niedziela, 14 grudnia 2014

Osiem miesięcy Julka

Niby dużo się działo, a jakoś tak niepostrzeżenie przeleciał mi ten ósmy miesiąc z Julkiem.
Dopiero teraz złapałam się na tym, że dziś czternasty, trzeba pisać miesięcznicę, nie przygotowałam się. Wstydź się, mamusiu;p

No więc tak: wymiarów nie ma. Julek jest bezwymiarowy;p Od wieków nie był mierzony ani ważony u pediatry. Domowymi metodami wychodzi 8,5kg i 76cm, ale nie wiem, na ile to prawda.
W każdym razie ubranka w rozmiarze już głównie 80, pampersy 4, wielorazówki spięte na M to już właściwie biodrówki, ale spięte na L mu lecą, bo chudy;p

Je ładnie prawie wszystko - chrupki kukurydziane, skórkę z chleba, kaszki na moim mleku, coraz bardziej wymyślne zupy - teraz już na wywarze mięsnym. Tylko z owocami nadal kłopot, nawet jeśli raz coś mu podejdzie, najdalej dwa dni później już jest fuj. Nawet suszone w roli gryzaków nie przechodzą.
Z alergenów wprowadziłam łososia, żółtko i pomidory, na które sama jestem uczulona - udało się, Jul nie zareagował źle na nic z tych rzeczy, a ryba awansowała na nr 1:)

Jeśli chodzi o postępy rozwojowe, Julo raczkuje jak torpeda. Dawno przestał już pełzać i czworakuje w tempie mojego szybkiego marszu.

Siada całkiem sprawnie z dowolnej pozycji, siedzi stabilnie i prosto jak struna. Mimo tego nie za bardzo chce jeść w krześle do karmienia. Tam odchodzą tylko próby BLW, zupa jak dotąd w foteliku samochodowym albo bujaczku.


Klęczy z podparciem, solo przez chwilę też daje radę. Na kolanach łazi przy wszystkim, co da się przesuwać, nawet przy jeździku Andrzejka.

Wstać na stopy mu nie pozwalamy - zalecenie z rehabilitacji. Odwracam jego uwagę, kiedy tylko widzę, że próbuje - i idzie mi to coraz trudniej, bo Julek aż się rwie do pionu. Niedługo pewnie już nie uda mi się tego zatrzymać. Na razie pozycja "krakowiaczek jeden" jeszcze mu wystarcza.

Zaciśniętą piąstką robi papa Jędrusiowi i swojemu odbiciu w lustrze. Własne odbicie to w ogóle ostatnio spektakl wszechczasów - Julek śmieje się z niego do rozpuku.
A co do łapek, to nie wiem, dlaczego trzyma je w piąstki - do raczkowania czy chwytania łatwo się otwierają, nawet chwyt pęsetowy Jul ma już opanowany.

Pięknie bawi się z bratem i potrafi domagać się tej zabawy - przyłazi, zaczepia i zaczyna marudzić, kiedy się przerwie:)



Od dawna już Julek śledzi wzrokiem upadające przedmioty - nowość to celowe wyrzucanie. Jeśli mu się ich potem nie poda, wyraża niezadowolenie.

W mowie przełomów brak. Nadal gaworzenie i nadal nie ma wołania taty. Jest za to głoska "o" w sylabach, jest "dzi", "si", "zi", nieśmiało pojawia się "ka".
Chociaż może i jakiś mały przełomik jest: "ma-ma" jest tylko w momentach niezadowolenia, a w chwilach szczęścia pada "abu" - na razie tylko Julo wie, co to znaczy, ale okoliczności są zawsze te same - kiedy ktoś bierze młodego na ręce.

Z mniej przyjemnych nowości - pleśniawki. Od środy smaruję nystatyną i wygląda na to, że pomaga, bo już prawie ich nie ma. Lekarka profilaktycznie kazała mi też smarować brodawki, by uniknąć wzajemnego zakażania się w nieskończoność - tak też robię.

Na koniec zęby. Są cztery, w drodze co najmniej dwa kolejne. Na razie wygląda to, hmmm, nietypowo:




A co za miesiąc?
Na pewno wstawanie.
I może wspólne kąpiele z bratem?

A na koniec mała zapowiedź następnego posta, który będzie o tym, w czym się teraz przytulamy:)

8 komentarzy:

  1. Moja ma prawie 9 ale o raczkowaniu nei ma mowy. Polozona na czworaka w pewnym moemncie rece przesuwa do przodu a nogi "ciagnie" jakby byly bezwladne;p Cos na sty pelzana lub czolgania. Za to na nogi sie rwie tez okropnei i spokojnei wzdluz mebli sie przesuwa. Bedzie keidys przez to miala krzywe nogi;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, ja w tym wieku ganiałam podobno i nogi mam proste:)
      A Twoja córa może w ogóle nie będzie łazić na czworaka, tylko szybciej zacznie chodzić.

      Usuń
  2. super chłopak :-)
    widze zwiastun nosidla, dlugo wyczekalas:-) ja sie od chusty chyba migac bede zima, bo nie widze tego zawijania, dociagania na kombinezon,kurtkowania, ogarniecia Ani i nie padniecia trupem... moze sil po porodzie jednak mam troche mniej...wozek w piwnicy, ogolnie wychodzimy tylko z mezem, sami dlugo sie nie zbierzemy chyba, zapowiada sie trudny sezon...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałam najpierw, aż usiądzie. Kiedy w końcu usiadł, zaczęłam przeglądać wątki nosidłowe, potem szukać okazji do przymiarki, a kiedy wiedziałam, co chcę - okazji cenowej. Wszystko razem trwało 3 tygodnie, ale nosidło już mamy i uwielbiamy, będzie o nim jutro lub pojutrze, kiedy post się skleci i więcej zdjęć narobi.

      A Tobie wcale się nie dziwię, ja pierwszy raz wyszłam z dwójką, kiedy Julo miał nieco ponad pół roku - mały w chuście, duży w wózku. A Ty jesteś 3 tyg. po cc, więc o czym my tu mówimy:) I tak Ci zazdroszczę formy.

      Usuń
  3. Kochany maluch :)
    Ach te owoce, smaczniejsze niż warzywa więc powinny być lubiane... ale z drugiej strony to nei sezon na owoce (no chyba że egzotyczne) więc bez obaw :) pewnie jak przydzie lato to się rozkocha w truskawkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Julo woli konkrety. Po zupie rybnej ostatnio płakał, kiedy się skończyła, a kiedy podałam mu na tacce kawałki banana, to nawet nie wziął do buzi, tylko sprawdzał, czy potrafią latać, a z podłogi wyżerał je Jędrek. Ech...

      Usuń
  4. Zdjęcia świetne. Brawo za postępy!
    U mnie Oli najpierw zaczął chodzić za rączki a później raczkować. ;)
    Filmik z chłopakami genialny, uśmiałam się, że hej. Macie mocne łóżeczko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie się dzieciaki rozwijają:) Nadrobiłam Wasze miesięcznice - Twój synek bardziej przypomina mi Andrzejka. Jędrul co prawda raczkował dużo wcześniej, ale chodzić zaczęli niemal dokładnie w tym samym momencie.

      A łóżeczko mamy na sprężynach - z płozami do bujania. To zdaje się Gluck - nie wiem, ilu dzieciom do tej pory służyło, ale trzyma fason;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...