piątek, 3 kwietnia 2015

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta...

Coraz bliżej Święta. Patrząc za okno, można przez moment zawahać się - które.
Dobrze, że wzięłam chłopcom kombinezony i zimowe kurtki i ciepłe buty, Jędrek będzie miał jak znalazł na wyprawę ze święconką.

Rano nic nie zapowiadało katastrofy. Wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie, natarłam siebie i chłopców testowanym przez nas kremem, ubrałam dzieci w dzienne ciuchy i odebraliśmy przesyłkę od kuriera, a w niej milusie kocyki, które za jakiś czas Wam tu zaprezentuję, chłopcy zaczęli się bawić, a ja siadłam, żeby przygotować się do spowiedzi.
Dopiero w tej wolnej chwili poczułam, że coś jest nie tak. Boli głowa, gorąco pod powiekami, trudności z zebraniem myśli, stawy jak nienaoliwione. Zmierzyłam temperaturę. W przełożeniu na normalnego człowieka (ja mam zaniżoną) wyszło 38,5.

No pięknie.
A we wtorek spotkanie krośnieńskich chustomam z dziećmi. Buuu, raczej przepadnie. Kolejna stracona okazja do wyjścia z bloga. Ile to już ich było... przestałąm liczyć, ale zawsze rozbijało się albo o chorobę moją lub któregoś z dzieci, albo na godzinę przed wyjściem okazywało się, że nie mam z kim zostawić bajtli.
No i musiałam wybić sobie z głowy bieg za dekoracjami do tortu na oficjalne obchody urodzin chłopców i przy okazji mojej trzydziestki, która też zbliża się wielkimi krokami. Trudno, zamiast masy marcepanowej i cukrowego Puchatka będzie znów lukrowo-posypkowa dekoracja made by mama.

Niespodzianka nr 2.
Moja mama przewija Julka, a tu nożyny w małe, wypukłe czerwone kropki. Mama podciąga rękawy - łapki też w kropki. Tylko na tułowiu nie ma nic.
Jul nie ma gorączki, nie narzeka na świąd (nie drapie się), więc obserwujemy. Nie wygląda to na alergię, raczej na jakąś wirusową paskudę typu różyczkopodobnego. Wieczorem wysypka przybiera na sile, więc dr Babcia decyduje - jutro jedziemy na dyżur pediatryczny dowiedzieć się, co to za cholerstwo.

No nic, trzymajcie kciuki za Jula. Na razie kropki to jedyny objaw choróbska i wolałabym, żeby tak zostało.

A Wam życzę pięknie przeżytych i przede wszystkim zdrowych Świąt Wielkiej Nocy.
Niech Zmartwychwstały Chrystus wniesie do Waszych domów pokój i radość.

4 komentarze:

  1. Olu i dla Ciebie przede wszystkim zdrowych, spokojnych i zarazem radosnych Świąt... Trzymam mocno kciuki, by u Julka to była tylko jakaś przejściowa i tymczasowa alergia, jakich wiele w tym wieku u dzieci. Jedna mądra pani dr powiedziała mi, że czasami alergiczne wszystko nowe, ale jakoś te nasze pociechy muszą się udowodnić... Zazdroszczę Ci też tej zbliżającej się trzydzieści...:-) U mnie wówczas zaczęło się dopiero życie :-) takie wymarzone piękne i ciekawe :-) i tego już Ci życzę :-) wszystkiego dobrego... Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojoj, oby to nie było nic co mocno uprzykrzy Wam życie.
    Wszystkiego dobrego, spokojnych, radosnych świąt w rodzinnym gronie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie pogoda okropna mimo, że bez śniegu :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Aj, dzięki, mam nadzieję, że choć Wam Święta minęły spokojnie.
    U Jula to prawdopodobnie jednak różyczka. Za miesiąc czeka go MMR, więc musimy potwierdzić badaniami, ale tutejszy lekarz jest prawie pewny.

    Ja też zewsząd słyszę, że 30+ to najpiękniejszy wiek dla kobiety - ale ja, im jestem starsza, tym bardziej czuję się na 15+ ;p

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...