czwartek, 14 maja 2015

Trzynastka julkowa wcale nie pechowa:)

Łaaa! A ja cały czas na pytania odpowiadam, że Julian ma rok... A on już 13 miesięcy ma. I taaaki duży chłop z niego - 82cm wzrostu i 9,5kg żywej masy:)
Ubrania nadal nosi w rozmiarze 86, pojedyncze ma też w rozmiarach 80 i 92, co firma to rozmiarówka. Właściwie to na bieżąco wyjmuję za małe ubranka z szafy Andrzejka i przekładam do szafy Julka, któremu wystarczy tylko podwinąć rękawki.
Pieluchy wielorazowe w końcu rozpięłam do rozmiaru L, no i butki "18", jeszcze niedawno za duże, teraz zrobiły się na styk. Akurat kiedy zaczęły być eksploatowane całkowicie zgodnie z przeznaczeniem;p

Tak, właśnie w tym miesiącu Julian w końcu odważył się na samodzielne chodzenie. Choć po parę kroków przedreptywał już sporo przed "roczkiem", to dopiero teraz zaczęło się chodzenie w pełnym znaczeniu tego słowa. Tak jak przypuszczałam, to była kwestia przełamania strachu. Wielka w tym zasługa naszej lekarki od rehabilitacji - 4 dni wykonywania jednego prostego ćwiczenia i okazało się, że Julek umie przejść właściwie dowolną odległość, nawet robiąc przy okazji różne inne rzeczy (jedząc chrupki lub popijając z niekapka), zawrócić i całkowicie samodzielnie wstać z podłogi. Jeśli więc miał jakiekolwiek zaległości w tej materii, to zostały one nadrobione, a teraz Julo bierze się powoli za bieganie i próbuje naśladować brata, kiedy ten staje na jednej nodze. Ba, nawet na kanapę nauczył się wchodzić:)

Mimo tego ogromnego postępu w dużej motoryce, nadal widać, że to zabawy manualne są żywiołem Julka. Sortery, klocki, znikopis i piaskownica są już jego. Dwoma paluszkami potrafi wydłubać i podnieść najmniejszy paproszek z dywanu. Wieżę robi z czterech klocków, piąty jeszcze mu zlatuje. Zadziwiająco dokładnie zaciemnia tablicę znikopisu, jakby chciał pokolorować obrazek. Umie przesypać piasek albo przelać wodę z kubeczka do kubeczka praktycznie bez strat.
Jest niesamowicie wrażliwy na przyrodę - potrafi zerwać jedno źdźbło trawy i gapić się w nie ładnych parę minut albo przeraczkować spory kawał za mrówką lub innym równie ciekawym żyjątkiem.
Je łyżeczką. Co prawda idzie mu powoli i brudzi niemiłosiernie, ale dostaje oddzielną porcyjkę do ćwiczeń i dzielnie wiosłuje (a ja karmię go właściwą porcją). Zapału ma więcej niż jego trzyletni brat. Apetytu zresztą też i często po zjedzeniu własnej porcji podkrada jedzenie Jędrusiowi (a Jędruś udaje, że nie widzi).
Przy okazji jedzenia dodam: Jul je już biały i żółty ser. Następna w kolejności będzie śmietana - jeśli to się uda, zacznę produkować domowe masło:)
Ale to najwcześniej za tydzień-dwa. Najpierw Julek musi złapać oddech po ostatniej jelitówce.

Jeśli chodzi o rozwój intelektualny i społeczny - można powiedzieć, że mamy chwilowy przestój. Teraz najważniejsze jest chodzenie, co przełożyło się na jedyne zrozumiałe nowe słówko - "dziemy" - czyli "idziemy/chodźmy". Oprócz tego Jul cały czas paple coś w sobie tylko znanym języku.
Nadal domaga się nazywania pokazywanych palcem przedmiotów, tańczy, wokalizuje i akompaniuje sobie grzechocząc zabawką, szeleszcząc reklamówką, klaszcząc lub uderzając łapkami o dowolną twardą powierzchnię.
Niesamowita zmiana nastąpiła natomiast w mimice Julasa. Ciężko to sfotografować, ale od niedawna umie marszczyć nos i robić niesamowite "marsowe" miny. No i opanował chyba ze sto różnych rodzajów uśmiechu - z tym, że już tylko dla znajomych twarzy. Dawno niewidziane i obce osoby są witane zmarszczonymi brwiami i odwróceniem głowy.

Fantastyczna jest natomiast relacja Julianka z Andrzejkiem. Wojenki o zabawki oczywiście się zdarzają, czasem Jędruś Julka potrąci albo Jul od buziaków (tak, umie dawać buziaki;p) płynnie przechodzi do gryzienia, ale Jędruś bez Julka nie chce wychodzić z domu, a Julo, dostając do zabawy klocki, zaraz nawołuje brata. No i uczy się od niego. Najnowsza zabawa to robienie pierdziochów zamiast dawania buziaków. Oprócz tego Andrzejek mimochodem nauczył Julka dmuchać, wydmuchiwać powietrze nosem i pluć. Przydatne to umiejętności - będziemy kontynuować:)

W następnym miesiącu - prowokacja śmietaną, być może osławiony MMR (choć będę chciała choć trochę odroczyć) i, mam nadzieję, zamieszkanie we wspólnym pokoju razem z bratem.

A teraz zapraszam na fotograficzny skrót trzynastego miesiąca życia Julianka:

Kaszkę Jul zajada całym sobą
Z kanapką idzie mu zdecydowanie czyściej;p
Andrzejek zaszczepia bratu pęd do wiedzy
U dziadków można rozwijać prędkość 8schodów/10s

Na koniec bonus - Julo w drugim dniu samodzielnego chodzenia:


6 komentarzy:

  1. Ja coraz częściej dochodzę do wniosku, że moje dziecko ma jakąś zmutowaną stopę:) W wieku 11 miesięcy rozmiar 21 robi się za mały....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój starszy tak miał, teraz ma 3 lata i rozmiar 26 czyli chyba w normie. To Julek ma stópkę jak Kopciuszek;p

      Usuń
  2. Widząc zdjęcie z porozrzucanymi książkami aż mnie w brzuchu zakuło - codziennie przerabiam ten temat :) Kacper uwielbia ich rozrzucanie i zostawienie jakby niby nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to w większości "zawodowe" książki mojego męża... Ale chyba wszystkie dzieci przechodzą ten etap:) Moi przynajmniej nie niszczą książek, a Jędrek potem układa z powrotem - z tym, że według własnego widzimisię;p

      Usuń
  3. U nas za to Oli nie bardzo chce budować wieżę z klocków. Kiedyś przed roczkiem budował z trzech a teraz przestał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pewnie teraz ma inne ciekawe zajęcia:) Jędruś kiedyś o dziwo lubił rysować. Teraz konia z rzędem temu, kto go do tego namówi. Kolorowanie jeszcze, ale o samodzielnej twórczości nie ma mowy. Za to intensywnie ćwiczy ostatnio zjazd po rurze:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...