piątek, 30 stycznia 2015

Przesilenie

Niemoc twórcza mnie dopadła.
Ani coś napisać, ani ulepić - kicha.

To, że nie mam internetu, zauważyłam dziś, kiedy chciałam wyszukać sobie rozkład jazdy autobusu, który miał mnie dowieźć do endokrynologa. Kiedy zapytałam męża, czy na jego kompie jest, odparł, że nie ma już drugi dzień;p
Jak to??? Przez dwa dni nie włączałam neta?
JA?
Niemożliwe;p

No ale modem już naprawiony, net już jest, endokrynolog zaliczony, a weny nadal brak.
Nawet podwojenie dawki Euthyroxu jeszcze mnie nie otrzeźwiło.
Nawet andrzejkowych hasełek nie chciało mi się wyłapywać.

Jul chyba podłapał humorek ode mnie. Nieodkładalny. Pół dnia w nosidle na maminym brzuchu.
Muchy w nosie, palce w paszczy. Czyżby pierwsze natarcie czwórek? Oby nie, bo Andrzejek z buntu dwulatka płynnie wszedł w bunt trzylatka - a u mnie zero natchnienia, jaką by mu tu zabawę zapodać. Kreatywną i edukacyjną, bo oczywiście tylko takie wchodzą w grę;p No więc fruwa Andrzejek po domu i co chwilę każe się wywracać głową w dół i trząść. Biedny kręgosłup mój, że o nadgarstkach schorowanych nie wspomnę.

Nawet spanie mi nie wychodzi.

W tej bezsenności przeczytałam właśnie artykuł o niejakiej Dominice Gwit. Nie wiem, kim jest, podobno aktorką, ale żadnych jej ról nie znam. Wzbudziła jednak mój podziw tym, że zebrała tyłek w troki i w niecały rok zrzuciła niemal połowę ze swoich ponad stu kilogramów.
Ja chcę połowę jej samozaparcia. Ba, i o jedną trzecią się nie obrażę...

Tymczasem stała prośba: kopnijcie mnie w cztery litery, bo od rana znów zostaję ze stworami sama na prawie cały dzień.


6 komentarzy:

  1. Każdemu zdarzają się takie przesilenia. Ja siedzę w domu z dwójką od poniedziałku, bo syn trochę chory i nie chodzi do zerówki. Na szczęście to on jest już pomysłodawcą różnych zabaw, czasem fantazja ponosi go aż za bardzo. Ale i zalicza stany nudy, do babci też nie może pójść, bo tak samo chora. Dziś robiliśmy magnesy na lodówkę-to już akurat moja inicjatywa. Wyszło bardzo fajnie i nawet mam zamiar zrobić o tym post. ;) Nie wiem czy Andrzejek nie jest jeszcze na to za mały, ale spróbować można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z czego robiliście magnesy? Bo Jędrula uwielbia magnesy. Może i posiedziałby trochę przy modelinie, kto wie?

      Usuń
  2. Ja nie mam aż tyle do zrzucenia ale jakieś 15-20 kg by się przydało.
    Daję Tobie mega kopa na rozpęd. ;) Do dzieła kobieto, do dzieła! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, już mi lepiej.
      Ja nie mam nic do zrzucania, raczej przydałoby mi się nabrać trochę ciałka, ale podziwiam tę babeczkę za jej wytrwałość. Mnie też by się taka przydała:)

      Usuń
  3. Ojej Olu, a stawiałam, że jesteś największą twardzielką z nas wszystkich;) Zawsze Cię podziwiam za Twoje pomysły i podejście do wychowywania dzieci. Z resztą dzisiaj o Tobie nawet pisałam. Nie miej mi tego za złe:))) Tymczasem głowa do góry i trzymam kciuki za Ciebie:))) Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A za co miałabym się gniewać, dzięki za reklamę;p

      Ja twardzielką? A co mają powiedzieć samotne mamy, albo takie, które mają np. czworo lub więcej dzieci? Im należy się szacun.

      W każdym razie - dziękuję Ci.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...