sobota, 28 marca 2015

Trzylatek

Trzylatek to fajny gość.
Trajkocze jak nakręcony i zadaje pierdyliard absurdalnych pytań w dowolnej jednostce czasu. Lekarka mówi, że nie czepiłaby się takiej mowy na bilansie sześciolatka. Wymawia prawidłowo wszystkie głoski. Czasem jeszcze "r" wyjdzie z francuska lub z angielska, ale coraz rzadziej.

Trzylatek jest jak sąd - wszystko, co mu powiesz bezlitośnie wykorzysta przeciwko tobie - a pamięć ma jak dyktafon.

Trzylatek jest sprawny fizycznie. Wszędzie wlezie, ze wszystkiego zjedzie, na wszystkim się uwiesi.
Zasuwa na biegówce i pedałuje na trójkołowcu, trzaska jaskółki i piruety, ślizga się na kaflach na jednej nodze.

Trzylatek lubi prace plastyczne - tak bardzo, że cały czas odkłada je sobie "na deser". Mając do wyboru rysowanie i cokolwiek innego zawsze wybierze to drugie.

Trzylatek zaczyna ogrywać mamę w memo i domino i umie grać w Piotrusia, ale i tak wybierze skakanie po łóżku.

Trzylatek garnie się do innych dzieci. Umie się dzielić, prosić i dziękować.

Trzylatek marzy, by zostać policjantem, strażakiem albo księdzem. Odprawia Msze, umie na pamięć Ojcze Nasz i Zdrowaś Mario, zaczyna modlić się własnymi słowami. A w wolnych chwilach goni złodziei z pistoletem zrobionym ze zdjętej z szafki blokady albo gasi pożar rurą od odkurzacza.

Trzylatkowi fikcja miesza się z rzeczywistością. Budzi się rano z płaczem, że pani zabrała mu jego lale, albo opowiada, że był z dziadkiem na lodach i nagle na dziadka spadło całe mnóstwo niebieskich piórek.

Trzylatek jest niezależny do bólu. Sam decyduje, w co się ubierze - i jak (na przykład na której części ciała wylądują spodnie), Co i kiedy będzie jadł oraz gdzie i kiedy pójdziemy na spacer.  A że najchętniej latałby jak go Bozia stworzyła, żył kiszonymi ogórkami, oliwkami z czosnkiem oraz kiszoną kapustą i w kółko chodził na jeden i ten sam plac zabaw, to już insza inszość.
I cały czas testuje granice autonomii. Chcesz, żeby wykonał twoje polecenie? Powiedz mu, że ma tego w żadnym razie nie robić, a będzie chodził jak w zegarku.

Trzylatek to drobina. Waży 13kg i mierzy 94cm wzrostu. Za to podstawy ma solidne. But w rozmiarze 25/26. W prezencie urodzinowym dostanie chyba (swoją pierwszą!!!)  wizytę u fryzjera;p

Oczywiście - mój Trzylatek.


Kocham Cię, mój Jędruliński.
Nawet poparzonego, potłuczonego, rozczochranego, niegrzecznego i z majtkami zamiast nauszników.
Rośnij zdrowo, syp bon motami jak dotąd i baw się dobrze w przedszkolu.

Jubilat pomagał ozdabiać:)


6 komentarzy:

  1. Ale tort!!! Pięknie! A ja już niedługo pierwszy torcik dla Magdzinki upiekę, ale ten czas leci! Sto lat Andrzejku! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego Andrzejku, niech Ci się wiedzie w życiu jak najlepiej, a dobru humor Cię nie opuszcza! ;-)
    PS. Pięknie napisałaś ten tekst Olu, zawsze zachwycam się Andrzejkiem, jego umiejętnościami i tekstami ;) Pewnie odkąd zacznie chodzić do przedszkola, będzie zadziwiał swoją pomysłowością jeszcze bardziej :) A Julianek pewnie będzie naśladował starszego braciszka, jak to zwykle międy rodzeństwem bywa :)
    Pozdrawiam! Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat! Sto lat! Wszystkiego najcudowniejszego dla Andrzejka! Buziaki :) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W imieniu Andrzejka i własnym pięknie dziękuję Wam za życzenia:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...