czwartek, 1 stycznia 2015

Rozliczenie ze starym czyli długi i nudny post na Nowy Rok:)

W Nowy Rok weszłam może nie wyspana (Julek ząbkuje i nocami jest nieszczęśliwy), może przemoczona, przemarznięta i oblodzona, ale szczęśliwa.
Kocham moich chłopców, ale wytchnienie od nich, nawet z marznącą mżawką na twarzy, działa na mnie terapeutycznie i sprawia, że wracam do nich z nową energią.
Mama 2015. To białe na kurtce, włosach i kasku to lód:D

Ładuję więc akumulatory i będę wyrywać się na narty przy każdej możliwej okazji. Dziś nawet przydybała mnie telewizja i zrobiono ze mną krótki wywiad. Mam nadzieję, że mnie wycięli, bo mózg mi zamarzł i strasznie się zacinałam. Chociaż jeśli mnie puszczą, to może ktoś się trochę pośmieje.
Zanim jednak wejdziemy w nowy, pora rozliczyć się ze starym rokiem.

Tak w skrócie:

Najważniejszy dzień roku: 14 kwietnia.
Człowiek roku: ON
Radocha roku: piękna więź między moimi synkami
Inwestycja roku: ex aequo TA i TA.
Zmartwienie roku: KLIK

Na początku tego roku było nas jeszcze troje. No, troje plus brzuch. Kończymy we wzbogaconym składzie 2+2. Dodatkowa jednostka rośnie jak na drożdżach, ma siedem zębów, 77cm wzrostu, waży 8,7kilo, uśmiecha się od ucha do ucha, gada po swojemu i łazi sobie boczkiem przy barierce łóżeczka.
Starszy brat wyżej wymienionego też nie próżnuje - gada jak najęty, staje na rękach przy dowolnej pionowej powierzchni, bawi się w rycerza z mątewką w ręce i durszlakiem na głowie, a w wannie, rozciągając węża prysznicowego staje się Strażakiem Samem.



Mama rok temu poczyniła postanowienia.
Co to ja sobie obiecywałam? A tak...

1. Do końca ciąży:
  • bez ważnych przyczyn zdrowotnych nie opuszczę ani jednych niedzielnych ćwiczeń na basenie
  • przytyję nie więcej niż 15kg względem stanu sprzed ciąży - czyli nie przekroczę 66,5kg.  Stan na chwilę obecną (kończę 25 tydzień): +5,5kg
  • Nie opuszczę więcej niż 3 posty miesięcznie;p
2. Po urodzeniu Juliana:

  •  Do ostatniej kropli krwi (lub mleka) zawalczę o karmienie piersią. Nawet gdyby Julian też okazał się "skazańcem"
  • do wakacji zejdę do 55kg
  • W rocznicę ślubu (18września) zmieszczę się w suknię ślubną bez konieczności popuszczania szwów.
  • do następnego sylwestra pozbędę się pociążowej oponki
  • Nie porzucę bloga. Będę pisać nie mniej niż 10 postów miesięcznie
  • znajdę (niekolidujące ze sobą) zajęcia basenowe dla obu moich synków tak, bym mogła chodzić z jednym i z drugim.
Pierwsza część już rozliczona. Udało się.
Druga...

Karmienie piersią - zaliczone. Nawet nie wymagało walki, choć wyrzeczeń już tak - znów jestem na diecie bezmlecznej. Mimo tego karmię Julka przeszło osiem miesięcy i końca nie widać. Chciałabym karmić go co najmniej tak długo jak Andrzejka, a moje marzenie to półtora-dwa lata.

Kolejny punkt - waga. Chciałabym ważyć 55kg, ale niestety. Ważę 50, co przy moim wzroście nadaje mi wygląd patyczaka. Może za rok...

Jak wyglądało moje wciskanie się w suknię ślubną, przeczytać możecie w poście z 18 września 2014 roku. By uczciwie się rozliczyć, powiem, że się wcisnęłam - z jednym małym "ale". Tym "ale" był mój biust matki karmicielki. Teraz jestem nawet szczuplejsza niż w dniu ślubu, ale w biuście nadal się nie dopinam.

Oponki jako takiej brak. Jest tylko ciut za luźna skóra. No i na PMS wyglądam jak w 4. miesiącu ciąży, ale co tam, PMS się kończy i znów jestem patyczakiem;p

Punkt blogowy odhaczony - dowód w pasku archiwum.

Basen - niezaliczony. Z Jędrusiem byłam raz, nawet mu się podobało, ale potem z sobie tylko znanego powodu odmawiał współpracy. Julian ma zakaz od pediatry - raz, ze względu na silniejsze niż u brata AZS, dwa, z uwagi na indywidualny plan szczepień, w którym i tak mamy zaległości spowodowane kilkoma przeziębieniami. Nadrabiamy harcami w wannie, nie zapominając o emoliencie.

Czyli zaliczone 8/9. Nie tak najgorzej:)

Cel na obecny rok: powrót na pół etatu do pracy. Trzymajcie kciuki:D

A Wam, moi Kochani Czytelnicy, 
życzę, by ten nowy 2015 rok 
przyniósł Wam spełnienie wszystkich Waszych marzeń 
i postanowień 
oraz ciepła, miłości i Bożej opieki na co dzień:)

7 komentarzy:

  1. Super, że udało Ci się trochę oderwać od domu i poszaleć na śniegu.
    Dużo szczęścia i radości w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie również - samego dobrego:)
      A na szaleństwo pogoda nie pozwalała, ale walkę o przetrwanie też lubię;p

      Usuń
  2. Fajnie wyglądasz :)
    Cele zrealizowane! Super, gratuluję!
    Powrót do pracy to duże wyzwanie - trzymam za Ciebie kciuki, ja jeszcze o tym nie myślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mnie o tyle czas goni, że po pięciu latach bez pracy tracę prawo wykonywania zawodu:(

      Usuń
  3. Czyli bilans jak najbardziej na plus. :)
    Owocnych wypadów na narty i spełnienia marzeń w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia w szukaniu pracy! Widziałam na stronie Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie kilka nowych ogłoszeń.

    Rosie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...