poniedziałek, 15 czerwca 2015

14 miesięcy Juliana

Przyjechał oglądać Lajkonika:)
No i minął kolejny miesiąc. Julek ma już 14 miesięcy.
Nie mam pojęcia, ile może mierzyć i ważyć. Zważony zostanie w środę przy okazji szczepienia, a zmierzony nie wiem kiedy. Domowo wymierzyłam 84cm. Ciuchy  nosi już raczej w rozmiarze 92, tylko spodnie mogą być na 80-86, bo lecą z chudzielca i robią za biodrówki;p

Ten ostatni miesiąc upłynął nam pod znakiem ząbkowania. Pokazały się w końcu, na razie po jednym czubku, górne czwórki. Na dole nadal bąble i krwiaki plus prawie przebita jedna trójka - ale jak się pokazała pod powierzchnią dziąsła jakieś 2 tygodnie temu, tak siedzi sobie tam dalej i na razie nie zamierza się wychylać.
A Jul cierpi. Gryzie co popadnie: zabawki, meble, nasze ręce. Żele znieczulające już nie pomagają, czasem trzeba podać syrop przeciwbólowy, żeby w ogóle zasnął. W dzień podaję mu czasem mrożone skórki z chleba - szczególnie przed posiłkami, które zresztą trzeba schładzać do temperatury otoczenia, inaczej jest płacz.
Stara miłość nie rdzewieje - Jul i gryzak
Ja spałam z nim przez 25 lat*. Jul zje go w parę dni.


Poza tym Julo chowa się zdrowo. Była co prawda niewielka biegunka, ale to epizod - nie narobiła żadnych szkód. Nadrabiamy więc zaległości w szczepieniach, w środę zostanie zaszczepiony Priorixem przeciw odrze, śwince i różyczce. Je jak odkurzacz - poza słodkim. Gardzi nawet domowymi ciastami, czasem da się namówić na domowe lody. Owoce tylko kwaśne - szczególnie smakują mu truskawki, poziomki i średnio dojrzałe czereśnie. Już się, skubany, nauczył wybierać te jaśniejsze;p Zrobił się też strasznie zazdrosny o jedzenie. Nie można jeść przy nim bez podzielenia się. Jak się da, to podkradnie, jak nie dosięgnie, to wymusza krzykiem.

Chcieliśmy w tym miesiącu przenieść Julka na noc do pokoju Jędrusia. Niestety - to się nie udało. Nie tylko z powodu długiego zasypiania naszego starszaka, ale i z powodu innej rewolucji - w tym miesiącu zakończyło się nasze karmienie piersią i nowe spanie musiało zejść na dalszy plan. Teraz do zasypiania potrzebuje... naszej pościeli. Przytula się do mojej poduchy i momentalnie odpływa. Scenka poniżej: Wybieramy się na spacer. Śniadanie już zjedzone, chłopcy wysadzeni lub/i przewinięci na drogę. Mama miała zasłać wyrko i ubrać Julka, Jędrek miał się ubrać sam, a Julo nie przeszkadzać mamie. Tymczasem ledwie zdążyłam zrzucić z tapczana kołdry i poduszki i zacząć składać prześcieradło, gdy zobaczyłam:


Zaczęliśmy za to wyjmować na dzień szczeble z łóżeczka, żeby Jul mógł sam wchodzić sobie tam na drzemki. Ale chłopcy, jak to chłopcy - mieli inny pomysł. I tak Andrzejek zagarnął łóżeczko...

 Jul musiał zadowolić się szczeblami:
Co to może być?

Aha, kijki do nordic walkingu!

Co do rozwoju - chodzi już Julek pewnie, prawie się nie wywraca. Umie nawet wejść i zejść po niezbyt stromej pochyłości. A kiedy coś go zaciekawi, to prawie biega. Trzymany za rękę wejdzie po schodach na nasze drugie piętro. Sprawnie wspina się na kanapę i nieco mniej sprawnie na krzesła,
z krzeseł próbuje włazić na stół. Obserwując starszego brata, próbuje sobie coś podstawić, żeby dostać się wyżej. Niestety nie pojął jeszcze (mimo kilku wpadek), że jeździk nie jest najlepszym podnóżkiem.

Jeśli chodzi o gadanie - tu nadal dominuje język własny, choć zrozumiałych słówek zdarza się coraz więcej. Ostatnio są to głównie nazwy zwierzątek mp. "ko" (koń), "koke" (kotek), "koka" (krowa). Ponadto krowa według Julianka robi "mmmm", lew robi "aaaa", koza - "me", baran - "be", a koń - "haaa". Wszystko, co  jeździ, to "brrrm", a wszystko do jedzenia to "kaka" (kaszka). Najbardziej zaawansowane są u Julka są oczywiście zwroty umożliwiające domaganie się jedzenia. Tu czasem można usłyszeć nawet "mami am" (do mnie mówi "mami"), "mami da"/"baba da" albo i "da am" czy "da to". Pojawiło się też świadome tak ("taaa" lub "ka" połączone z kiwaniem głową) i nie (poparte kręceniem głową).
Juluś wyraźnie też coraz więcej wie i rozumie. Na hasło 'idziemy na spacer" przynosi buty, zużyte pieluszki wielorazowe wynosi do wiadra, a pampersy do kosza na śmieci, kiedy słyszy, że dostanie jogurt albo owoce, tupta do kuchni, wyciąga dwie łyżeczki (bo jedną je on, a drugą ja go karmię), a potem idzie do lodówki i próbuje sforsować drzwi.

Nadal uwielbia też bazgrać po znikopisie i kredkami po kartce, ustawiać wieże z klocków (rekord to 7) po to, by zaraz je zburzyć z głośnym okrzykiem "BAAAMMM!!!", wrzucać klocki do sortera, wokalizować, bębnić w odwrócone garnki i tańczyć, kręcąc się w kółko. A najlepsza muzyka do tańca to według Julka odgłosy pracy termomiksu lub odkurzacza:) Może rano uda mi się wgrać filmik, bo dziś mi łącze posłuszeństwa odmawia.

Nadal też, mimo różnych zębowych niedogodności, Julek pozostaje pogodnym, roześmianym
i wiecznie spragnionym czułości.

A w następnym miesiącu  - o tym, jak Julcio zniesie MMR i, mam nadzieję - wreszcie o wspólnym spaniu w braterskim pokoju.

6 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że się chowa zdrowo. :) Ach i brawa za postępy oczywiście. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Postępy duże:) W ogóle bardzo się zmienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Co do zmian - ja mam wrażenie, że głównie rośnie i chudnie.

      Usuń
  3. Mój też chudzielec sie zobił, aż strach. Żebra i łopatki wystają. Powiedz mi jak odstawiłas Julusia od piersi? czy to raczej on sam się odstawił?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z piersią była masakra. Z powodu zawirowań hormonalnych z dnia na dzień spadła ilość mleka i Jul zaczął walczyć o każdy łyk bijąc mnie i gryząc do krwi. Po dwóch dniach na samą myśl o karmieniu zaczęłam dostawać gęsiej skórki. Długi weekend i obecność męża w domu ułatwiły mi decyzję, że pora kończyć.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...