poniedziałek, 25 maja 2015

Hashimatka

"Chwaliłam" się już tutaj nieraz swoją chorą tarczycą. Już dawno myślałam o takim poście jakby zbierającą wszystkie te tarczycowe sprawy do kupy.
To, co mi dolega, dokładnie nazywa się przewlekłym limfocytowym zapaleniem tarczycy lub potocznie - od nazwiska pana, który tę jednostkę opisał - chorobą Hashimoto.
Najczęściej diagnozuje się je u "dojrzałych" (powyżej 45 lat) kobiet, ale pojawia się u młodszych, a nawet u dzieci, czego żywym przykładem jestem ja sama.

Choróbsko to polega na tym, że organizm sam wytwarza przeciwciała, które atakują i niszczą jego własną tarczycę, mylnie rozpoznając ją jak wroga publicznego nr1.
A tarczyca - ważna rzecz. Niby mała, bo waży ok. 30-60g, ale poprzez produkowane przez siebie hormony ma wpływ na masę różnych funkcji organizmu.
Produkuje ona trzy hormony: tyroksynę (T4), trójjodotyroninę (T3) i kalcytoninę. Ta ostatnia bierze udział w gospodarce wapniowo-fosforanowej organizmu, natomiast dwa pierwsze, regulując metabolizm cukrów i tłuszczów (tyroksyna pobudza rozpad tłuszczów, wzmaga wchłanianie glukozy w przewodzie pokarmowym i wzmacnia działanie hormonów sterydowych na organizm) mają wpływ na każdą komórkę ludzkiego ciała - od neuronów przez przewód pokarmowy aż po układ rozrodczy.

Pracą tejże tarczycy zawiaduje przysadka mózgowa wydzielająca, w zależności od stężenia T3 i T4 we krwi, tyreotropinę - czyli TSH. To sygnał, że tarczyca ma podnieść produkcję. Im mniej jest hormonów tarczycy, tym więcej TSH wyrzuca przysadka. Kiedy tarczyca wzmaga wydzielanie hormonów, spada produkcja TSH. Mniej TSH=>mniej hormonów tarczycy - i tak w koło Macieju.

I wszystko jest dobrze, dopóki coś tego mechanizmu nie zaburza. W przebiegu choroby Hashimoto tarczyca jest niszczona przez przeciwciała produkowane przez własny organizm. Z początku sobie z tym radzi, narzucając większą produkcję hormonów niezajętej chorobą części. Wykonane w tym momencie badanie wykaże podwyższony poziom TSH i właściwe poziomy T3 i T4.

Kiedy zniszczenie tarczycy postępuje, jej wydolność spada, a wraz z nią - poziomy hormonów. Tymczasem TSH nadal rośnie. Na tym etapie pojawiają się objawy niedoczynności tarczycy czyli między innymi:
  • wypadanie włosów, 
  • nienaturalnie mała potliwość, 
  • skłonność do stanów depresyjnych, 
  • bradykardia (zwolniony rytm pracy serca)
  • spowolnienie, 
  • ciągłe zmęczenie i senność, 
  • zaburzenia koncentracji, 
  • wzrost masy ciała, 
  • nietolerancja zimna, 
  • zaburzenia owulacji, 
  • nieregularne cykle, 
  • kłopoty z zajściem w ciążę
  • skłonność do poronień
  • zaburzenia lub brak laktacji po porodzie
  • bóle stawów i mięśni
 Diagnostyka polega na wykonaniu badań poziomu hormonów (TSH, T3 i T4), poziomu przeciwciał anty-TPO i wykonaniu biopsji lub USG tarczycy.

Choroba Hashimoto często występuje w pakiecie z cukrzycą, insulinoopornością, zespołem policystycznych jajników i paroma innymi niefajnymi paskudztwami.

No i najważniejsze - choroba często występuje rodzinnie. W mojej rodzinie dotąd jej nie było, ale... moich synków badam, szczególnie Julka, wolniej rozwijającego się zmarzluszka. Na razie wszystko u nich ok, ale naz na pół roku obaj chłopcy mają badane poziomy hormonów tarczycy.
Ich niedobór jest szczególnie groźny w czasie ciąży i w pierwszych latach życia, kiedy intensywnie rozwija się układ nerwowy. Leczenie niedoczynności tarczycy jest wtedy szczególnie ważne, by nie dopuścić do powstania tzw. kretynizmu tarczycowego.
Leczenie polega na suplementacji tyroksyny. Występuje ona w różnych dawkach jako Letrox i Euthyrox, jest również składnikiem preparatu Novothyral.
Leczenie kontynuuje się do końca życia w razie potrzeby modyfikując dawki hormonów.

Jak to wyglądało u mnie?
Prawdę mówiąc, to nie wiem, kiedy dokładnie wykryto u mnie niedoczynność tarczycy. Z czasów przedszkolnych pamiętam częste kłucie, a ze szkolnych pobudki na Euthyrox, który musiałam zażyć na godzinę przed śniadaniem.
No i to, że nie zawsze musiałam go brać - czasem mama kazała mi go odstawić, a potem wracałam do niego, kiedy już zdążyłam przyzwyczaić się do spania bez pobudek;p

Teraz, kiedy patrzę wstecz, mieszają mi się już okresy niedoczynności i te, w których poziomy hormonów miałam w normie. Na pewno dłuższe okresy spokoju miałam w liceum i na studiach, a zaostrzenie niedoczynności między poronieniem, a ciążą z Andrzejkiem. W ciąży z Andrzejkiem wszystko się wyciszyło i cieszyłam się, że może będę miała spokój raz na zawsze. A guzik.
Przy Julku niedoczynność wróciła. I właśnie wtedy okazało się, że to nie "zwykła" niedoczynność spowodowana np. niedoborem jodu, a właśnie Hashimoto.

Które z objawów miałam lub mam?
Większość.
  • Senność, zaburzenia koncentracji, skłonności do depresji, spowolnienie - takie ogólne niechciejstwo - te przede wszystkim.
  • Zrobił się ze mnie okropny zmarzluch.
  • Jakoś na przełomie podstawówki i liceum w ciągu kilku miesięcy straciłam prawie połowę włosów.
  • Kłopoty z cyklem - zaburzenia długości cyklu, cykle bezowulacyjne i zaburzenia temperatury ciała pojawiły się po urodzeniu Julka. Ja, wprawiona w obserwacjach, nagle przestałam rozumieć z tego cokolwiek.
  • Pierwsze dzieciątko poroniłam, dwoje następnych ledwo donosiłam - i to na potężnym wspomaganiu farmakologicznym. O trzecie, bo zdecydowaliśmy, że jednak chcemy trzecie, endokrynolog kazał mi się starać jak najszybciej - i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła pochwalić się efektami tych starań.
  • Kłopoty z laktacją zaczęły się względnie niedawno. Julek już chyba przyjął to do wiadomości, bo częstotliwość karmień spadła z kilkunastu do 1-2 na dobę.
  • bóle mięśni... nigdy już nie miałam ataku tak silnego, jak ten pierwszy, po którym podejrzewano mnie o naprawdę ciężki stan, ale zdarzają się dość często. Bolą mnie przede wszystkim ręce. Nie ma wtedy mowy o dociąganiu chusty czy podniesieniu czegoś cięższego niż czajnik z wodą.
  • Na szczęście nie miałam nigdy kłopotów z nadwagą.

A jak z tym żyję...
Bardzo różnie.
  • Z tym, że nigdy już nie będę mieć gęstych włosów, a moje paznokcie co chwilę się łamią, już dawno się pogodziłam. Podobnie jak z wiecznym trądzikiem i przesuszoną skórą. Staram się pielęgnować, ale wiem, że cudów nie zdziałam.
  • Oczywiście łażę do endokrynologa i stosuję się do jego zaleceń
  • Ruch zapewniają mi chłopcy, staram się też jak najczęściej z nimi wychodzić.
  • Ostatnio modnie jest twierdzić, że hashimotowcom szczególnie szkodzą nabiał i gluten. Zapytałam o to endokrynologa - kazał nie dać się zwariować i jeść rozsądnie - tak, żeby nie spowodować niedoborów, ale i nie tyć. Swoją drogą nie zauważyłam, by podczas stosowania ścisłej diety beznabiałowej mój stan ulegał jakiejś szczególnej poprawie. Raczej byłam wtedy cieniem człowieka.
  • Walczę z własnym lenistwem - również intelektualnym. Staram się czytać, pisać (tak, ten blog i forum chustowe to też elementy tej walki;p), staram się wymyślać rozwijające zabawy dla dzieci i dla siebie - nadal lepię z plasteliny - choć dawno nie udało mi się dzieło, które chciałabym Wam pokazać.
  • Próbuję nie zadręczać się wyrzutami sumienia, kiedy dom woła o sprzątanie, dzieciaki się nudzą, a ja cały dzień snuję się, próbując nie zasnąć - bo i tak się zdarza.

4 komentarze:

  1. Mój tata również choruje na tą chorobę. Współczuję i życzę siły!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm pisałam wczoraj kom, gdzieś zaginął chyba :/
    To zapytam jeszcze raz ;) Czy poleciłabyś tego swojego endo? Chodzisz prywatnie czy na NFZ? Miesiąc temu dowiedziałam się że mam niedoczynności i hashimoto, lekarz do którego trafiłam to typ wysłać w kosmos bez biletu powrotnego. Rozglądam się zatem i poszukuję jakiegoś konkretnego lekarza, który nie będzie mnie pytał jakie mam objawy i stwierdzi, że usg wcale nie jest potrzebne :/
    p.s. dowiedziałam się zupełnie przypadkiem, przy okazji robienia badań do innej sprawy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: metody ma raczej starej daty, jest gburowaty, czasem wręcz chamski, tarczycę bada, jakby chciał udusić, wizyta trwa góra 10min. Ale wreszcie ktoś mi wyregulował tę nieszczęsną tarczycę, więc zaciskam zęby na jego głupie odzywki i do niego chodzę. Na NFZ, średnio co 3 miesiące. Jeśli nadal chcesz namiary, to daj maila, wyślę Ci.

      Usuń
    2. hmm, to chyba jednak nie ;) moje nerwy i tak są już w strzępkach, a jeśli ktoś by mi jeszcze głupio dogadywał... nie, nie. Ale dzięki za chęci!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...