wtorek, 28 kwietnia 2015

Post na zamówienie: Jak prowokować

Żródło: mojealergie.pl
Dostałam niedawno mailem "zamówienie" na opis, jak wyglądają nasze próby prowokacji alergenem.

Temat wielokrotnie przewijał się już w moich postach, ale myślę, że warto zebrać go do kupy i podsumować w jednym miejscu - tym bardziej, że właśnie jesteśmy w trakcie jednej z nich - od piątku wprowadzam Julkowi biały ser.
Każdy oczywiście powinien wypracować sobie własny schemat i takie posty nie zastąpią konsultacji ze specjalistą, ale może komuś się te nasze przykłady przydadzą.

A więc zaczynamy.

Po pierwsze: zgoda lekarza.
Alergologa lub gastrologa - w każdym razie specjalisty, który opiekuje się naszym atopikiem.

Po drugie: Plan działania
również uzgodniony z w/w lekarzem. Omawiamy, jak przeprowadzić próbę i przy jakich ewentualnych objawach zrezygnować.

Po trzecie: trzymanie się planu.
Na dłuższą metę nie ma nic do stracenia. Ewentualne zaostrzenie się wyleczy, a może akurat uda się rozszerzyć dziecku (a czasem też sobie) dietę o coś smacznego i wartościowego?

Po czwarte: obserwacja+intuicja.
Jeśli widzimy, że coś dziecku nie służy, konsultujemy z lekarzem. Jeśli to niemożliwe (tak mi powiedziała moja alergolog), próbujemy jeszcze przez 1-2 dni. W razie pogorszenia rezygnujemy.

Po piąte: Jeśli się uda, wygraliśmy i nasze dziecko może jeść dany produkt.

Jak to wygląda u nas?
Przede wszystkim, mamy panią alergolog, której ufam, i do której zawsze możemy zadzwonić.

Plan zależy od tego, czym prowokujemy. Nasza prowokacja białym serem wygląda tak

Etap 0 (dotyczy mam karmiących piersią):
Przez kilka dni ja jem twarożek i obserwuję reakcję Julka. Jeśli coś się dzieje, nie jem twarogu do ustąpienia objawów i próbuję znów. Przy braku pogorszenia idę dalej. Podczas wszystkich prób podania twarogu Julkowi, pozostaje on w mojej diecie tak długo, jak długo nie ma wątpliwości, że nie szkodzi.

etap 1:
twarogiem rozciapanym wodą albo bebilonem pepti smaruję policzek Julka i obserwuję przez dobę. Jeśli nie ma reakcji, przechodzimy do etapu 2. Jeśli pojawia się zaczerwienienie, następnego dnia próbuję w innym miejscu. Czerwone - odstawiam, brak reakcji - idziemy dalej.

etap 2:
Podaję synkowi małą ilość (np. 2 łyżeczki) twarogu w akceptowalnej dla niego formie. Julo jest wszystkożerny, więc dałam mu "goły" twaróg, ale można zmieszać z czymś znanym i dobrze tolerowanym. Obserwuję dobę. Jeśli wszystko ok, mogę zwiększyć ilość, jeśli coś jest nie tak, czekam na ustąpienie objawu (np. rumień albo brzydka kupa) i ponawiam próbę. Jeśli ok, kontynuuję.

etap 3 (tu jesteśmy):
Zwiększam Julkowi ilość alergenu i taką zwiększoną podaję przez 2-3 kolejne dni. Ja trzeciego dnia podałam mu 2 spore łyżki twarogu rozciapanego bebilonem pepti ze szczypiorkiem. Przyjął do wiadomości. Gdyby coś się działo - j.w.

etap 4.
Podaję Julkowi twarożek w różnych ilościach i cały czas go obserwuję. Gdyby coś się działo - odstawiam do ustąpienia objawów i wracam do etapu poprzedzającego ten, na którym stanęłam. Jeśli się pogorszy - odpuszczam całkiem. Jedli jest ok, to po około tygodniu twarożek staje się stałym składnikiem diety mojej i Julka.

WAŻNE: 
podczas całej próby prowokacji nie wprowadzamy dziecku 
ŻADNYCH INNYCH NOWOŚCI, 
nie zmieniamy kosmetyków, proszku do prania etc.

Próbę prowokacji wykonujemy na dziecku zdrowym. 
Staramy się też nie przeprowadzać ich tuż po chorobie lub szczepieniu.

W podobny sposób przeprowadzałam u moich synów prowokacje innymi alergenami pokarmowymi
np. truskawkami, rybą czy jogurtem. W przypadku żółtego sera czy innych "twardych" produktów z wiadomego powodu odpadało mizianie buzi.

Nieco inaczej wyglądała u nas prowokacja cielęciną i wołowiną. Tu zaczynałam od rosołu, a potem przechodziłam do mięsa - najpierw gotowanego w tymże rosole, potem gotowanego na parze albo pieczonego.

Jeszcze inaczej mleko. Najpierw polecono nam wypróbować mleko zapieczone w cieście, a potem stopniowo kosztem bebilonu pepti zwiększać ilość "zwykłego" mm w mieszance na kaszkę  albo napój synka. Kiedy zaakceptował już 100% zwykłego mm, w podobny sposób mieszałam mu je z "normalnym" mlekiem krowim.

Jajka mieliśmy wprowadzać tak: najpierw żółtko na twardo (tu mój przepis na ciasto do prowokacji żółtkiem KLIK), potem biszkopt albo inne ciasto z białkami, ewentualnie naleśniki, na koniec jajecznica.

No i generalnie u Andrzejka miałam taki prikaz: po objawach żołądkowych (biegunka, wymioty) - odstawiamy daną rzecz na 3 miesiące i próbujemy znów. Po mocnym zaostrzeniu skórnym z kolejną próbą czekamy pół roku. U Julka na szczęście wszystkie jak dotąd planowane prowokacje kończyły się sukcesem. I oby tak dalej, bo nie mogę doczekać się, kiedy znów wypiję kawę inkę z Hej! 3,8%.

A tymczasem pozdrawiam znad mojego ukochanego super-słonego twarogu od szczęśliwej wiejskiej krowy ugniecionego z odrobinką naturalnego jogurtu i okraszonego szczypiorkiem:)

6 komentarzy:

  1. Ola jesteś dla mnie niesamowita! Zawsze podziwiałam Cię za dokładność, spokój i bardzo dobry plan na wszystko :-) Ja nie trzymałam się już schematów od ukończenia przez Tomka 1,5 roku, u Karinki od roku. Jak się okazało z Tomkiem wyszło ok, bo nie miał uczulenia na cokolwiek. Karinka niestety jest już na pewno uczulenia na czerwona paprykę. Dałam jej paprykę za wcześnie, a to z tego powodu, że my ja uwielbiamy. W związku z tym, że Karina miała fatalny wygląd skóry po każdym kęsie tego warzywa, zrezygnowaliśmy na razie całkowicie z papryki w domowej kuchni:-( Tymczasem teraz już nie daje wszystkiego Karinke... Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Twoja precyzję, dokładność i ostrożność. Ja nie musiałam stosować tego typu planu, bo nie miałam żadnych problemów żywieniowych z Olusiem. Z pewnością wielu osobom spadnie kamień z serca po przeczytaniu twojego wpisu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście nie mieliśmy problemów z rozszerzaniem diety ale wyobrażam sobie jaki ciężki to kawałek chleba, gdy dziecko ma problem z ich tolerancją.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, sledze Pani bloga od roku - tyle ma moj syn :). Bardzo dziekuje za informacje o pielegnacji i zywieniu malych alergikow, dzieki Pani postom junior przebrnal przez ten pierwszy rok w miare bezbolesnie. Aktualnie rozpoczelismy pierwsza prowokacje bialkiem mleka krowiego - od trzech dni podajemy jogurt i na razie odpukac zadnej reakcji. Mam pytanie - w jakiej kolejnosci produktow robila Pani prowokacje - jogurt, ser bialy, ser zolty, maslo, mleko itp?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tak: jogurt/kefir, ser żółty, ser biały, masło, śmietana, mleko.
      Fajnie, że rozszerzanie diety synka idzie dobrze, oby tak dalej.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dziekuje za blyskawiczna odpowiedz :)

      Pozdrawiam

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...