poniedziałek, 15 grudnia 2014

Wybieramy nosidełko ergonomiczne

Po ostatnich przygodach w szpitalu dziecięcym stało się dla mnie jasne, że, jeśli ktokolwiek z nas chciałby gdziekolwiek wybierać się z dwójką dzieci, niezbędny - oprócz wózka - staje się dodatkowy sprzęt.

Mąż w takiej sytuacji wybiera dostawkę dla Andrzejka, ale przed nim Jędruś czuje respekt i raczej nie próbuje mu uciekać.
Ja to inna sprawa. Mamie się zwiewa przy każdej możliwej okazji - Andrzejek wie, że z wózkiem na pewno go nie dogonię - ciężko biec zakosami za zwinnym dwulatkiem pchając przed sobą szeroką kolubrynę lub parasolkę na małych podwójnych kółkach. Z powodu ucieczek Jędrusia boję się brać go na dostawkę, kiedy nie ma z nami męża.

Już dawno wpadłam na pomysł, by, w razie niesubordynacji, w wózku jechał Andrzejek. Tylko co wtedy z Julkiem?
Julka wtedy muszę nieść ja. Do niedawna - w chuście. Uwielbiam naszego Johannesa, Julek również, ale nie było to dla nas rozwiązanie idealne.
  • Po pierwsze - wiązanie chusty trwa. Nawet najbardziej byle jakie motanie to około dwóch-trzech minut, a w takim czasie Jędruś jest w stanie zniknąć mi z zasięgu wzroku.
  • Po drugie - średnio nadaje się na spacery. Nie sposób, motając się lub rozwiązując w warunkach plenerowych, uniknąć majtania ogonami po ziemi, wszak to co najmniej 3,5m materiału.
  • Po trzecie, dla mnie najważniejsze, przez moje perypetie zdrowotne, miewam problemy ze stawami, szczególnie nadgarstkami, a te są niezbędne dla dobrego dociągnięcia chusty. Czasem zwyczajnie nie daję rady i muszę zrezygnować - a wtedy siłą rzeczy musimy zrezygnować ze spaceru.

Dlatego jak na zbawienie czekałam na moment, kiedy Julek usiądzie samodzielnie - to właśnie tę umiejętność uznaje się za wyznacznik gotowości na przesiadkę z chusty do nosidełka ergonomicznego (takiego, w którym dziecko ma szeroko rozstawione nóżki w kształt litery
"M" lub, jak kto woli, "na rozjechaną żabę", a jego ciężar spoczywa głównie na biodrach rodzica) a tylko takie, jako najzdrowsze dla kształtującego się kręgosłupa i stawów biodrowych, brałam pod uwagę.

Stało się to około trzech tygodni temu - Jul po prostu klapnął pupą na podłogę dając sygnał, że już możemy zamawiać nosidło.

Po przekopaniu chustoforum w poszukiwaniu wskazówek, miałam trzy typy: Tulę, Manducę i Bondolino. Tulę udało mi się spotkać przypadkiem - zwyczajnie podeszłam do obcej kobitki, u której wypatrzyłam ją w koszu pod wózkiem, popytałam o to nosidło, a ona pozwoliła mnie i Julkowi je przymierzyć. Przymierzyłam i wiedziałam, że Tuli nie kupimy - pasy naramienne, nawet po maksymalnym skróceniu i przełożeniu na krzyż, były dla mnie za długie i było mi zwyczajnie niewygodnie.
Bondo i Manducę mierzyłam u pani, która ogłosiła na portalu, że chce sprzedać to pierwsze, bo kupiła to drugie:)
Bondolino było wygodniejsze dla mnie, ale jakieś takie maławe. Miałam wrażenie, że Julo dłużej niż do roku w nim nie pojeździ. Już w chwili przymiarki, kiedy miał niecałe osiem miesięcy, panel kończy mu się w połowie łopatek.
Manduca ma wydłużany panel.


By zwiększyć jego wysokość, wystarczy rozsunąć zamek - i po rozsunięciu panel sięgał Julkowi po uszy.

Zdecydowałam się więc na Manducę i, po dłuższych poszukiwaniach, w końcu znalazłam okazyjną ofertę.

Tak oto, dzień po feralnych przygodach w szpitalu, dojechała do nas nasza brązowa gąsieniczka:)


mój "Maniek" w pełnej krasie:)

Kapturek. Przed deszczem nie osłoni, ale może stanowić dodatkowe wsparcie dla główki, kiedy dzieć uśnie

to podpięte pod gumkami to wkładka dla noworodków i małych niemowląt

Wkładka rozwinięta. Na panelu nosidła podpina się ją zatrzaskami. Dziecko może jeździć bez niej, gdy osiąga rozmiar ubranek ok. 68

Moje nosidło jest zrobione z sukna bawełniano-konopnego, ma grube pasy naramienne i solidny pas biodrowy. Wyglądało porządnie, nic tylko próbować.

Wrażenia?
Kiedy Andrzejek zobaczył, jak Julo fajnie sobie jeździ na mamie, sam zażądał przejażdżki. Włożyłam go sobie na plecy, nosiłam chyba przez 10minut (potem zaczął mnie ciągnąć za włosy i szczypać po szyi) i powiem Wam, że nie czuję wielkiej różnicy między prawie 13kg Andrzejka a ok. 8,5kg Julka. Obu nosi mi się lekko zarówno z przodu, jak i na plecach. Podobno można też na biodrze, ale nie próbowałam, bo raz, żem krzywa jak chiński paragraf, a dwa, że za leniwa na zmianę ustawień wszystkich pasów, pasków i paseczków;p
Póki co stwierdzam, że z Julkiem wygodniej mi z przodu (bo się przytula i nie wierci), a Andrzejek... Andrzejek jest za ruchliwy na jakiekolwiek nosidło.

tu najlepiej widać tę zalecaną przez fizjoterapeutów pozycję "żabki"


No, matka, wiśta! Wiooo!!!

Nosidło ma masę regulacji, ale, jeśli cały czas ten sam dorosły nosi w nim to samo dziecko, wystarczy ustawić je raz i tak zostawić.
I ja skwapliwie z tego korzystam, bo ostatnio Julkowi rżną się zęby i jest nieodkładalny, a Jędruś taryfy ulgowej nie daje. Doszło do tego, że przez ostatnie dwa dni prawie nie zdejmowałam nosidła i, kiedy akurat nie nosiłam Julka, zwisało mi ono z bioder jak fartuszek;p
W sobotę padł mój rekord noszenia non stop - na całe popołudnie zostaliśmy z chłopakami zupełnie sami, nawet mama męża do nas nie zajrzała;p. I tak Julo jeździł na mamie przez bite dwie godziny, a potem, o dziwo, żadne z nas nie czuło się połamane. A w międzyczasie powiesiliśmy pranie, zrobiliśmy obiad i oczywiście pacyfikowaliśmy Andrzejka:)

Tak więc szczerze polecam to nosidło:) A chusta zostaje z nami, bo nosidło czasem będzie wymagać prania. No i za parę lat chłopcy będą mieć z niej fajowy hamak:)



11 komentarzy:

  1. Świetne. Widzę, że producenci w końcu wzięli się za swoje produkty i coraz więcej na rynku nosideł, a nie wisiadeł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy wklepałam w wyszukiwarkę allegro "nosidło ergonomiczne", pierwsze, co się wyświetliło, to wisiadła BabyBjorn:(
      Sporo rodziców nie wie, że wisiadła są szkodliwe i kupują je, bo są znacznie tańsze od ergo. Osobiście żałuję, że pediatrów nie uczula się na to.

      Usuń
    2. u nas uczula polozna srodowiskowa, pokazala mi tez jak motac w chuste, ale 2x, co mnie zdziwilo, bo to wiazanie nie trzyma glowy...niby 4 tyg dziecko ma juz silna, hmmm
      Ja niestety ortodoksem nie jestem, jesli mam gdzies wyjsc z dwojka szybciej niz Bro usiadzie wchodzi w gre nosidlo ergonomiczne Marsupi, dedykowane od urodzenia, zapewnia prawidlowa pozycje nog, podtrzymuje glowe, a plecki oplataja pasy na rzepy. Jest to dla mnie kompromis miedzy wozkiem a chusta, bo z wiazaniem tej ostatniej nie zamierzam robic popisow w przychodni ani zamiatac polami brudow...
      manduce ma moja siostra i bardzo im sie sprawdzala, choc latem w gorach plecy mocno sie poca, jak zreszta przy kazdej formie noszenia :)

      Usuń
  2. Super to nosidło :) Oczywiście wkładka dla niemowląt to pomyłka bo tak jak pisałaś dziecko MUSI samodzielnie siedzieć żeby móc je w takie nosidło włożyć :) Podoba mi się Wasze nosidło, ja z pewnością też jak przyjdzie na nas czas zaopatrzę się w ergonomika, bo jest super rozwiązaniem na szybkie wsadzenie dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najpopularniejsze obok bondolino ergo w Europie. I wcale się nie dziwię, bo jest genialne:) Jedyne, do czego się doczepię, to cena. Ja kupiłam nosidło na gwarancji za trochę ponad połowę ceny nówki, na nowe nie byłoby mnie stać:(

      Usuń
  3. Przy jednym dziecku nie myślałam o takich udogodnieniach. Poza tym nie jestem do nich przekonana. Jednak w Twoim przypadku i po ostatnim ganianiu z chłopcami w przychodni, wcale się nie dziwię, że skusiłaś się na ten gadżet. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy Andrzejku próbowałam tylko chusty, ale jej nie polubił. Podobnie jak nosidełka mei-tai, które na chwilę miałam pożyczone. Nie miałam więc okazji docenić, jaka to wygoda. Teraz doceniam w pełni, pieniądze już odżałowałam, bo widzę, że są trafnie ulokowane:)

      Usuń
  4. Ja starszego Synka nosiłam najpierw w chuście potem w nosidle - o takim: http://zielonashamandura.blogspot.com/2013/08/kangurzyca-byc.html , a młodszy póki co w chuście. Dzięki za podpowiedź żebym starszemu misia motała jak wkładam w chustę młodszego Syna - super nam się to sprawdziło.
    A i już dawno temu miałam Ci napisać że podziwiam Cię że znajdujesz czas na regularne pisanie bloga a szczególnie że pisałaś jak Julek się urodził i miałaś dwóch do ogarnięcia ;-) Ja czasem nadal nie ogarniam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. I cieszę się, że porada się sprawdziła, u nas też to zdaje egzamin.
      Ja też nie zawsze ogarniam, ale muszę mieć jakąś chwilę z dnia tylko dla siebie nawet kosztem ogarniania domu - akurat tuż po porodzie pisanie było dla mnie najlepszym oddechem:) Miałam też to szczęście, że moje młodsze dziecko jest z tych prawie zupełnie bezproblemowych.
      Teraz już ogarniam się trochę lepiej, ale Julo zrobił się bardzo mobilny i po całym dniu ganiania czasem zwyczajnie zasypiam razem z chłopcami, co widać po częstotliwości pisania:p
      Ja Cię z kolei podziwiam za robótki ręczne i restaurowanie mebli. Sama kompletnie nie mam iskry bożej w takim kierunku.
      A Wasze nosidło to MT czy hybryda?

      Usuń
    2. Mei Tai, uwielbiam je i już się nie mogę doczekać aż będę mogła wsadzić w nie młodszego syna. Z wiązaniem i dociąganiem chusty jednak schodzi trochę dłużej a jak mi starszy rowerem po klatce szaleje to każda minuta się liczy ;-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...