czwartek, 15 stycznia 2015

Julian I Dziewięciomiesięczny:)

8 godzin przed porodem i wczoraj:)
Julek skończył 9 miesięcy.
Mierzy oficjalnie 76cm i waży 8,5kg.
Ma osiem zębów - wszystkie jedynki i dwójki.
Nosi ubranka w rozmiarze od 74 (Lidlowe) do 92(smykowe), przeważnie 80.
Papucie rozmiar 17-18 i czapa 48.

A co tam u niego?
Po pierwsze - wysypka. Teraz już wiem, że Julka, oprócz mleka, uczulają pomarańcze. Po ostatnim szczepieniu pielęgniarka zaaplikowała mu Nurofen. Szkoda, że dopiero po fakcie powiedziała, że mają tylko pomarańczowy, przecież mogłam zaczekać i podać w domu... A tak mały już po paru godzinach był w kropki i w paskudnym nastroju. Na szczęście mam w domu Clemastinum w syropie.

Po drugie - pleśniawki wreszcie dały za wygraną. Po dwóch kuracjach nystatyną i dwóch nawrotach moja mama przepisała Julkowi Daktarin i wygląda na to, że mamy już spokój.

Po trzecie - dieta. Mały jest absolutnie zafascynowany chlebem. Im ciemniejszy tym bardziej:)
Osłabła nieco jego niechęć do owoców. Wczoraj ugryzł nawet ode mnie kawałek banana, a normą stało się zjedzenie połowy małego słoiczka. Co prawda Julo dalej wybrzydza, ale jego owocowy repertuar poszerzył się o jabłka (ale tylko kosztele z Krosna, inne nadal ble) i czarne porzeczki - również z ogrodu dziadziusia.

Po czwarte - humory. Mój aniołek ma humory. Lęk separacyjny w pełni - zamykające się za mną drzwi łamią mu serce i następuje istna grecka tragedia. Bardzo też protestuje, kiedy zabiera mu się zabawkę i - tu nowość - nie da się już odwrócić jego uwagi. Chce to i już - i potrafi długo łazić za rodzicem i się żalić.

Po piąte - uczucia. Juluś zawsze był uczuciowy, ale teraz przechodzi sam siebie. Przyczłapuje, uśmiecha się, wspina tak, by mieć w zasięgu twarz, mizia łapką, obejmuje, daje buzi - czyt.: przysysa się jak glonojad i ciężko go odczepić. Co ciekawe, takie czułości są zarezerwowane tylko dla mamy i dla Andrzejka:) Poniżej - Jędruś ucieka przed buziakami:



Po piąte - zainteresowania - pierwsze to wszystko, z czego można wydobyć jakikolwiek dźwięk. Drugie to przeżuwanie wszystkiego, z czego można złapać jakiś syf - ziemi z kwiatków (my przezornie nie mamy, ale u rodziców jest tego pełno), psa dziadków, ubłoconych butów, naszych toreb i portfeli, nieumytych warzyw, a nade wszystko - miotły, mopa i nocnika Andrzejka. Trzecia pasja to jeżdżenie wszystkim po podłodze z głośnym odgłosem pierdzenia "Brrrum" na ustach. Muszę chyba kupić jakieś bezpieczne resoraki.

No i po szóste - postępy.
W tym miesiącu Julek po raz pierwszy w pełnym znaczeniu tego słowa wstał. Wstawanie doskonalił przez cały pobyt u dziadków i teraz pozycja stojąca jest jego ulubioną. Potrafi łazić bokiem przy meblach i ścianach, przytrzymany od przodu za rączki zrobił (na badaniu) dwa kroki. Stawia też swoje pierwsze kroki z chodzikiem pchaczem, z tym, ze dla bezpieczeństwa zablokowałam na razie tylne kółka. No i, co najważniejsze, Julek umie bezpiecznie przejść ze stania do siedzenia lub czworaków a także kucnąć, podtrzymując się jedną ręką.
Co jeszcze? Julek bije brawo. I to już nie piąstkami, a całymi dłońmi:) "Papa" do lustra nauczył się już miesiąc temu. Teraz zdarza mu się i na komendę;p
Pobyt w Krośnie i mieszkanie w domu zaowocowało kolejną nową umiejętnością - Julo nauczył się wdrapywać po schodach. Mało zawału nie dostałam, kiedy to zobaczyłam. Radził sobie całkiem dobrze, ale wolałam go jednak asekurować.
Nowością jest picie z niekapka. Jul to potrafi, ale nie lubi. Pierś mamy zdecydowanie górą!
Postępują próby komunikacji. Do tej pory rozszyfrowałam "abu" (=ale fajnie), teraz doszło "giziii" (=mama, weź mnie na ręce) i "leeee" (=jeeeść!!!);p. No i w końcu padło wyczekiwane "tatata" - ale tylko raz i do mamy;p
Kolejna nowość to zabawy wodą. Julian siedzi już tak stabilnie, że bez obaw kąpię go na siedząco. Daję mu zabawki, a mały chlapie, próbuje wylewać (idzie mu świetnie), przelewać (bez skutku) i, a jakże - pić wodę (z kubeczka lub bezceremonialnie prosto z wanny, pochyliwszy się w przód). W wannie trzeba go jednak pilnować, bo próbuje wstawać i łazić, a mata antypoślizgowa nie przykrywa całego dna wanienki.
Teraz zapraszam na fotourywki z dziewiątego miesiąca życia Julianka:

Mama, gdzie te zęby?!

No, tak lepiej:)

Z drogi, śledzie, bo Król Julian jedzie!!!

Gdzie bracia się bawią, tam wióry lecą




A w przyszłym miesiącu - prowokacja masłem, rekonesans w poszukiwaniu nowego fotelika samochodowego, wrażenia na temat krzesełka do karmienia i sama jestem ciekawa, co jeszcze;D

11 komentarzy:

  1. Dziękuje za ten wpis! Jestem mama 4 miesięcznej Elenki :) dopiero wprowadziłam jej jabłuszko - na pomarańcze długo sie nie zdecyduje ;) często maluszki nabywają uczulenia od nich. Dzięki tobie wiem, czego moge sie spodziewać :)
    Staram sie walczyć z mała juz od miesiąca, zostawiać z babcia, tata (który lprzebywa za granica), by nie była mami cycem. Czasami nie jest łatwo, ale wiem, ze to wszystko dla jej dobra. Muszę u siebie "wyprodukować" post o przyzwyczajeniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      Co do tej "mamozy", to po prostu taki etap rozwoju i nie przeskoczymy tego. Możemy tylko przeczekać. U was prawdopodobnie też taki moment nadejdzie, choćbyś nie wiem jak córę przyzwyczajała. Przechodziłam to ze starszym synkiem, a teraz mam to samo z Julkiem. U Sama nigdy nie walczyłam z moimi dziećmi i starałam się raczej dać im tyle swojej bliskości, ile potrzebują (starszy-niezależny mniej, młodszy-przylepa bardzo dużo). Wydaje mi się, że dziecko, które ma poczucie bezpieczeństwa prędzej odpuści niż takie, którego mama od niego ucieka. Wiadomo, każdy musi się czasem zresetować, mama też, ale nie róbmy z niemowlaka przedszkolaka;p

      Co do alergii, starszemu synkowi dałam cytrusy dopiero po ukończeniu roku, choć wcześniej bez sensacji przewinęły się jako olejek w kroplach witaminowych. Młodszy też jeszcze nie dostał pomarańczy jako takich, ale na smak pomarańczowy, zarówno w kroplach jak i w tym nieszczęsnym nurofenie, zareagował wysypką. Co ciekawe, na cytrynę czy mandarynki, na które ja sobie czasem pozwolę, nie reaguje wcale.

      Usuń
  2. Ależ to już duży chłopiec :). Świetnie się rozwija - i te ząbki bajeczne... :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      O tak, zębiasty to on jest:) Na szczęście mnie nie gryzie:)

      Usuń
  3. Cudnie rozwija się Twój Julek!:) Zazdroszczę zębów. Moje maleństwa niestety późno mają wszystkie zęby, ale widać taka ich uroda. Widać, że z Julka jest taki kochany śmieszek i taki bardzo radosny chłopczyk. A Ty bardzo łądnie wyglądasz. JUż doszłaś do Siebie po porodzie. Gratuluję. Serdecznie pozdrawiam i zdrowia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem, czy wczesne ząbkowanie jest takie dobre... podobno im zęby później wychodzą, tym są mocniejsze.
      Julek faktycznie jest bardzo pogodnym dzieckiem, właściwie ma tak od początku.
      A mnie jest pół. Chętnie bym trochę przytyła:)

      Usuń
    2. Ja znowu musze uważać z wagą, bo mam tendencje do tycia :-( wiec jestem ostrożna :-)

      Usuń
  4. Śliczności. ;)
    Szybciutko się Julek rozwija, mądry i sprytny synek Ci rośnie. Fajnie, że na tym etapie ma już tyle ząbków, nas ich brak przez długi czas ograniczał w jedzeniu czegoś innego niż rozdrobnione jedzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julian dziękuje za komplementy. Co do zębów, Julek rzeczywiście ładnie gryzie i żuje, ale to chyba dlatego, że trenuje na skórce z chleba:) Zaczął, kiedy miał dwa zęby na dole. Kwestia doświadczenia mojego jako mamy - z Andrzejkiem się cackałam i miksowałam na byle kwęknięcie, Julkowi na więcej w tej materii pozwalam:)

      Usuń
  5. Pozdrawiamy Was bardzo serdecznie! Julek jest cudny! Masz szczęście,że Cię nie gryzie. Madzia ma ciągle dwa zęby, a zdarza jej się je zacisnąć w najmniej oczekiwanym momencie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzejek mnie gryzł na etapie dwóch zębów na dole i czterech na górze. Rozwarłam parę razy małe szczęki, zabrałam pierś, mówiąc dobitnie, że nie wolno gryźć mamy i skończyłam karmienie, wracając do tematu, kiedy oboje ochłonęliśmy. Parę razy wystarczyło:)

      A Julek kłania się w podziękowaniu za komplementy i ma nadzieję w końcu poznać Madzię:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...