wtorek, 27 stycznia 2015

A co TY jadłeś dzisiaj na obiad?

Bo dziś (a może raczej wczoraj, bo już po północku) Julo od rana wsunął:
  • miskę owsianki + piętka chleba
  • mały słoik suszonych śliwek dla niemowląt+kilkanaście chrupek kukurydzianych
  • ok. 200ml jarzynówki z makaronem
  • porcyjkę indyka z kaszą perłową i marchewką
  • znów chrupki kukurydziane
  • ok. 150ml kaszki kukurydzianej na maminym mleku
  • 8 razy pierś.

Tyle oficjalnie.
Nieoficjalnie próbował pożreć jeszcze moje witaminy z talerza, gazetkę z Biedry, ojcowe spinacze do papieru, surową soczewicę, którą Jędrkowi udało się dołapać i rozsypać, podstępnie zdobytą fioletową kredkę woskową Andrzejka i ziemniaka wprost z pudła. Oraz brzeg nosidła i krzyżyk, który miałam na szyi. Dobrze, że choć ziemniak był "bio";p Na tym go przyłapałam, ale tatuś skrzętniej korzysta z faktu, że Julo jest dzieckiem samowystarczalnym i pozwala mu na więcej swobody. Tak więc co Julcio znalazł, kiedy byłam na zakupach, to jego;p
Biedne, głodzone dziecko, hehe.

Do niedawna śmiałam się z takiego zbierania z dywanu każdego paproszka, "bo zje".
Moje pierworodne dziecko NIGDY nie zjadło niczego, co nie było do tego przeznaczone. Ot, jakiś mały plusik mania w domu niejadka z silnym odruchem wymiotnym. Nawet zdjęcia Andrzejka
z czymkolwiek w paszczy są u nas unikatem.Tymczasem Julek ma głównie takie;p





Julek to mały odkurzacz. Zje (z małym wyjątkiem w postaci owoców) wszystko, co mu nie ucieknie. Wsadzi do paszczy, przeżuje i połknie, nie patrząc na tworzywo, konsystencję i konsekwencje.
Żadna wielkość kawałków mu niestraszna. Z tego powodu na naszej podłodze (oraz w nisko położonych szafkach, szufladach i na brzegach stołu, bo nawet tam skubaniec już dosięgnie) nie ma prawa znaleźć się nic, co zmieści się w Julkowej paszczy albo zawiera odgryzalne części.
Na przykład mata piankowa została pozbawiona środków z cyfr 4,6,8 i 9, a wyszydełkowany przez koleżankę mojego brata miś Paddington - swoich szydełkowych guzików. Pod ochroną znalazły się też resoraki, układanki, a nawet pluszaki Jędrka.
A jakie poszukiwania były w domu, kiedy chłopcy roztrzaskali o podłogę elektroniczny termometr
i po poskładaniu okazało się, że brakuje jednej bateryjki...

Pogryzione palce to u mnie norma - wsadzam je do paszczy łakomczucha za każdym razem, kiedy widzę, że przeżuwa coś, czego mu nie dałam - taki odruch Pawłowa;p

No i jeszcze hit - wczoraj odbyła się bezpośrednia prowokacja Julasa masłem. Jeśli nic mu nie będzie, wprowadzam je do diety.
Julo wciął chleb z masłem i szynką. Kto zgadnie, jak to się stało?;p
Jeśli nikomu się nie uda, rozwiązania zagadki szukajcie w podsumowaniu dziesiątego miesiąca życia Julka - już w Walentynki:)

12 komentarzy:

  1. Apetyt mu dopisuje ;)
    Moja tez kiedys zlapala surowego ziemniaka. Moze my sie nie znamy i sa naprawde smaczne skoro dzieci je tak palaszuja ;)
    Moja jak jej chce zabrac jedzenie to ucieka. Swoja droga polasila sie i zjadla moja kanapke z chrzanem(!) i syznka! Tzn szynka trzepnela na podloge a chrzan zlizywala z chleba :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrzan dobra rzecz:)
      Chociaż Julek szyneczką też nie pogardził.

      Usuń
  2. Hej, a jak robisz kaszke na swoim mleku? wszedzie czytalam, ze mleko zawiera enzym, przez ktory kaszki nie robia sie geste, masz na to jakis sposob?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie kaszka po pewnym czasie rzednie, ale nie przejmuję się tym. Zresztą mój syn nie czeka, aż znowu się upłynni;p
      Pewnie nie działoby się tak, gdyby mleko zagotować, ale mnie szkoda niszczyć w ten sposób masę wartościowych składników.

      Usuń
  3. I ja ma taki odkurzacz w domu w postaci Olusia. A puzzle piankowe już dawno wyniesione i spakowane, bo porozgryzałby je na strzępy. ;)
    U nas też apetyt zawsze na maksa, jakbyśmy go głodzili. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a jeszcze trochę i żebra będą na wierzchu. Chyba pora na powtórkę badań tarczycy;p

      Usuń
  4. Doskonale cię rozumiem bo u mnie w domu odkurzacze w ilości 2

    OdpowiedzUsuń
  5. muszę spróbować dać owsiankę swojemu dziecku jestem ciekawa czy polubi bo do tej pory jeszcze nie próbowalismy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas owsianka wymiata - i błyskawiczna z holle, i z górskich płatków - Andrzejek dostaje już normalnie na krowim, a Julkowi robię b. gęstą na wodzie i łączę z moim mlekiem. Polecam, młodzi wsuwają aż miło:)

      Usuń
  6. Żeś mnie przestraszyła... Ania nie brała nic do buzi, nie zabezpieczaliśmy szuflad, chemii, nic. strach się bać, jak młody podrośnie - że będzie inny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się bać na zapas, i tak wyjdzie w praniu. U nas obu ciągnęło do kabli i do kapci, ale tylko Julek zjada absolutnie wszystko, co znajdzie się na jego drodze. Andrzejek tak nie robił, za to gołymi rękami pokonywał wszelkie zabezpieczenia kurków, kontaktów, szuflad, lodówki i czego tam jeszcze. To ja już wolę julkowy pociąg do jedzenia.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...