środa, 15 października 2014

Rany Julek! Pół roku:D

Pół roku! Nie do wiary... mój Juleczek, moja kruszynka, mój mały pomarszczony mopsik ma już pół roku.
 
Z niecałych 3,5kg zrobiło się prawie 8, z 56cm wzrostu - 73cm. W użyciu ubranka, w których Andrzejek CHODZIŁ w pełnym znaczeniu tego słowa. Jul potęgą jest i basta:p Do tego dziś rano temu poważnemu mężczyźnie przebił się drugi ząb.

Dietę konsekwentnie rozszerzamy - w jadłospisie, oprócz maminego mleka na żądanie (ok. 7-8 razy dziennie) króluje zupa marchwiowo-ziemniaczana z kaszą manną. Takiej mikstury Julcio wtrynia już ok. 50ml na porcję, a czasem chce jeszcze.
Od wczoraj zaczęłam też wprowadzać dynię, ale na razie nie może się do niej przekona, więc daję ją osobno przed zupką.
Ponieważ Julek jeszcze nie siada (a ja go nie sadzam), posiłki podaję mu nadal w formie papki.
Myślę jednak, że jeszcze miesiąc, a zastanowimy się nad jakimiś małymi grudkami. BLW odkładam do momentu, aż mały będzie pewnie trzymał się w pozycji siedzącej bez podparcia.

Ponieważ Julo ostatnio bardzo się wydłużył, a mało przybrał i trochę zbladł, pani doktor zleciła morfologię. Hemoglobina wyszła na dole normy i tak z dodatków do diety doszło nam żelazo - mam dawać Julkowi saszetkę Actiferolu po 7mg co drugi dzień - i po trzech miesiącach powtórzyć morfologię. Czekamy też na wynik kontrolnego badania TSH i hormonów tarczycy, ale jestem dobrej myśli.

A tak w ogóle to miesiąc szósty ogłaszam Miesiącem Rewolucji:

Spacerówka.
Zupka.
Zęby.
Pieluchy wielorazowe.
Pełzanie.
Turlanie.
Raczkowanie?

O przesiadce do nowego siedziska już pisałam (klik). Niestety - mus to mus, w gondoli Julo nie miał już gdzie podziać kończyn:/

Co do zupy, nie będę się powtarzać (o pierwszej zupce - tu), ani pisać więcej osobnych postów tylko i wyłącznie o rozszerzaniu diety. Jest fajnie, mały wsuwa łyżeczką. Ba, najchętniej wsuwałby razem z łyżeczką. Chociaż wczoraj mi pluł, ale poczytuję to sobie za komplement, bo z braku ekowarzyw podałam Julkowi ulubiony słoik jego starszego brata: ziemniaczki z młodą marchewką Hipp. Czyli mamina kuchnia wymiata:D

 Zęby - idą spokojnie. Wieczorem Julo trochę kwęka, ale smaruję dziąsło Dentinoxem i mały momentalnie zasypia.
Jak dotąd ząbkowanie nie przeszkadza mu w spaniu - nadal przesypia całe noce.

Pieluchy? Mój nowy konik. Świetna sprawa. Julek chyba nie widzi różnicy między nimi a pampersami. Pełna akceptacja i pełna współpraca.

Pełzanie. Taaak, po pierworodnym, który zaczął pełzać zanim skończył 4 miechy, wyczekiwałam niecierpliwie kolejnego małego żołnierza w domu. I Julek pełzać zaczął, ale chyba mu się nie spodobało. Przepełznie powoli metr, góra półtora, i kombinuje z innymi sposobami zmiany lokalizacji.

Turlanie. Choć Julo z pleców na brzuch i odwrotnie przetacza się już od dawna, dopiero kilka dni temu wpadł na to, że w ten sposób można się przemieszczać. Ale kiedy już spróbował, czołganie się odeszło w zapomnienie.

Raczkowanie. Najnowszy hit. Julo staje na czworaka, buja się, umie z tej pozycji podnieść na moment jedną rękę albo odrobinę przesunąć do przodu jedną nogę. Ale próby połączenia tego w jakąś spójną całość jak na razie kończą się ucałowaniem ziemi (czyt. materaca lub maty)

 W julczynym gadaniu chwilowo epokowych postępów brak. Gaworzenie (ma-ma, ba-ba, da-da) zdarza się sporadycznie. Zwykle są ciągi przypadkowych sylab i stare dobre głużenie.

Manualnie Julek chyba radzi sobie nieźle. Nie bije jeszcze braw ani nie robi "papa", ale potrafi już trzymać w łapkach dwie zabawki jednocześnie i obie naraz pakować do buzi. Obraca w dłoniach zarówno sporą piłkę jak i spinacz do bielizny, umie złapać w piąstkę zakrętkę od Dentinoxu. Ulubioną zabawką są jednak worki foliowe. Im bardziej szeleszczące tym lepsze. I ja mu je (zlinczujcie mnie) do zabawy daję - oczywiście cały czas nadzorując jego poczynania.




Kolejna zabawka? Gadająco-śpiewająco-głaszcząco-poruszająca się z funkcją gryzaka - starszy brat. Oczywiście dopóki się nie wkurzy, że Julek zaślinił mu trzecie skarpetki;p A tak poważnie - Juluś jest w Andrzejka wpatrzony jak w obrazek i to właśnie Jędruś najlepiej skupia uwagę małego wierciocha podczas czynności higienicznych wymagających chwilowego bezruchu. No i nic nie wywołuje takich salw śmiechu jak "wlazł koootek na płoootek po żejdziii/naaajadł się kiełbaaasy i śmiejdziii"

Rozwój emocjonalny też postępuje w najlepsze - chyba mamy początek lęku separacyjnego, bo Julo bardzo nie lubi zostawać sam - zaraz głośno żali się na swój los. Równie głośno protestuje, kiedy zabierze mu się coś, co akurat międli w paszczy. Na szczęście jednak nie rozpamiętuje straty i łatwo pocieszyć go dozwoloną zabawką.
Mimo tych drobnych zmian Julcio pozostaje najpogodniejszym i najbardziej spragnionym czułości niemowlakiem jakiego w życiu widziałam.

A w miesiącu kolejnym: następne szczepienia, rehabilitacja (i być może - oby - powrót do chusty) i kto wie, może jakieś małe raczkowanko:)


Z lewej - 3 tygodnie. Z prawej wczorajsze:)




8 komentarzy:

  1. NO co Ty, przecież dopiero co urodziłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego dla Julcia z okazji połówki urodzin ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Mały J. już nie taki mały :D
    Dwa zęby - szacun! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczy na maminej piersi - i jeszcze bezczelnie się z tego cieszy. Ja mu "nie wolno gryźć mamy", a ten mi wyjeżdża z uśmiechem nr 5 i zapominam, co mnie właściwie bolało;p

      Usuń
  4. Brawo za postępy i wszystkiego co najlepsze na pół-rocznicę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...