się biegiem. Nawet na spacerach coraz częściej deklaruje chęć wyjścia z wózka i drepcze na własnych nogach. Przy jednostajnych dźwiękach i rytmicznej muzyce ślicznie tańczy, sprężynując na nóżkach lub kręcąc się w kółko i często akompaniuje sobie klaskaniem. Hit nad hity to mniej cenzuralna wersja "Wlazł kotek" w wykonaniu Andrzejka. Ukochane przez starszaka pieśni legionowe i dziecinne piosenki Fasolek mogą się schować.

Manualnie - bez zmian - super. Zaczęliśmy ostatnio zabawy drewnianymi "puzzlami", w których trzeba dopasować klocek do wnęki tak, by powstał obrazek. I Jul całkiem fajnie sobie radzi.
Dałam też młodemu klocki o różnych kształtach. Wcześniej po prostu budował wysokie wieże, a teraz zaczyna kombinować, który klocek na którym lepiej postawić, żeby wieża się trzymała:)

Gadanie cały czas wygląda podobnie. Język własny i zlepki dwóch-trzech zrozumiałych wyrazów w porze posiłków. Z nowych słówek wyłapałam "kem" (krem), "peja" (pielucha), "be" (śmieci wszelakie), "peji" (proszę - używa, kiedy coś podaje, albo kiedy chce coś dostać np. "da am, peji") i "Jaja" (jajka albo Julian, zależy od kontekstu). Reszty nadal nie rozumiem.

Udało się wreszcie przeprowadzić Julasa do pokoju Jędrusia. Poszło właściwie bezboleśnie, Jul musi mieć tylko do usypiania coś, co pachnie mamą. Rozwiązałam ten problem, dając mu swojego misia "pandę", na którym przez lata spałam. Cieszę się, że mój najukochańszy pluszak, niespecjalnie lubiany przez mego pierworodnego, w końcu doczekał się kolejnego chętnego do przytulania:)
I tylko łóżeczko dziecięce nam graci - zamiast zostać złożone, służy, a jakże - za domek do zabawy i kolejny składzik dziecięcego szmelcu (czyt.: zabawek). Ciekawe, czy będzie tak czekać na kolejnego lokatora;p
Tymczasem w planach przemeblowanie dziecięcego pokoju. Zastanawiamy się nad łóżkiem piętrowym i szafą ścienną - chłopcy zyskaliby w końcu miejsce na stoliczek z dwoma krzesełkami:)


A w następnym miesiącu wyjazd do dziadków i prawdopodobnie pierwsze podejście do prowokacji mlekiem. Kciuki proszę:)

4 komentarze:

  1. U nas też ostatnio po szczepionce (10 dni po) były nieciekawe pieluszki. Nie wiadomo co było przyczyną, więc zwaliłam na szczepionkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w grę wchodziły jeszcze zęby, więc zwaliłam na zęby:p

      Usuń
  2. U nas też wierze są na topie, do tego pierwsze konstrukcje i wierze z klocków typu duplo. :)
    Z układankami za to jest gorzej, może ze względu na to, że mamy skomplikowane wzory a nie podstawowe kółko, kwadrat, trójkąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy układanki z pojazdami na budowie i ze zwierzętami w zoo. Każdy pojazd czy zwierzątko są wycięte i mają uchwyt, żeby można było wkładać i wyciągać.
      Za to nie mamy w domu klocków duplo. Są u babci, ale bawi się nimi raczej Andrzejek, Jul na razie woli takie tradycyjne.
      A takie typowe sortery też bardzo lubimy:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...