wtorek, 12 maja 2015

Z cyklu: Wpadki Matki - Matka i Thermomix

I MATKA-PIEKARZ

Piątek. Po pierwszych bułeczkach, które wyszły absosmerfnie fantastyczne, postanowiłam powtórzyć ten niewątpliwy sukces. Wrzuciłam wszystkie składniki do maszyny, ta w okamgnieniu wyrobiła mi piękne ciasto, odłożyłam je do podrośnięcia i... zaraz, zaraz, coś jest nie tak... Ciacho, poprzednio idealnie sprężyste, teraz nie dało się formować i rwało się w rękach. Nic to, tym razem będą bułeczki-kuleczki. Utoczyłam 8 idealnych kuleczek i siup je do pieca. Pół godziny później wyciągnęłam pięknie podrumienione bułeczki i niepokój się nasilił: dlaczego skórka nie popękała? Czy one w ogóle urosły?
Rozkroiłam jedną - a jakże, zakalec na centymetr. Zmartwiłam się tym. Na pytanie męża, co się stało, pokazałam mu przekrojoną bułę, powiedziałam, że nie będę tego jeść i przykazałam, że ma absolutnie nie dawać dzieciom, na co on: Czy to znaczy, że wszystkie są dla mnie? Po czym, nie czekając na odpowiedź, pożarł cztery na raz, a wieczorem dobił resztę i kazał mi częściej robić bułki z zakalcem.
Długo się głowiłam nad przyczyną takiego obrotu sprawy, aż wymyśliłam:
Sekretem zakalca idealnego są drożdże. Otwarte w poniedziałek, przechowywane w lodówce do piątku. No to niedługo powtórka - oczywiście wersji dla wszystkich, ze świeżutkimi drożdżami:)


II MATKA-CUKIERNIK

Również w piątek chłopcy zgubili mi "kopystkę" (łopatkę do zgarniania) od Thermomixa. Potrzeba matką wynalazków - używałam silikonowego lizaka albo łopatki z drewna i radziły sobie równie dobrze. Do czasu...
Niedziela. Chcę sprawić rodzince (i sobie) przyjemność i zrobić pyszne lody. Myślę sobie - truskawkowe jedliśmy w Krośnie, dla odmiany zrobię z "mieszanki kompotowej". Miałam w zamrażarce jedno opakowanie. Na obrazku były wiśnie, truskawki, jeżyny i czarne porzeczki - świetnie - myślę - będzie idealna na sorbet. Chłopaki w kościele, potem mają iść na wybory - mam trochę czasu, ale będą mieć niespodziankę, kiedy wrócą! Och i ach:)
Wrzuciłam zawartość opakowania do maszsyny, domiksowałam banana i stwierdziłam, że jeszcze ciut za kwaśne, więc dorzuciłam łyżkę cukru pudru i gotowe lody przełożyłam do pudełka, w którym chciałam je potem przechować.
Jeszcze przed planowanym podwieczorkiem naszło mnie łakomstwo. Nałożyłam sobie dwie kopiate łychy do kubka i wcinam.
Niebo w gębie, pyszności, mmm... zgrzyt.
Co to było? Wyciągam z paszczy jakiś kawałek drewienka.
-Może nóż odłupał kawałek drewnianej łopatki. Hmm, dobrze, że trafiło do mojej porcji, a nie np. do Julka albo Jędrusia.
Jem dalej. Ups, znów coś twardego. Tym razem to coś ma dziwnie zaokrąglony kształt, jakby kawałek kuli. Nie zrażam się, kończę swoją porcję, wyciągając jeszcze trzy takie znaleziska, ale resztę lodów spuszczam do Wisły.

Już wiem, co to było. Podczas segregacji ekośmieci mój wzrok padł na opakowanie po feralnej mieszance. Stało tam jak byk:

"owoce w różnych proporcjach: truskawka, czarna porzeczka, jeżyna, wiśnia z pestką"

Oj głupia matko...

Dziś na pociechę zrobiłam sobie kolejną porcję lodów - tym razem już z mrożonych truskawek. Wyszły genialne i nic w nich nie zgrzytało.
 Nawet fotografować nie ma już czego - po bardziej niż zwykle rodzinnym (z mamą męża i moją ciocią) łasuchowaniu nie zostało kompletnie nic. Tylko Julo, bida mała, się nie załapał. Od rana ma biegunkę i zamiast lodów truskawkowych zajadał ryżankę z borówkami. 
Nadrobi następnym razem, bo to na pewno nie były ostatnie lody w moim wykonaniu - a na dzień dziecka planuję prawdziwą lodową ucztę.
Chcecie z tej okazji mały zbiór przepisów na domowe sorbety?

8 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Ci tego termomixu. To takie cudo 21 wieku:-) Moja sasiadka ma i gdy tylko coś gotuje i zabiera jej to tak mało czasu to marzę o tym, że kiedyś będę również miała ten wynalazek. Tymczasem serdecznie pozdrawiam i życzę udanych perypetii z termomixem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miksowanie lodów w sumie 30s, zupa 20min, wyrabianie ciasta drożdżowego 2 min, ciasto na kluski śląskie - minuta, super sprawa:) Nawet pestkom wiśni da radę;p
      Tylko nie rozumiem jednego - ceny tego cudu.

      Usuń
  2. hehe uśmiałam się :) I tak, tak chcemy przepisy na sorbety.
    Ps. Może chcesz poczytać o chustach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przepisy będą krótko po dniu dziecka. O chustach chętnie poczytam, masz jakąś fajną instrukcję wiązania plecaka z koszulką? Bo coś nie za bardzo mi wychodzi przy wiercącym się dziecku, a o prostym już w ogóle nie ma mowy.

      Usuń
  3. na sorbety z pestką koniecznie ;-0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pestki zawsze można dodać, jeśli ktoś lubi. Tylko koniecznie przed miksowaniem, żeby były odpowiednio pokruszone;p

      Usuń
  4. Ta maszyna jest genialna!
    Uwielbiamy sorbety! Chętnie wypróbuję Twoje przepisy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznajduję też takie, które da się zrobić bez tej machiny:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...