czwartek, 11 grudnia 2014

Ja to mam szczęście

czyli recepcyjnych perypetii część druga.

Źródło: jakleczyc.com.  U nas nie tak duże, ale uparte, skubańce
Jak już wspominałam, z powodu pleśniawek Julka, które nie dały się usunąć dezaftanem, fioletem ani witaminą C, musiałam uciec się do mocniejszej artylerii.

Zadzwoniłam więc wczoraj rano do przychodni i poprosiłam o połączenie z moją panią doktor.
O co chodzi? - pyta pani w rejestracji. Odpowiedziałam, a pani mi na to, że doktor prosi, żeby z nią nie łączyć, ale ona zaraz przekaże.
No więc czekam, czekam, CZEKAM... wróciła i mówi, że pani doktor bez rozmowy nystatyny nie wypisze (potem pomyślałam, że w sumie słusznie) i prosi, żeby przyjść po pacjentach.
Pytam, czy brać dziecko, bo ono zdrowe, tylko pleśniawki ma.
Pani odpowiada, że nie, po co wlec dziecko, mama wystarczy.

Przychodzę, mówię ładnie dzień dobry, przedstawiam się i powołuję na rozmowę sprzed pół godziny.
Pani (sądząc po głosie, ta sama): To proszę zapytać, czy dr Z. panią przyjmie i wrócić po kartę jeśli się zgodzi.
Pomyślałam swoje, ale udałam się posłusznie do lekarki.
Znów się przywitałam i wyłuszczam sprawę.
Pierwsze pytanie pani doktor:

"NO A GDZIE JULIANEK?"

Receptę ostatecznie dostałam bez problemu, ale komunikacja interpersonalna w mojej przychodni chyba jednak wymaga poprawy;p

6 komentarzy:

  1. Nasze rzeczywistość przychodniowo-lekarska niestety nie jest różowa. Panie i tak były miłe, co dziś jest na wagę złota :). Pozdrawiam ciepło (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo akurat te panie są miłe, tylko przekaz informacji szwankuje. Ale w porównaniu choćby z rejestratorkami z poprzedniego posta to naprawdę niebo a ziemia:)

      Usuń
  2. Ba bo pani doktor swoja drogą a pielęgniarka swoją. Każdy ma swoje metody leczenia i podejście do choroby. ;) Nie martw się, takie cyrki są wszędzie, u mnie również. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny Julianek oby specyfik zadziałał!
    Co do przychodni to my mamy Panią doktor wspaniałą, jest super lekarzem ale jak ktoś jej zajdzie za skórę np. my się ostanio spóźniliśmy (wiadomo jak jest z dizeckiem nie?) to taki ochrzan dostaliśmy że szok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas doktorka super, rejestratorki też ok, tylko między sobą nijak nie mogą się dogadać;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...