wtorek, 21 kwietnia 2015

Łatwy jogurtowy obiad dla zagonionej mamy

Jedyny bez dodatkó1w, jaki znalazłam w moim sklepie. Pycha:)
Julek na dobre przyjął już do jadłospisu jogurty i kefiry. Nic tylko korzystać. Ja włączyłam je do swojej diety już jakiś czas temu i na szczęście nie odbija się to na buźce Juliana.
Muszę tylko uważać, żeby mój jogurt nie zawierał słodkiego mleka czy słodkiej śmietanki (również w proszku) dodanych już do gotowego wyrobu dla złagodzenia smaku. Jeśli taki mam - to hulaj dusza, można zrobić koktail (mój i Jędrusia ulubiony jest z jabłek, gruszek i bananów z odrobiną soku z limonki), można zrobić dip czosnkowy do smażonego mięcha i wędlin (jogurt zmieszać z majonezem, dodać sól, pieprz i zmiażdżony czosnek do smaku), albo wypić solo - i tak lubię najbardziej.

Dziś jednak ciekawy sposób na drób podpatrzony u mojej teściowej. Roboty jest przy nim góra 15 minut (głównie na oczyszczanie mięcha), czego wcale nie zdradza smak gotowej potrawy.

Na cztery porcje potrzebne będą:
  • 2 podwójne piersi kurczaka
  • duży kubek jogurtu naturalnego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 kostki rosołowe - u mnie ekologiczne np. takie z Rossmanna: 


Czosnek przeciskam przez praskę, zgniatam z kostkami rosołowymi i łączę z jogurtem (można oczywiście przyprawić po swojemu, ja zrobiłam wersję fast-food;p).
Do tego wrzucam oczyszczone z błon i pokrojone w dość drobną kostkę mięso. Mięcho w zalewie wędruje na co najmniej pół godziny do lodówki, a my do swoich spraw. Po tym czasie przerzucamy do garnka i delikatnie gotujemy przez 15-20min., od czasu do czasu mieszając.


Podajemy jak chcemy, dobrze smakuje z ryżem, ziemniakami czy kaszą. Smacznego:)

Trzeba sobie radzić: chciałam zjeść z kaszą gryczaną, ale Moi Kochani Mężczyźni nie zostawili mi ani ziarenka:/

8 komentarzy:

  1. Świetny pomysł! Tymbardziej, że lubię jeść drób. Jak zrobię to dam znać!:-) Serdecznie pozdrawiam!!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najważniejsze, że szybki. No i - jeśli się nie użyje kostek z syfską chemią - to chyba względnie zdrowe:)

      Usuń
  2. Bardzo lubię kurczaka. Z pewnością spróbuję Twojego sposobu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomyślałam - zrobię dzisiaj, wszystko mam, nawet otwarty jogurt i ekologiczne kostki (nie wiedziałam, że w rosku też są!) ale obiecałam lubemu kotlet w panierce...Uzgodniliśmy, że będziemy żyć krócej, ale ze smakiem ;-) Także chyba następnym razem i od razu więcej, skoro takie dobre ;-)
    Jędruś będzie miał w przedszkolu normalne wyżywienie, czy bezbiałkowe? Ja od wczoraj dumam, bo się okazało, że 3 latki muszą być min 6h z wyżywieniem, a byłam pewna, ze jest opcja 5h bez jedzenia...A śniadania przedszkolne to nabiał i jajka głównie, które Ania póki co średnio znosi...A nie chcę jej załatwiać zaświadczenia o diecie, bo nie jest alergikiem w gruncie rzeczy. I jak jej dadzą chlen z margaryną i mielonką+słodzoną herbatę to jeszcze gorzej, bo generalnie jest to tanie przetworzone jedzenie... A może jestem zafiksowana. Nie chcę wyjść na matkę neurotyczkę która daje dziecku tylko eko pasztet bez świństw ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, Jędruś je już wszystko, ale w razie czego jest taka możliwość, bo nasze przedszkole ma własną kuchnię. Zresztą to jest plus przedszkoli katolickich - świeża domowa kuchnia sióstr zakonnych to jest to:)

      Ja też uwielbiam kotlety w panierce. Jeśli mam więcej czasu na zabawę przy garach to wyszukuję w necie różne pomysły na panierki i próbuję. Ostatnio robiłam kotleta panierowanego w mielonych orzechach, a do jaja dodałam odrobinę miodu. wyszło ciekawie:)

      Usuń
    2. Nasze też ma kuchnię, problem jest w nawykach dietetycznych innych niż mamy w domu :-) Ogólnie rzadko jest u nas mleko i Ania go nie zna, nie jada, nie uważam, że jest to konieczne, także owsianka manna na mleku itp a tam zupy mleczne, kakao, twarożki, serki topione...Obiady typowo "domowe", niech je na zdrowie, na małe ilości alergenów Anka nie reaguje, ale na jajecznicę już tak :(

      Usuń
    3. Jędruś idzie na 8h z pełnym wyżywieniem. Oczywiście nie od razu na 8 godzin i pewnie nie od razu przekona się do przedszkolnego menu, ale chcemy, żeby się trochę usamodzielnił, bo choć na gościnnych występach je sprawnie, to u nas próbuje wymuszać karmienie.

      Niedawno znów wprowadziliśmy Jędrkowi kaszki mleczne raz dziennie. Owsiankę z żurawiną, mannę z czekoladą, różne kombinuję, z tym akurat nie powinien mieć problemu. Gorzej z jajkami. Długo w ogóle ich nie jadł z powodu alergii i teraz ich nie chce. Ani jajecznicy, ani na twardo, nie mówiąc o sadzonych albo na miękko. Tylko w ciastach albo panierkach.
      A może wynegocjuj z przedszkolem, żeby Ania mogła mieć własne kanapki. Może akurat się na to zgodzą.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...