sobota, 8 listopada 2014

Planeta Dziecko, mini-konkursik i cięta riposta

Byłam wczoraj na warsztatach "Planeta Dziecko".
Powiem tak - więcej się chyba na tego typu warsztaty wybierać nie będę. Był sensowny wykład dietetyczki Magdaleny Makarowskiej i fajne wystąpienie ratownika medycznego, które jednak utonęły w zalewie, że tak to niepolitycznie ujmę, pierdół - czyli nachalnej reklamy mleka modyfikowanego Enfamil, Polskiego Banku Komórek Macierzystych liczącego sobie ponad półtora tysiąca za pobranie krwi pępowinowej i ponad 500zł za roczne przechowywanie, pokazu wlewania wody we wkładkę poporodową Canpol, która od innych lepsza jest, bo cienka i wcięta w kroku, bielizny Alles mama (skądinąd naprawdę ładnej, tylko dlaczego w ciągu ostatniego roku prawie dwukrotnie podrożała?) i jakiejś szkoły angielskiego uczącej metodą Helen Moron, ekhm... Doron dzieci - uwaga! - od trzeciego miesiąca życia. Suuuper, nie?
Zabrakło niestety stoiska firmy Womar - tuż obok wejścia na warsztaty stał baner z reklamą nosideł Eco i chust tkanych. Liczyłam na nie, bo szukam nosidła ergonomicznego dla Julka, Womara też brałam pod uwagę i miałam nadzieję na możliwość przymiarki:(

Ale nie żałuję, że poszłam - na miejscu spotkałam dwie niewidziane od pięciu lat koleżanki ze studiów i przesympatyczną Lidię, autorkę bloga Retro-moderna:)
Always look on the bright side of life...

A, no i jeszcze mini-mini-mini rozdanko. Kto chce słowniczek pięciojęzyczny dla dzieci, lubić nas, ani obserwować nie musi, niech tylko wyrazi tę chęć w komentarzu i poda maila. W razie mnogiej ilości chętnych w ruch pójdzie maszyna losująca "Jędruś". Ewentualne losowanie w czwartek (13-go) po naszym powrocie z Krosna (a zdjęcie słowniczka dodam, kiedy aparat mi się naładuje;p)

***

A na koniec jeszcze dzisiejszy popis mojego pierworodnego.


Po powrocie z pracy mąż relacjonuje:

T: ... I wtedy ten gość powiedział mi, że w moim ostatnim artykule wyranie zaznaczają się wpływy...
A: Palikota!

13 komentarzy:

  1. Ja chcę słowniczek ;) my trochę krócej urlopujemy się w tych samych okolicich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wypoczywajcie, bo potem znów smog i hałas;/

      Usuń
  2. Ja też chcę słowniczek :D
    Ja jeszcze w ciąży byłam na warsztatach bezpieczny maluch i też zostałam zalana reklamami... ale wśród marketingowego bullshit'u wyłapałam ciekawe informacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej nie pójdę, chyba, że dowiem sie o jakichś warsztatach naprawdę wartych uwagi. W maju miałam iść na "Mamo to ja", ale Julek się rozchorował. Miejsce odstąpiłam innej mamie i na początku trochę było mi żal. Teraz już warsztatów nie żałuję - jedynie Julasa, że trochę się nacierpiał.Ale co tam, było minęło.

      Usuń
  3. Szkoda. Ale wyszłam z domu itp :-) A staniki kupowałam ostatnio niewiele drożej niż dwa lata temu... :-) uwielbiam je.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam napisać wyszlaś ;-)

      Usuń
    2. Zachęcona przez Ciebie, będąc jeszcze w ciąży, kupiłam taki kremowy z białą koronką. Wtedy na all kosztował 79zł. Na warsztatach zobaczyłam taki sam, więc spytałam po ile. 139:(

      Usuń
  4. Niestety wystąpienia sponsorowane zawsze są na takich spotkaniach, bo inaczej warsztaty nie byłyby bezpłatne. Ale tutaj trochę przesadzili, np. ta szkoła językowa - jeszcze jak by to wystąpienie było ciekawe, pokazane w jaki sposób można zacząć naukę z dzieckiem, jakie ćwiczenia, zabawy wykonywać, to co innego, a tak - czysta reklama.
    Ciekawa sprawa jest z tym mlekiem Enfamil - oni są na większości różnego typu takich warsztatach, spotkaniach. Żadne inne mleko się tak nie reklamuje. Chyba im nie idzie sprzedaż, jak innym producentom ;)
    Ale cieszę się, że się spotkałyśmy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też było miło Cię poznać:)

      A co do tych reklam - wkurzyłam się. Na mojej szkole rodzenia też dostałam masę ulotek i próbek, ale w czasie wykładów "lokowania produktu" nie było wcale.

      A co do mleka - szpitale podzieliły między siebie Nutricia (Bebilon) - np. w Rydygierze - i Hipp - np. w Żeromskim (fundują mleko na oddziały w nadziei, że matki będą pytać, czym dokarmiano im dzieci i potem kupią to samo), więc Enfamil orze jak może.
      Po urodzeniu Julka dostałam "niebieskie pudełko". Zdziwiłam się, bo dwa lata wcześniej takich nie było. Kiedy rozmawiałam z jedną z położnych, powiedziała mi, że wtedy nie rozdawali, bo w pudłach były próbki Bebilonu, a porodówki mają zakaz reklamy mm. Teraz dostali pudełka bez mleka, więc rozdawali.

      Usuń
    2. Jak rodziłam Isię to dostałam 2 pudełka nawet. Reklam mm w nich od groma(a nawet próbka Bebilonu 2). Jakoś nie przeszkadzało to wtedy nikomu ;)

      Usuń
    3. Buuu, a mnie w marcu 2012 nie dali ani jednego. Ja tego mleka i tak bym się pozbyła, a zawsze to dodatkowa porcja proszku do prania i kilka pieluch - przynajmniej w tym przy Julku dostałam paczuszkę Jelpa, 3 pampy, miniopakowanie chusteczek do zadka, butelkę wody mineralnej i saszetkę maści na brodawki, której nawet nie zużyłam do końca. Fajne było to pudło:)

      Usuń
  5. Ja niestety na takie spotkania nie chodzę, bo wszędzie mam za daleko. Niestety.
    Oczywiście zgłaszam się po słowniczek. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzisz - mała strata. Ja z tych warsztatów skorzystałam jedynie towarzysko.
      Lepiej umówić się z koleżankami na kawę i ciacho i nie wysłuchiwać przy okazji bzdurnych reklam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...