piątek, 5 września 2014

Zajęcia ruchowe dla dwulatka?

Klocki są dla mięczaków...



Pierwsze koty za płoty. Podejście numer dwa:



Jędruś jest dzieckiem hiperaktywnym. Nie usiedzi w miejscu. Może stąd jego niechęć do zajęć plastycznych. Nawet zabawa nowymi farbkami nie trwała więcej niż 15 minut. Namalował trzy obrazki i juz miał dosyć.
Na jedzenie też nigdy nie ma czasu, nawet jeśli usiądzie na chwilę, nie może się powstrzymać od majtania nogami i machania rękami. O samodzielnym jedzeniu nie ma mowy - kiedyb rodzice karmią, jest szybciej, a przecież wokół jest tyle fajnych rzeczy, na które można się wspinać...

Nie ma co ukrywać, taki gagatek nieraz sieje w domu spustoszenie, a i chęć sprzątania grozi tym, że wybije szybę w drzwiach (albo moje oko) kijem od mopa.

W czasach przedjulkowych  po prostu brałam go na spacer i szalał do woli. Teraz już nie jest tak pięknie - Andrzejek do posłusznych dzieci nie należy i, kiedy jestem sama, boję się wychodzić z dwójką.

Zastanawiam się nad posłaniem go na jakieś zajęcia ruchowe. W okolicy mamy do wyboru taniec towarzyski, ju-jitsu, judo i szkółkę piłkarską.
Pierwsze z marszu odpada - jest za mały. Na ju-jitsu chodził kiedyś mój brat z tym, że w Krośnie na zajęcia przyjmowano chyba od pierwszej klasy podstawówki, on poszedł, o ile pamiętam, w drugiej klasie. Po roku treningów miał "kaloryfer" na brzuchu. Na sąsiednim osiedlu mamy sekcję, która przyjmuje trzylatki. Jędruś sprawnościowo i intelektualnie od nich nie odstaje. Różnica gabarytów jednak swoje robi, bo młody nawet jak na swój wiek do gigantów nie należy.

Niedaleko mamy też szkółkę piłkarską, sekcję judo i aikido - również od trzech lat, zastanawiałam się nad dwoma pierwszymi, aikido jakoś do mnie nie przemawia.

Na pewno będę chodzić z Andrzejkiem na basen - ale nie mam takiej możliwości częściej niż raz w tygodniu, poza tym basen z ozonowaną wodą (Jędruś to atopik i nie może chodzić do takiego z mocno chlorowaną) mamy dość daleko. Potrzebujemy czegoś, co będzie odbywać się częściej, ale nie zajmie połowy dnia. I tu zwracam się z pytaniem do bardziej doświadczonych rodziców - czy są jakieś zajęcia ruchowe, na które mogę posłać nadpobudliwego, ale bardzo wrażliwego dwuipółlatka, żeby się wyżył, ale nie zniechęcił?



6 komentarzy:

  1. Mały agent z niego. Oj widać że ma tej energii zbyt dużo .Mam nadzieję że uda Ci się coś znaleźć odpowiedniego żeby mogł gdzieś ją rozładować :) Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytałam na ju-jitsu. Nie przyjmą go, musi mieć skończone 3 lata, czyli będzie mógł iść dopiero za rok:(

      Usuń
  2. Takie zajęcia to fajna sprawa,szczególnie dla takich ruchliwych dzieci jak Jędrula;)piłka nożna brzmi fajnie ;)A nasza Lenka z kolei ma talent plastyczny,jest raczej spokojna.Jak zacznie działać z farbkami czy kredkami to maluje przez 2 godz.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wywiedziałam się na razie tylko o ju-jitsu, ale chyba faktycznie zapytam w tej szkółce. Może by go przyjęli. Problem w tym, że nie mogę tego robić na głos przy Andrzejku, bo on się strasznie napala, a potem bardzo przeżywa, jeśli nic z tego nie wychodzi.

      Usuń
  3. Moja mała ma półtora roku. Dziś byłyśmy na pierwszych zajęciach ruchowo plastycznych, które wyglądały tak, że Kaja nie była w stanie skupić się na zabawach wymyślonych przez animatorkę. Za to biegała w kółko po całej sali i wsadziła palce do kontaktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dlatego ja chcę Jędrusia wysłać na zajęcia stricte ruchowe;p

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...