poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Odważny

A jednak odważył się.
Puścił moje kolano, zrobił dwa kroki w kierunku bączka leżącego na kanapie i ucapił kanapę niczym tonący rozbitek koło ratunkowe.

A kiedy już miałam zacząć bić mu brawo, spojrzał na mnie... i rozpłakał się najżałośniej jak tylko mógł. Jakby właśnie stracił coś bardzo cennego.


Tylko - co?

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...