niedziela, 12 października 2014

Prezent na pół roczku

Miałam taką jedną fanaberię, z którą wiązał się duży wydatek. Trzeba było tylko znaleźć jakąś godną okazję. Okazała się nią zbliżająca się wielkimi krokami pierwsza "półrocznica" mojego młodszego syna.
Nie lubię rozstawać się z kilkoma stówkami naraz, ale tu, oprócz wizji przyszłych korzyści zdrowotno-środowiskowych, doszła też wizja rychłego zwrotu poniesionych wydatków, a nawet oszczędności.

Tak oto, choć półrocznica właściwa dopiero pojutrze, my prezent użytkujemy już od przeszło tygodnia:)

A co to takiego?

Pieluchy:)

Ooo takie:

A teraz Wam opowiem, jak to właściwie było.

Decyzję, że chciałabym pieluchować wielorazowo, podjęłam już dawno - jeszcze przy Jędrusiu, ale nie miałam błogosławieństwa męża. Kiedy mąż się zgodził, skakałam z radości.

Bity tydzień poświęciłam na przekopywanie sieci w poszukiwaniu rad, porad, plusów, minusów - przestudiowałam nawet wątek o pieluszkowych kryzysach i o tym, jak nawet zaprawione "wielomamy" mają serdecznie dość. Pod wpływem tego właśnie wątku napisałam posta "Wielorazowo mi(?)" - i dostałam to, czego potrzebowałam: wsparcie i konkretne porady od doświadczonej w tej kwestii Oli Uru.
Olu - dzięki wielkie raz jeszcze:D

Potem zaczęłam poszukiwać marki. Kusiły mnie pieluszki marek Milovia i Babyetta, ale na sam widok cen zabolało mnie konto w banku.
Stanęło na sklepie Pupus.pl - to nie jest reklama.
Przetrząsnąwszy stronę na dziesiątą stronę, postanowiłam wziąć na próbę zestaw "Otul mnie" i wybrałam sobie otulacze - dwa PUL-owe z podwójną gumką przy nóżkach, jeden PUL z pojedynczą gumką i jeden minky.
Przesyłkę dostałam... nazajutrz.
Pieluszki okazały się ładne i starannie uszyte.

Która ładniejsza?

Darowałam nawet sklepowi, że pomylił się i przysłał mi trzy otulacze z podwójnymi gumkami. A niech będzie.

Na początku przerażała mnie ilość napek. Czy ja w ogóle będę w stanie to pozapinać?
Poćwiczyłam na miśku i szybko nabrałam wprawy.




Następnego dnia trzy razy wypłukałam wkładki a raz otulacze - strasznie jechały chemią. Kupiłam też wiaderko na brudy i olejek lawendowy do tegoż.
Jeszcze tylko kilka płukań wkładek... i zebraliśmy się na odwagę. A właściwie to ja się zebrałam, bo mój mąż nadal się zbiera;p

Spostrzeżenia pieluchowej świeżynki?
Proszę bardzo:)

Nic mi jak dotąd nie przeciekło. Nawet kupa gigant. W pampie Julo pewnie miałby ją na szyi, ale gumki otulacza dały radę.

Łatwo się je czyści.  Wspomniana już kupa z otulacza spłukała się pod bieżącą wodą. Wiadomo - wyprałam go, ale po samym płukaniu nie było już nic widać. Mikropolarek (wkładka "sucha pupa") wystarczyło potraktować odrobiną Loveli.

Pieluchy schną w okamgnieniu. U mnie po wywirowaniu w 700 obr/min. wkłady chłonne (mikrofibra+mikropolar) potrzebowały ok. 3-4 godzin, podobnie otulacze PUL, wkładkom "sucha pupa" wystarczyła niecała godzina. Nieco zawiódł mnie tu nasz najpiękniejszy i najmilszy otulacz minky - on potrzebował na wyschnięcie całego popołudnia i nocy. Buuu, nie kupię takich więcej.

Chłonność jest nieco mniejsza niż w pampersach. Przy braku kupy muszę zmieniać co ok. 2 godziny. Co ciekawe - choć taka zasiusiana pielucha waży naprawdę sporo, dzięki mikropolarkowi Juluś ma sucho.

Jak dotąd przewrażliwiona pupa Julka reaguje nieźle. Przez pierwsze dwa dni była trochę zaczerwieniona, ale to chyba dlatego, że musiała przyzwyczaić się do braku kremu. Teraz jest już jak pupa niemowlaka:)
W pampku po dwóch godzinach bez kremu byłby już ogień i bąble.

Cały mój stosik (4 otulacze, 16 wkładów chłonnych i 10 szmatek z mikropolarku) zajmuje mniej miejsca niż paczka pampersów:) Otulacze i 2-3 zapasowe wkłady owinięte mikropolarkiem trzymam w organizerze przy łóżeczku. Pozostałe wkłady - w niedużym pudle w szufladzie pod julkowym wyrkiem.

Ułatwienie dla tatusia - wkłady owinięte "suchą pupą" gotowe do wpakowania w (również zmniejszony napkami przeze mnie) otulacz

Pranie - łatwizna. 
Nam wypada co dwa dni.
Najpierw płuczę same pieluchy, a potem dorzucam ubrania chłopców lub własne i piorę w płynie Lovela programem do bawełny z praniem wstępnym w 40st i przy 700obr/min. Do komory na płyn do płukania wkapuję 2 kropelki olejku dla odkażenia i zapachu.

Grubsze brudy zapieram od razu, cieńsze czekają w zamkniętym wiadrze wyłożonym workiem z kropelką olejku. O dziwo - tak potraktowane zużyte pieluszki nie wonieją.

I, co najważniejsze, wygląda na to, że Julciowi jest wygodnie. Raz trochę odcisnęły mu się gumki, ale teraz już umiem je układać i nie narzeka. Ruchów pielucha mu nie krępuje - zmian mobilności w każdym razie nie widać:)
Ponieważ jednak pupa nieco urosła, w garderobie synka pojawiły się już bodziaki i spodenki w rozmiarze 80 - w jednorazówce nadal swobodnie mieści się w 74, a nawet w "duże 68".

Teraz już umiem zakładać je ładniej:)

Wiecie co?
Wkręciłam się:) 
Jedzie już do mnie kolejny otulacz (bo ten z minky po wypraniu za długo schnie i muszę mieć jeszcze jeden bardziej "dyspozycyjny") i po kilka dodatkowych wkładów chłonnych i "suchych pup". Po tym uzupełnieniu mój stosik będzie już całkowicie zadowalający i jeśli nic się nie popsuje (albo jeśli coś nie wpadnie mi w charakterze prezentu) - raczej nie będę go powiększać.
No, chyba, że zechce mi się eksperymentu z kieszonkami i formowankami (halo, producenci pieluszek, tu jestem, chętnie przetestuję;p), ale na razie jestem zadowolona z otulaczy i dumna z siebie:)

Póki co, pieluchy wielorazowe zakładam jednak tylko na dzień i to "po domu" - nie odważyłam się jeszcze wkładać ich na spacer ani tym bardziej na noc. Juluś noce przesypia w całości, te wkłady jednak tyle by nie wytrzymały - a nam się zwyczajnie nie chce wstawać tylko po to, by przebierać małego. Na noc i na wyjścia nadal jest więc pampers.
Zobaczymy jednak - może kiedy wprawię się bardziej, pampy zostawimy sobie tylko w razie biegunki.

A na koniec zadowolony użytkownik:)






14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękujemy - i podziwiam Was za konsekwencję - mam nadzieję, że i mnie jej wystarczy:)

      Usuń
  2. Super. Ja też się nakręciłam na wielorazówki jeszcze w ciąży. I pomału się zbieram do tego żeby kompletować taki zestawik, bo fakt wydatek jednorazowy przeraża. Czekam jeszcze aż Alicja przestanie kupkać po każdym jedzeniu :) A jesteśmy już coraz bliżej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja świadomie nie zdecydowałam się kiedy Julek był młodszy - z tego samego powodu. A to, co mi wystarcza (już z uzupełnieniem) kosztowało niecałe 500zł, więc nie ma tragedii.
      Trzymam kciuki za Was:)

      Usuń
  3. Zakochałam się w uśmiechu z ostatniego zdjęcia! :) Maleńkie cudeńko.

    Zapraszamy też do nas, do kuchni matki i córki,
    www.wypisz-wymaaaluj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On tak co chwilę, nawet specjalnie nie trzeba polować na uśmiech:)
      A do Ciebie chętnie zajrzę. Masz jakieś ciekawe przepisy bez jaj i produktów mlecznych?

      Usuń
  4. Bobas jak z reklamy :-)Gratuluję! niech Wam się dobrze wielopieluchuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. no gratuluję odwagi ;) ja akurat nie wyobrażam sobie ale jak tak czułaś to gratki dla Ciebie i życzę powodzenia. Ps a jakbyś szukała prezentu na roczek to ostatnio robiłam wpis co u nas się sprawdziło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do roczku jeszcze sporo czasu, więc nawet o tym nie myślę, szybciej trzy latka starszego, ale też dopiero w marcu.
      Ale po drodze Boże Narodzenie, dobrze wiedzieć, gdzie szukać inspiracji:)

      Usuń
  6. O masz, ja to za moich dziewczynek nawet nie widziałam takich pieluszek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za krośnieńskich czasów też się nie spotkałam, dopiero w Krakowie u koleżanki zobaczyłam i mi się spodobały:)

      Usuń
  7. Nie ma sprawy :) Jestem tak zadowolona z wielorazówek, że z dużą radością dzielę się moimi doświadczeniami z innymi rodzicami.
    Teraz już pewnie sama jesteś ekspertką w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam ekspertką, na razie jedziemy tylko na otulaczach z wkładami, formowanki do nas jada, a kieszonkę odkładam sobie na czas, kiedy uzbieram punkty w programie lojalnościowym;p
      Ale /na razie/ jestem bardzo zadowolona i teraz też będę zachwalać:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...